Data publikacji:

Final Fantasy XIV: Shadowbringers – recenzja

Jak prezentuje się trzecie fabularne rozszerzenie do czternastej odsłony Final Fantasy? Czy warto kupić Final Fantasy XIV: Shadowbringers? Zapraszamy do recenzji gry studia Square Enix.

final fantasy xiv shadowbringers

Final Fantasy XIV: Shadowbringers – przykład na to, że nie wolno się poddawać

Po czym można stwierdzić, że gra MMORPG jest dobra? Po tym, że zadebiutowała wiele lat temu, a nadal jest wspierana przez twórców i cieszy się zainteresowaniem wśród graczy. Dokładnie taką produkcją jest czternasta część Final Fanstasy, która pierwotnie pojawiła się w 2013 roku na komputerach osobistych oraz konsoli PS3. Wersja na poprzednią konsolę Sony nie jest już jednak wspierana, ponieważ producent skupił się na rozbudowywaniu edycji na PlayStation 4. Ta dostępna jest od 2014 roku. Seria Final Fantasy to prawdziwy klasyk wśród gier science fantasy.

Początki gry były naprawdę trudne. Square Enix, twórcy m.in. dobrze przyjętej gry Hitman czy odświeżonej serii Tomb Raider, nie do końca oddało w ręce graczy produkt spełniający ich oczekiwania. Użytkownicy narzekali na wiele elementów, które uniemożliwiały lub utrudniały zabawę. Wtedy stała się rzecz niespotykana w branży gier. Twórcy nie porzucili swojego dzieła, nie próbowali na siłę go łatać, tylko praktycznie skasowali całkowicie grę i wypuścili ją na nowo w zmienionej formie. Poprawiono praktycznie wszystko, począwszy od trzonu rozgrywki, przez oprawę graficzną, na usunięciu bugów kończąc.

Shadowbringers to dodatek, przy którym zarwiesz wiele nocek

Kiedy Square Enix w końcu zaczęło kontrolować sytuację, tytuł na tyle spodobał się graczom, że producent cały czas musi dbać o jego rozwój. Na przestrzeni lat otrzymaliśmy dwa duże rozszerzenia fabularne, aż w końcu przyszła pora na kolejną porcję nowości. Shadowbringers nie jest wyłącznie dodatkiem uzupełniającym tytuł o nowe misje i lokacje (to oczywiście też). To przede wszystkim całkowicie unikatowa historia, którą pod względem jakości scenariusza i przerywników filmowych można śmiało stawiać obok najlepszych opowieści z pozostałych odsłon cyklu, jak chociażby Final Fantasy XV.

Dla nowych użytkowników jedynym minusem może być to, że dostęp do misji z Shadowbringers otrzymają dopiero po zaliczeniu wszystkich wcześniejszych zadań z podstawki i poprzednich dodatków. Wydaje mi się jednak, ze jest to niewielki problem, bo dzięki temu zabawa trwa jeszcze dłużej. Zaliczenie kompletnej historii Final Fanstasy XIV spokojnie wystarczy na ponad sto godzin rozgrywki. Zakładając, że będziesz skupiać się na głównych questach, z pominięciem aktywności pobocznych.

Viera i Hrothgar – tych ras potrzebowała ta część!

Final Fantasy XIV: Shadowbringers wprowadziło dwie kolejne klasy postaci – Gunbreaker oraz Dancer. Obie postacie zostały dobrze zaprojektowane i gra się nimi naprawdę przyjemnie. Gunbreaker to typowy tank, którego zadaniem jest ładowanie się w sam środek akcji. Jego orężem jest potężny miecz. Z jego pomocą może wykonywać bezpośrednie ciosy w stronę przeciwnika, a także ataki środowiskowe zahaczające o kilku oponentów znajdujących się wokół postaci. Dancer to wojowniczka walcząca na dystans. Jej narzędziem mordu są dwa ostre czakramy, którymi potrafi ciskać na rozmaite sposoby. Jeśli nie wiesz, co to za broń, przypomnij sobie serial „Xena”.

W grze wzrosła również liczba ras. Od teraz do wyboru mamy też przedstawicieli Viera oraz Hrothgar. Z pierwszą nacją zetknęliśmy się już wcześniej w Final Fantasy XII przez postać Fran, a także podczas odwiedzin w wiosce Eruyt. Z kolei Hrothgarowie występowali m.in. w dziesiątej odsłonie cyklu. Jeden z reprezentantów rasy (Kimahri) należał nawet do grupy Tidusa. W Shadowbringers można oczywiście odwiedzić rodzinne strony ras, co jest nie lada gratką dla miłośników serii Final Fantasy.

Przeczytaj również: Uncharted vs Tomb Raider. Która seria jest lepsza?

W Final Fantasy XIV: Shadowbringers jest co robić

Jak już wcześniej pisałem, MMORPG oprócz dodatków fabularnych i kosmetycznych musi również otrzymywać nowe mechaniki oraz zadania. Square Enix zadbał o to, aby gracze mieli mnóstwo powodów, żeby spędzić wolny czas przed konsolą lub komputerem. Nie zabrakło więc nowych przeciwników do ubicia, uzbrojenia i opancerzenia do zebrania oraz kolejnych ekscytujących, a przy tym szalenie wymagających raidów. Maksymalny poziom postaci zwiększono do osiemdziesięciu. Producent przygotował na tyle dużo zawartości, żeby po ukończeniu wątku fabularnego, gracze cały czas mieli coś do roboty.

Jedną z ciekawszych nowości jest natomiast system „trust”. Od teraz nie musisz dołączać do innych użytkowników, żeby wspólnie eksplorować lochy. W Shadowbringers umożliwiono zabieranie ze sobą wojowników sterowanych przez komputer. Co prawda otrzymuje się wtedy mniej doświadczenia, ale jest to dobry sposób, żeby na spokojnie zapoznać się z dungeonami i czyhającymi w nich niebezpieczeństwami.

Czy warto zagrać w Final Fantasy XIV: Shadowbringers?

Final Fanstasy XIV: Shadowbringers to kawał świetnego rozszerzenia, które jest pozycją obowiązkową dla fanów oryginału. Jeżeli zrobiłeś sobie przerwę od gry, to teraz masz dobry powód, żeby ponownie wrócić do tego fantastycznego świata. Świetna fabuła, ciekawe nowe rasy oraz klasy postaci są wystarczającymi powodami, aby na nowo rozgorzała w tobie miłość do tej produkcji. A jeśli będzie to twoja pierwsza styczność z tytułem, tym lepiej dla ciebie!

Wymagania sprzętowe Fantasy XIV: Shadowbringers

FF XIV: SHADOWBRINGERS – WYMAGANIA MINIMALNE:

  • procesor: Intel Core i5 2.4 GHz
  • pamięć RAM: 3 GB
  • karta graficzna: 2 GB GeForce GTX 750 / Radeon R7 260X lub lepsza
  • miejsce na dysku: 60 GB
  • system operacyjny: Windows 7 (64-bit lub lepszy)

FF XIV: SHADOWBRINGERS – WYMAGANIA REKOMENDOWANE:

  • procesor: Intel Core i7 3.0 GHz
  • pamięć RAM: 8 GB RAM
  • karta graficzna: 4 GB GeForce GTX 970 / Radeon RX 480 lub lepsza
  • miejsce na dysku: 60 GB
  • system operacyjny: Windows 10 (64-bit)

Autor: Łukasz Morawski