Data modyfikacji:

Gry, w których podejmujesz decyzje. Najlepsze gry z wyborami

Twórcy gier coraz częściej rezygnują z linearnej fabuły, która od początku do końca idzie tym samym torem. Wiele produkcji zmusza graczy do podjęcia ważnych decyzji moralnych – ich konsekwencje często poznajemy w finale opowieści lub już w jej trakcie. W tym zestawieniu przyjrzymy się najciekawszym grom z wyborami.
najlepsze gry
Twórcy gier coraz częściej rezygnują z linearnej fabuły, która od początku do końca idzie tym samym torem. Wiele produkcji zmusza graczy do podjęcia ważnych decyzji moralnych – ich konsekwencje często poznajemy w finale opowieści lub już w jej trakcie. W tym zestawieniu przyjrzymy się najciekawszym grom z wyborami.

Zdaje się jednak, że od jakiegoś czasu możliwość wpływania na scenariusz, w większy lub mniejszy sposób, zaczęło pochłaniać coraz więcej gatunków gier oraz ich przedstawicieli.

W pewnym momencie mogliśmy przecież być decyzyjni w stosunku do wydarzeń przedstawionych w tak objechanej produkcji jak Saint’s Row 3.

Wciąż jednak ogromnym problemem w kontekście wyborów pojawiających się w rozmaitych produkcjach jest brak rzeczywistego wpływu na wirtualny świat, w którym aktualnie przebywamy.

Od jakiegoś czasu nawet grom od Telltale stawia się takie zarzuty, co jest już dosyć poważnym zgrzytem, jeżeli mówimy o produkcjach, które w całości opierają swój scenariusz od wizji odbiorcy.

I tak to już w świecie bywa, że raz twórcom udaje się skutecznie wprowadzić pewne mechaniki, a innym razem wypada to blado.

Postanowiłem więc zrobić zestawienie gier, które jednak są w stanie poczuć wagę podejmowanych wyborów. Produkcje, w których nad podjętą decyzją trzeba się zastanowić, gdyż może się okazać, że konsekwencje będą katastrofalne.

Takie propozycje, gdzie jedno kliknięcie może całkowicie zmienić prowadzoną przez nas rozgrywkę. W końcu tytuły, które pozwalają poczuć, że postać gracza jest w świecie gry naprawdę istotna.

The Dark Pictures: Man of Medan

Dzieło studia Supermassive Games zostało zaprojektowane z myślą o podejmowaniu decyzji. Nie powinno to jednak nikogo dziwić, wszakże za prace nad The Dark Pictures odpowiadają twórcy ciepło przyjętego Until Dawn.

Siłą Man of Medan jest jednak to, że gra umożliwia zabawę w kooperacji z innymi graczami. Każdy z użytkowników steruje poczynaniami innego bohatera, a konsekwencje jego wyborów ponoszą wszystkie osoby biorące udział w grze.

Prey

Prey to doskonała metroidvania dająca ogromną swobodę w kwestii rozgrywki. Gracze sami decydują, jakie pomieszczenia stacji kosmicznej Talos-1 chcą odwiedzać w danym momencie i jakimi zadaniami powinni się zająć.

Podczas zabawy kilkukrotnie można zdecydować o losie innych ocalałych lub o tym, co stanie się ze stacją. W zależności od podjętych decyzji, obejrzycie jedno z kilku przygotowanych przez twórców zakończeń.

Life is Strange 2

Pierwsza odsłona Life is Strange udowodniła, że zespół DONTNOD Entertainment doskonale czuje się w produkcjach nastawionych na narrację. Kontynuacja ponownie została dystrybuowana w formie epizodycznej, a fabuła w dużej mierze opiera się na wyborach dokonanych przez graczy.

Prowadzi to do wielu zabawnych oraz wzruszających sytuacji, które wycisną łzy nawet z największych twardzieli. To wy macie wpływ na to, jak potoczą się losy dwójki osieroconych braci.

NieR: Automata

Studio Platinium Games podczas prac nad NieR: Automata chciało stworzyć ambitniejszego RPG-a akcji, z niecodziennym sposobem na opowiedzenie fabuły. Żeby poznać pełną historię, trzeba odblokować przynajmniej kilka z ponad dwudziestu różnych zakończeń.

Żeby tego dokonać, gracze muszą ukończyć produkcję parę razy, podejmując po drodze różne decyzje. Takie rozwiązanie wydaje się być szalone, ale zapewniam, że warto poświęcić kilkadziesiąt godzin, żeby poznać całą fabułę tej fantastycznej gry.

We. The Revolution

Polskie studio Polyslash także zapragnęło mieć własną grę o podejmowaniu decyzji. W produkcji wcielamy się w sędziego Trybunału Rewolucyjnego w XVII-wiecznym Paryżu. Rolą gracza jest osądzanie rewolucjonistów oraz zwykłych obywateli oskarżonych za niewielkie przestępstwa.

Rozgrywka jest mocno nietypowa i bazuje w dużej mierze na dialogach oraz przeglądaniu kolejnych tabelek. Twórcy nie ukrywają swojej inspiracji głośnym Papers, Please.

The Sinking City

Zespół Frogwares chciał stworzyć grę bazującą na literaturze H.P. Lovecrafta, lecz nie zdobył odpowiedniej licencji. Mimo to, w The Sinking City, klimat mitologii Cthulhu jest odczuwalny na każdym kroku.

Tutaj również mamy do czynienia z małym amerykańskim miasteczkiem borykającym się z powodzą oraz mistycznymi stworzeniami żyjącymi pod wodą.

Głównym bohaterem jest detektyw Charles W. Reed, który z pomocą gracza decyduje o tym, w jaki sposób rozwiąże daną sprawę kryminalną.

Disco Elysium

Jeżeli zmęczyły was gry nastawione na walkę, to koniecznie powinniście sprawdzić Disco Elysium. Estońskie studio ZA/UM przygotowało oryginalnego RPG-a, w którym w ogóle nie ma systemu walki.

Zamiast tego bohater boryka się z własnym umysłem – jego rozwój wpływa na podejmowane przez gracza decyzje oraz odblokowane ścieżki dialogowe. Wybory w Disco Elysium objawiają się bardziej w warstwie gameplayowej, niż fabularnej.

GreedFall

GreedFall to bardzo ciekawy RPG, którego twórcom, niestety, zabrakło budżetu na doszlifowanie rozgrywki. Jeśli jednak nie przeszkadza wam pewna toporność gameplayu, to zapewniam, że przy grze studia Spiders miło spędzicie czas.

Jest to też gra z wyborami mającymi ogromne znaczenie dla historii. Podczas zabawy musicie decydować, która frakcja zostanie waszymi sprzymierzeńcami, jakie będziecie mieć relacje z towarzyszami oraz jak rozwiążecie sprawę tajemniczej choroby zabijającej ludzi.

Sekiro: Shadows Die Twice

Gry studia From Software zawsze oferowały wybory, lecz nie są one dostrzegalne tak bardzo, jak w innych produkcjach.

W Sekiro: Shadows Die Twice jest podobnie – żeby odblokować niektóre zakończenia, trzeba w trakcie rozgrywki wykonać parę czynności w odpowiednim momencie. Twórcy przygotowali także klasyczne wybranie ścieżki dialogowej, aktywujące dobre lub złe zakończenie.

Gears 5

Gears 5 to przykład bardzo dobrej gry, gdzie podjęcie decyzji zostało wrzucone dla wywarcia wrażenia na graczu podczas finału. Bez wchodzenia w spoilery, w końcowej fazie rozgrywki gracz musi zdecydować o tym, którego z kompanów poświęci.

Ma to wpływ wyłącznie na końcowe fragmenty rozgrywki i pewnie będzie w znacznym stopniu wpływać na fabułę kolejnej części. Przynajmniej taką mam nadzieję.

Nie zmienia to faktu, że wybór, jaki zaoferowali twórcy, w obu przypadkach działał na niekorzyść gracza – w końcu jeden z bohaterów musiał pożegnać się z życiem.

Detroit: Become Human

Zastanawiałem się jeszcze nad inną produkcją ze stajni Quantic Dream, czyli Heavy Rain.

I mimo tego, że obydwie produkcje pozwalają faktycznie w znaczący sposób kreować scenariusz odbiorcy, trzeba przyznać, że Detroit: Become Human robi to jednak w bardziej spektakularny sposób.

Decyzje, które gracz podejmuje w imieniu kluczowych dla historii androidów, mają naprawdę ogromny wpływ na fabułę gry.

Nawet najdrobniejszy szczegół, błahy moment, w którym zdecydowaliśmy tak, a nie inaczej, może mieć swój wpływ na dalsze wydarzenia przedstawione w tej produkcji. Nie wspominając już o tych poważniejszych wyborach, które potrafią sprawdzić moralność odbiorcy.

Detroit: Become Human ma naprawdę szeroką listę wad. Najnowszej produkcji Quantic Dream nie można jednak zarzucić, że gracz nie ma wpływu na wydarzenia w niej ukazane. Ma i to naprawdę ogromne. Jeżeli więc chcecie się sprawdzić w roli marionetkarza, to tytuł ten może okazać się naprawdę świetnym wyborem.

Life is strange

DOTNOD miało wcześniej podejście do tematyki wyborów, które potrafią mieć rzeczywisty wpływ na wirtualny świat. Produkcją o której mowa, jest oczywiście Vampyr, który swoją premierę miał dosłownie chwilę wcześniej.

Jak się jednak okazało, z tymi wyborami w grze to nie było do końca tak, jak twórcy zapowiadali. A już na pewno nie tak, jak miało to miejsce w przypadku Life is Strange.

Gra, która w teorii, opowiada o przyjaźni dwóch nastolatek, oferuje naprawdę rozbudowaną historię, z kilkoma naprawdę świetnymi twistami i, co najważniejsze w kontekście tego tekstu, dużym wpływem gracza na całą fabułę.

W Life is Strange nawet tak prosta decyzja, czy zamazać obraźliwy napis czy zostawić go takim jaki jest, potrafi mieć znaczące odbicie w jednym z kluczowych dialogów następnego epizodu. Nie wspominając już o tym, że w grze pojawiają się dylematy, z którymi naprawdę można mieć problem natury „co ja bym zrobił w takiej sytuacji”.

Poza tym, Life is Strange to wciąż naprawdę wspaniała opowieść o przyjaźni, która potrafi mocno wpłynąć na emocje odbiorcy. Historia jest równocześnie trochę zabawna, trochę wzruszająca, po części smutna i, co ciekawe… momentami zdecydowanie przerażająca. Prawdziwa perełka, z którą zalecam się zapoznać każdemu.

Frostpunk

Gracz wciela się tutaj we władcę ostatniego miasta na ziemi, pochłoniętej zimową apokalipsą. 11bit Studios nie ograniczyło się jednak do zafundowania typowego city buildera.

Produkcja, oprócz obowiązku rozbudowy ostatniego ziemskiego bastionu, ogromną uwagę przywiązuje również do decyzji gracza.

Główne pytanie brzmi – co zrobisz, żeby przetrwać? Staniesz się tyranem, który swoich podwładnych będzie traktował jak zwykłe pionki? Czy może będziesz starał się dbać o mieszkańców swojego miasta?

Wybór tutaj nie jest taki prosty, gdyż bardzo często, aby zadowolić swoją ludność, poświęcać będzie trzeba znaczną część swoich zasobów.

Z drugiej jednak strony, jeżeli doprowadzimy do wyjątkowo beznadziejnych nastrojów, całość może zakończyć się buntem.

Wszystko opiera się tutaj o księgę praw, w której gracz wybiera w jaki sposób rozwijać się będzie prawo ostatniego ziemskiego bastionu.

Dodatkowo, mieszkańcy będą często zwracać się bezpośrednio do nas, z prośbami, które możemy, ale nie musimy spełnić. Co jednak najważniejsze, ciężar każdej decyzji czuć i praktycznie każda z nich, będzie nieść za sobą większe lub mniejsze konsekwencje.

Wiedźmin

Zastanawiałem się długo czy umieścić tutaj pierwszą czy drugą część. Ostatecznie jednak zdecydowałem się na tą pierwszą, mimo tego, że to w dwójce jest chyba jeden z największych wyborów (Roche czy Iorveth), który całkowicie wpływa na to jak wyglądać będzie dalsza część zabawy. Już tłumaczę jednak skąd taka decyzja.

Jedynka posiadała bardzo ciekawy system, w którym podejmowaliśmy decyzję i dopiero jakiś czas później pojawiał się krótki flashback, który przypominał nam o wybranej opcji i przedstawiał konsekwencję takiego czynu.

Oczywiście tyczyło się to tylko tych kluczowych wyborów, jednak nawet pomniejsze z nich, nie opatrzone na późniejszym etapie zgrabnym przerywnikiem filmowym, potrafiły mieć wpływ na to, kto przeżyje albo kto będzie chciał z Geraltem w ogóle rozmawiać.

Jedynka to wciąż jako, nomen omen, jedyna daje opcję wybrania neutralnej ścieżki, zgodnej z kodeksem wiedźmińskim. Co ciekawe, jej obranie, będzie miało co prawda znikomy wpływ na relacje z innymi, ale bardzo często zablokuje możliwość zdobycia niezłego ekwipunku.

Wciąż jednak, oddanie takiej możliwości w ręce gracza, pozwala poczuć się jak prawdziwy wiedźmin i całkowicie uzależnia nasz dobrobyt od zleceń, które wykonamy.

Właśnie za to najbardziej cenię pierwszą odsłonę i uważam ją jako bardzo ważny element całej trylogii. Nawet mimo tego, że podjęte w niej decyzje nie mają wpływu na dalszy ciąg historii w kolejnych częściach.

The Walking Dead

Jedna z pierwszych produkcji od Telltale, dzięki której amerykańskie studio zaczęło zyskiwać na popularności.

Produkcja ta trafiła na rynek akurat, jak serial oparty o komiks Roberta Kirkmana, notował jeszcze dobre wyniki. Był to też ich bodajże pierwsza gra, której udało się zdobyć tak wiele tytułów gry roku.

Co prawda, w tym tekście, trzeba wspomnieć o szeregu artykułów, które starały się udowodnić, że decyzje podejmowane w grze nie miały większego znaczenia. I po części jest to oczywiście prawda, bo bez względu na obrane ścieżki, zakończenie gry było za każdym razem praktycznie takie samo.

Uważam jednak, że pierwsze The Walking Dead od Telltale pozwalało jeszcze faktycznie odczuć ciężar podjętych wyborów. A wszystko dlatego, że bardzo mocno wpływały na to, jak ścieżka do finału faktycznie będzie wyglądać.

Podjęte decyzje miały więc największy wpływ na relacje z innymi postaciami, a także ich przetrwanie. I mimo tego, że głównymi aktorami tego przedstawienia wciąż będzie Lee i Clementine, to o pozostałych ciężko zapomnieć.

Głównie dlatego, że praktycznie każda osoba przedstawiona w grze, potrafiła wzbudzać emocje u gracza. A więc dylematy typu „po czyjej stronie się opowiedzieć?” albo „komu pomóc?” potrafiły stworzyć zagwozdkę dla odbiorcy i miały faktyczny wpływ na dalsze wydarzenia.

Metro: Last Light

Obydwie odsłony Metro posiadają coś takiego jak system moralności. Działa on w naprawdę ciekawy i niejednoznaczny sposób, gdyż obydwie produkcje nie informują nas o tym, że właśnie pojawiła się możliwość podjęcia jakiejkolwiek decyzji. Co więcej, za swoje czyny zostaniemy w obydwu przypadkach rozliczeni na samym końcu zabawy.

Dlaczego wybieram więc sequel? Bo uważam, że dotarcie do zakończenia uznawanego za to dobre, jest tutaj znacznie bardziej satysfakcjonujące i chwytające za serce.

Głównie dlatego, że przez pewien etap przygody towarzyszy nam młodociany przedstawiciel mutantów określanych mianem „czarnych”.

Etapy, w których ramię w ramię z nim staramy się przeć do przodu, naprawdę potrafią wpłynąć na pogląd na świat stworzony przez Dimitra Głuchowskiego i decyzje w nim podejmowane.

Na podstawie czynów, których dokonamy, czekają na gracza dwa zakończenia – jedno negatywne, drugie pozytywne.

I naprawdę zalecam, przy pierwszym podejściu do gry, starać się grać bez poradników dotyczących dotarcia do odpowiedniego finału. Można wtedy sprawdzić samemu, czy w tak bezlitosnym świecie, wciąż jesteśmy w stanie wnieść chociaż cząstkę dobroci.

I w tym przypadku może ciężko mówić o wyborach jako takich, ale zdecydowanie nie można odmówić temu tytułowi tego, że gracz ma realny wpływ na przedstawione wydarzenia.

Until Dawn

A co jeżeli mielibyście okazję samodzielnie wyreżyserować horror? Co prawda taki klasy B, z kliszowymi postaciami, ale jednak, czy nie brzmi to jako ciekawa perspektywa?

A coś takiego zaproponowało Supermassive Games w swojej pierwszej produkcji przeznaczonej na PlayStation 4. Przed państwem, Until Dawn.

Myślę, że nie będzie przesadą, jeżeli powiem, że w tej pozycji na liście w rękach gracza jest życie wszystkich postaci, które pojawiają się na ekranie. Mało tego – gracz samodzielnie buduje też relacje między postaciami, co również może w bardzo ciekawy sposób namieszać w scenariuszu.

W końcu zaraz może się okazać, że ktoś nie będzie chciał ryzykować, aby uratować osobę, która mocno zalazła mu za skórę. A wszystko to polane sporą dawką grozy. Trzeba przyznać, że wyszło to naprawdę bardzo dobrze.

A autentyczności temu wszystkiemu nadaje jeszcze fakt, że aktorzy występujący w Until Dawn użyczyli nie tylko swoich głosów, ale aktywnie uczestniczyli w sesjach motion capture, przez co nawet twarze i ich mimika wydają się być autentyczne.

I w taki oto sposób mamy produkcję, w której, zależenie od podjętych wyborów, wszyscy mogą przeżyć, ale też równie dobrze zginąć. Jeżeli ktoś lubi horrorowe klimaty i lubi produkcje, które zasypują gracza odniesieniami do popkultury, to Until Dawn jest perfekcyjną propozycją.

Dragon Age: Origins

Pierwsza i moim zdaniem najlepsza odsłona serii stworzonej przez BioWare. Myślę, że to przedstawiciel właśnie tej marki zasługuje na miejsce w tym zestawieniu, kosztem Mass Effecta.

Dlaczego? Otóż w moim odczuciu, pomijając oczywiście Andromedę, efekt wyborów bardzo mocno psuje podział na decyzje jednoznacznie dobre i złe.

W serii Dragon Age jest co prawda pasek moralności, ale wybory podejmowane w grze nie zawsze są tylko dobre i złe. Produkcja BioWare stawia przed graczem szereg dylematów, które zdecydowanie nie są jednoznaczne.

Zabić chłopca opętanego przez demona i nie podejmować zbędnego ryzyka czy podjąć ryzyko i spróbować go uwolnić? Wspomóc sprawę magów, narażając się templariuszom czy odwrotnie?

W walce o tron królestwa krasnoludów wspomóc postępowca, który otworzy się na współpracę z innymi rasami czy konserwatystę, który absolutnie wierzy w niezależność niziołków?

Każda decyzja, którą podejmiemy jako Szary Strażnik, będzie miała wpływ nie tylko na przebieg ostatecznej bitwy w Origins, ale też na to, jak wyglądał będzie świat przedstawiony w bezpośrednim sequelu oraz Inkwizycji.

A oprócz tego, produkcja ta to wciąż bardzo dobry RPG, który potrafi wciągnąć na setki godzin.

Fallout 3

Tutaj też miałem dylemat – trójka czy New Vegas? I tak, wiem, fani pierwszych odsłon serii zjedzą mnie za brak uwzględnienia jedynki lub dwójki.

Mój wybór padł na trzecią część, gdyż to właśnie w tej grze miałem do czynienia z wyborem, który zrobił na mnie naprawdę ogromne wrażenie.

Mówię tutaj oczywiście o wątku związanym z miastem Megatona. Zbudowane zostało ono wokół niewypału atomowej bomby, która obrosła kultem do tego stopnia, że zaczęła mieć swoich wyznawców.

Jest to też zresztą pierwsze większe siedlisko ludzi, do którego trafimy. No i w pewnym momencie przed graczem postawiony zostanie wybór – rozbroić bombę i zapewnić miastu bezpieczeństwo czy też może, ku uciesze pewnego bogacza, doprowadzić do eksplozji atomowej?

Odbiorca dostaje w swoje ręce potężną odpowiedzialność i ścieżka, która w tym przypadku zostanie obrana, będzie miała przeogromny wpływ na mapę, po której będziemy się poruszać.

Faktem jest, że główny wątek w F3 jest, delikatnie mówiąc, średni, ale wciąż siłą tej produkcji pozostają zadania poboczne, które niejednokrotnie postawią przed graczem ciekawe dylematy.

W Fallout New Vegas również wypada w tej kwestii nieźle, ale hej – wskażcie mi drugą grę w której można mieć realny wpływ na wywołanie eksplozji atomowej!

Alpha Protocol

Produkcja ta nie odbiła się jakimś ogromnym echem w branży. Średnia na Metacritic jest co najwyżej przeciętna, krytycy potrafili ocenić ten tytuł ocenami od 2/10 do 8/10, czego główną przyczyną były same mechaniki rozgrywki. W takim tekście, nie można jednak o produkcji Obsidian Entertainment zapomnieć.

W grze wcielamy się w agenta specjalnego, przynależącego do tytułowej organizacji. I to jakim agentem będziemy chcieli być, w zależności zależy od gracza. Ba, mamy tutaj możliwość decydowania w jakiej kolejności będziemy realizować konkretne operacje, co również będzie mogło mieć wpływ na przebieg całej rozgrywki.

Gracz decyduje tutaj nawet jakie będzie miał podejście do danej misji, nie wspominając już o tym, że samodzielnie możemy wybrać z kim chcemy nawiązać sojusz, a komu za współpracę w brutalny sposób podziękujemy.

Ilość NPCów z którymi można tutaj w ogóle wejść w rzeczywistą interakcje jest naprawdę niesamowita.

Co więcej, praktycznie każda decyzja ma rzeczywisty wpływ na zakończenie. Po dziś dzień nie ustalono dokładnie ile oblicz jest w stanie przybrać finał i jak dokładnie do tych znanych już dotrzeć.

I to jest tak naprawdę ogromna siła tej produkcji, przez co fani samodzielnego kreowania wydarzeń poczują się w Alpha Protocol jak w domu.

Autor: Łukasz Morawski

Gry planszowe dla rodziny

Najlepsze gry planszowe dla całej rodziny

2020-03-15
Najlepsze gry RPG

Najlepsze gry RPG. Ranking fajnych i dobrych gier

2020-03-08
Paysafecard – co to jest? Gdzie kupić?

Paysafecard – co to jest? Gdzie kupić?

2020-02-19
Top 10 horrorów na PC

Top 10 horrorów na PC

2020-02-17
Spotify - co to jest, ile kosztuje, jak założyć konto?

Spotify - co to jest, ile kosztuje, jak założyć konto?

2020-01-31
Ranking gier planszowych 2019

Ranking gier planszowych 2020

2020-01-01
Jak wyczyścić telefon z brudu?

Jak wyczyścić telefon z brudu?

2019-08-19
gry na słabego laptopa

Gry na słabego laptopa - najlepsze gry z małymi wymaganiami

2019-08-19
wolfenstein youngblood

Wolfenstein: Youngblood – recenzja

2019-07-31
warhammer: chaosbane

Warhammer: Chaosbane – recenzja

2019-07-30
marvel ultimate alliance 3

Marvel Ultimate Alliance 3: The Black Order – recenzja

2019-07-29
godhood

Pierwsze wrażenia z Godhood

2019-07-23
198X

198X – nostalgiczna podróż w przeszłość

2019-07-19
final fantasy xiv shadowbringers

Final Fantasy XIV: Shadowbringers – recenzja

2019-07-18
watch dogs legion

Co wiemy o Watch Dogs Legion?

2019-07-17
Najlepsze strzelanki. Gry FPS, w które trzeba zagrać

Najlepsze strzelanki. Gry FPS, w które trzeba zagrać

2019-07-17
Star Wars Jedi: Upadły Zakon

Co wiemy o Star Wars Jedi: Upadły Zakon?

2019-07-15
conan unconquered

Na pohybel dzikim hordom. Recenzja gry Conan Unconquered

2019-07-12
Druidstone: The Secret of the Menhir Forest

Druidstone: The Secret of the Menhir Forest – gratka dla amatorów taktycznych turówek

2019-07-11
tanie gry na ps4

Tanie gry na PS4

2019-07-10
super mario maker 2

Recenzja Super Mario Maker 2. Najbardziej kreatywna platformówka wszech czasów

2019-07-05
crash team racing

Crash Team Racing Nitro-Fueled – recenzja

2019-07-04
playstation plus vs xbox gold

PlayStation Plus vs Games with Gold – lipiec 2019

2019-07-03
the sinking city

Krótko o The Sinking City. Fani horrorów będą zadowoleni

2019-06-28
xbox scarlett

Xbox Scarlett – co wiemy o nowej konsoli Microsoftu?

2019-06-28
dying light 2

Wszystko o Dying Light 2 – premiera, zwiastuny i informacje

2019-06-25
Judgment

Gra Judgment na PS4 – recenzja

2019-06-24
Gry na Nintendo Switch

Nintendo Switch. Gry, w które musisz zagrać

2019-06-21
Observation gra

Houston, mamy problem. Recenzja gry Observation

2019-06-18
xbox 360 gry

Xbox 360 – gry, które się nie zestarzały

2019-06-15