Data publikacji:

Za co kochamy serię Uncharted?

Exclusive na dziesiątkę.

Uncharted to prawdopodobnie najmocniejsza marka w historii należąca do Sony. Oczywiście, ciężko stwierdzić, który tytuł ekskluzywny na PlayStation 4 jest najlepszy (God of War to mistrzostwo), ale bez wątpienia przygody Nathana Drake'a plasują się w ścisłej czołówce. Osobiście uwielbiam tę serię, czego efektem była maksymalna nota końcowa dla Kresu Złodzieja. Skoro tu jesteście, to obstawiam, że również należycie do fanów dzieła Naughty Dog (poznaj historię studia). Przypomnijmy więc sobie, dlaczego ten cykl wywołuje u nas tak pozytywne emocje.

GŁÓWNY BOHATER

Przepraszam, czy są na sali ludzie, którzy nie lubią Nathana Drake'a? Jeśli tak, to poważnie zastanówcie się nad swoim życiem. No dobra, a tak serio, to protagonista Uncharted jest jedną z większych atrakcji całej serii (prawie, oprócz Zaginionego Dziedzictwa). Indiana Jonesa oglądamy dla... Indiana Jonesa, natomiast serię stworzoną przez Niegrzecznych Psów odpalamy między innymi dlatego, żeby poznać bliżej jej głównego bohatera.

Niepoprawny awanturnik i poszukiwacz przygód to wbrew pozorom postać złożona, pełna wewnętrznych dylematów oraz słabości. Pod fasadą głupkowatych żarcików i ciętego języka, skrywa się porządny człowiek, któremu od początku do końca chcemy kibicować. Nathana najlepiej poznajemy w czwartej odsłonie, gdzie nie tylko zaprezentowano większy fragment jego dzieciństwa, ale także przedstawiono trudne relacje ze starszym bratem, a także kłopoty z żoną, potrafiące przyprawić o więcej siwych włosów niż niejeden uzbrojony przeciwnik.

  • Kup grę Uncharted 4: Kres Złodzieja na Ceneo.pl
  • LOKACJE

    Jak na porządną serię przygodową przystało, twórcy nieustannie przerzucają nas z jednego kontynentu na drugi. Naughty Dog doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak ważnym elementem rozgrywki są lokacje, w których przebywamy. Nie dosyć, że mamy okazję zwiedzić niesamowite miejsca, takie jak piracka kolonia na Madagaskarze, pustynię Ar-Rab al-Chali, tybetańskie wioski, to na dodatek każda z tych miejscówek jest różnorodna i unikatowa na swój sposób.

    Cykl do tej pory otrzymał sześć odsłon i ani przez moment nie odczułem znużenia terenem, po którym się poruszałem. Zdarzało się, że w trakcie zabawy przemierzaliśmy podobne krainy, ale za każdym razem Naughty Dog wprowadzało jakieś urozmaicenia, dzięki czemu szybko przestawaliśmy zwracać uwagę na jakiekolwiek podobieństwa. Dużą rolę odgrywają projekty poziomów, za każdym razem gwarantujące nowe przeżycia i doznania.

    FABUŁA

    Historia przedstawiona w serii Uncharted może nie zasługuje na największe nagrody literackie, ale świetnie odnajduje się w swojej konwencji. Grając w kolejne odsłony cyklu nie oczekujemy poważnej opowieści na miarę gier Davida Cage'a (sprawdź recenzję Detroit) czy chociażby ostatniego God of Wara. Zamiast tego, liczymy na rezolutne dialogi pomiędzy bohaterami, zaskakujące zwroty akcji i szaloną fabułę, przy której będziemy mogli się zrelaksować.

    Nie oznacza to jednak, że opowieść zawarta w Uncharted należy do płytkich. Twórcy od czasu do czasu porzucają śmieszkowanie, żeby chociaż na moment skupić się na problemach oraz odczuciach swoich bohaterów. We wszystkich odsłonach nie brakuje więc dramatyzmu, a niekiedy łatwo nawet o uronienie łezki. Historia Nathana Drake'a nie pozostaje obojętna, co należy odnotować jako sukces producenta. Wszakże, nie zawsze rozmyślamy nad fabułą gry, jaką ukończyliśmy. O historiach zaczerpniętych z tej serii raczej szybko nie zapominamy.

  • Kup grę Uncharted 4: Kres Złodzieja na Ceneo.pl
  • OPRAWA WIZUALNA

    Pierwsza odsłona wydana kilka lat temu na PlayStation 3 może nie olśniewa obecnie oprawą wizualna, ale w dniu premiery wgniatała pod tym względem w fotel. Naughty Dog oczarowało wtedy graczy pięknie wykreowaną dżunglą oraz tym, jak woda reagowała na głównego bohatera. W kolejnej odsłonie skupiono się na jak najbardziej realistycznym odwzorowaniu śniegu, a w Oszustwie Drake'a jeszcze bardziej poprawiono działanie ognia oraz wykorzystano w celach gameplayowych tereny pustynne.

    Nic jednak nie było w stanie przygotować nas na to, co zaprezentowano w Kresie Złodzieja (przeczytaj recenzję). Do dzisiaj zachwycają mnie materiały "making of", w których twórcy opowiadają o detalach, jakie możemy znaleźć w ich produkcji. Studio nie tylko przyłożyło ogromną wagę do ogólnej prezencji grafiki, ale także poświeciło masę czasu na dopieszczenie szczegółów, których i tak nie zauważy większość graczy. Prześwitujące małżowiny uszne, wystające włókna z ubrań lub falujące włosy na klacie Nathana - to tylko kilka przykładów genialnych detali.

    POSTACIE POBOCZNE

    Nathan Drake bez wątpienia jest największa gwiazdą Uncharted. Seria nie byłaby jednak tak cudowna, gdyby całość bazowała wyłącznie na jednym bohaterze. Pozostałe postacie występujące w całym cyklu również miały ogromny wpływ na odbiór fabuły, a nawet na konkretne mechaniki gameplayu (współpraca podczas strzelania, rozwiązywanie zagadek logicznych, itp.). Na szczególną uwagę zasługuje Victor "Sully" Sullivan, najlepszy przyjaciel protagonisty, będący jednocześnie jego mentorem. To doświadczony mężczyzna, dla którego najlepszą atrakcją byłoby picie dobrego alkoholu i palenie cygara.

    Jest też Elena Fisher, początkowo irytująca dziennikarka, a następnie życiowa miłość Nathana. Fajnie rozbudowano również rolę seksownej Chloe Frazer, która na tyle spodobała się graczom, że zrobiono z niej główną bohaterkę w Zaginionym Dziedzictwie. Nie możemy także zapomnieć o Samuelu, debiutującym dopiero w czwartej części. Starszy z Drake'ów to interesująca postać, z jednej strony wzbudzająca naszą sympatię, ale z drugiej odrzucająca przez swoje zachowania, którym daleko do bycia fair play.

  • Kup grę Uncharted 4: Kres Złodzieja na Ceneo.pl
  • RÓŻNORODNY GAMEPLAY

    Naughty Dog doskonale zdawało sobie sprawę, że musi przygotować różnorodny gameplay, który będzie w stanie utrzymać graczy przed ekranem. Czasami świetna fabuła jest niewystarczająca, gdy z bólami przechodzimy kolejne etapy. W Uncharted na szczęście tak nie było, a gracze nieustannie mieli coś do roboty. Oczywiście, ogromną ilość czasu poświęcamy na walkę z przeciwnikami, ale w wielu sytuacjach, to od nas zależy, w jaki sposób się z nimi rozprawimy. Możemy obtłuc im mordy w bezpośredniej walce, skręcić kręgosłupy unikając rozgłosu bądź pędząc przed siebie w stylu Johna Rambo.

    Ponadto, etapy strzelankowe przeplatają się z sekwencjami zręcznościowymi, polegającymi na wspinaniu się po najróżniejszych gzymsach czy półkach skalnych, nurkowaniu pod wodą czy skakaniu po zapadających się platformach. To oczywiście nie wszystko, gdyż reszta czasu zarezerwowana została rozwiązywaniu łamigłówek oraz kierowaniu pojazdami w specjalnie wyreżyserowanych scenach. No, chyba, że mówimy o Kresie Złodzieja i Zaginionym Dziedzictwie, gdzie swobodnie mogliśmy jeździć jeepem po pseudo otwartych mapach

    Autor: Łukasz Morawski