Data publikacji:

Crash Team Racing Nitro-Fueled – recenzja

Był okres w branży gier, kiedy takie hasła jak „remaster” czy „remake” nie oznaczały niczego dobrego. Obecnie powoli przyzwyczailiśmy się do tego, że twórcy raz na jakiś czas odświeżają swoje produkcje. Sam jestem fanem takiego podejścia, bo dzięki temu mogłem po latach zagrać w ulepszoną wersję Crasha Bandicoota oraz Spyro. Tymczasem Activision uraczył nas kolejnym świetnym remakiem – Crash Team Racing Nitro-Fueled.

Crash Team Racing – renesans kart racerów

Seria Crash Bandicoot, przygód sympatycznego jamraja, doczekała się remaków. Nadeszła więc pora na Crash Team Racing. Przy oryginalnej wersji CTR, dostępnej na pierwszym PlayStation, spędziłem mnóstwo godzin. Nie tylko zaliczałem kampanię dla pojedynczego gracza, ale również rywalizowałem z bratem i znajomymi na podzielonym ekranie. W tamtych czasach kart racery były niezwykle popularne. Do tego stopnia, że nawet takie marki jak Toy Story doczekały się swoich wyścigów.

Crash Team Racing (zaraz obok Mario kart) wyróżniał się na ich tle znacznie bardziej dopracowaną rozgrywką oraz świetna grafiką. Nie powinno być to jednak zaskoczeniem. Wszakże nad produkcją pracowało studio Naughty Dog, twórca serii Uncharted czy zapowiedzianej ostatnio gry The Last of Us 2.

Za prace nad remakiem odpowiada z kolei studio Beenox specjalizujące się w przygotowywaniu konwersji gier na inne platformy. Zespół ma również na swoi koncie Spider-Man: Shattered Dimensions oraz remaster Call of Duty: Modern Warfare, który wypadł bardzo dobrze. O jakość odświeżonego Crash Team Racing mogliśmy być więc spokojni.

Nowe szaty króla

Remake Nitro-Fueled otrzymał nową oprawę wizualną, przygotowaną całkowicie od podstaw. Tytuł wygląda świetnie – niczym najlepszy film animowany wytwórni Pixar. Twórcy nie ograniczyli się wyłącznie do przeniesienia modeli tras na nowy silnik graficzny. Lokacje wzbogacono o szereg nowych elementów, efektów specjalnych, roślinności itp. Mapy wyglądają bardzo dobrze, a przy tym zachowały ducha oryginału.

Studio Beenox udowodniło, że można stworzyć remake, który będzie atrakcyjny zarówno dla osób mających styczność z grą lata temu, jak i dla nowych użytkowników. Świadczy chociażby o tym możliwość wyboru trybu kampanii fabularnej. Oldschoolowcy mogą zdecydować się na klasyczną karierę znaną z wersji z 1999 roku. Osoby otwarte na nowe przeżycia mają natomiast do dyspozycji wersję z dodatkowymi przerywnikami filmowymi, możliwością customizacji pojazdów i innymi atrakcjami.

Sposób prowadzenia pojazdów został delikatnie doszlifowany, ale w ogólnym rozrachunku funkcjonuje tak samo jak wcześniej. Nadal możemy wchodzić w widowiskowe wślizgi, żeby zdobyć turbodoładowanie oraz podskakiwać w celu lepszego pokonania przeszkód.

Gra wygląda jak produkt skierowany do dzieci, ale poziom trudności szybko dał mi do zrozumienia, że tak nie jest. Na Easy trasy wygrywałem za pierwszym razem, ale schody pojawiły już się na Medium. Żeby wygrywać, trzeba nauczyć się wchodzenia w zakręty oraz jak najlepszego wykorzystywania topografii terenu.

Z racji tego, że pierwotna wersja Crash Team Racing wyszła w czasach przed popularnością Internetu, multiplayer ograniczał się wyłącznie do kanapowej zabawy z innymi graczami. W Nitro-Fueled dodano oczywiście rozgrywki sieciowe, w których można zmierzyć się z graczami z całego świata. W ten sposób nie tylko sprawdzicie swoje umiejętności, ale na dodatek znacząco przedłużycie rozgrywkę.

Czy warto zagrać w Crash Team Racing: Nitro-Fueled?

Crash Team Racing: Nitro-Fueled to przykład świetnie zrealizowanego remake’a, w którego obowiązkowo powinniście zagrać. Gameplay bywa wymagający, ale przy tym bardzo satysfakcjonujący. Rozbudowanie gry o możliwość modyfikowania pojazdów oraz zmieniania skórek bohaterów jest miłym dodatkiem, pozwalającym na jeszcze lepsze zżycie się z ulubionymi postaciami. Dla fanów kart racerów pozycja obowiązkowa.

Autor: Łukasz Morawski