Data modyfikacji:

Life is Strange: True Colors. Trzecia część popularnej serii przygodówek

Jeszcze kilka lat temu dyskutowało się o tym, czy przygodówki tworzone przez takie studia jak Telltale Games, Quantic Dream i DONTNOD można jeszcze nazywać grami, czy już tylko interaktywnymi filmami. W 2021 roku raczej nie ma już miejsca na tego typu dyskusje, ponieważ gracze zdążyli się przekonać do tego nietypowego gatunku. Life is Strange: True Colors również wpisuje się w ten schemat – zabawa nie skupia się na zbieraniu przedmiotów (choć i tego elementu nie brakuje) oraz rozwiązywaniu zagadek logicznych. Głównym celem produkcji jest przedstawienie jak najciekawszej opowieści, którą dodatkowo możemy kreować za sprawą podjętych podczas rozgrywki decyzji. Zobaczcie, co do zaoferowania ma najnowsza odsłona tego popularnego cyklu.

Polecamy: Najciekawsze premiery gier w 2021 roku

life is strange true colors

Czy warto zagrać w Life is Strange: True Colors? Recenzja gry

O pierwszej odsłonie Life is Strange trudno powiedzieć coś złego. Gra zapewniała fantastyczną historię oraz w genialny sposób wykorzystała motyw z „efektem motyla” i podróżami w czasie. Jedyne do czego można byłoby się przyczepić, to nieco przestarzała (choć stylizowana) oprawa wizualna oraz podział opowieści na epizody. Muszę przyznać, że taka forma dystrybucji gry od zawsze mi przeszkadzała, przez co do tej pory nie ukończyłem drugiej części cyklu. Wprowadzający rozdział do sequela był fantastyczny, lecz zbyt długo trzeba było czekać na kontynuację wątków Seana i Daniela, przez co moje zainteresowanie tym tytułem spadło do zera.

Na szczęście twórcy nowego Life is Strange nie popełnili po raz trzeci tego samego błędu. Gra już w dniu premiery oferowała całą historię, dzięki czemu od razu można kupić swój egzemplarz, bez konieczności czekania rok czy dwa, aż do sprzedaży trafi Complete Edition. Z kolejnych ważnych zmian, warto od razu zaznaczyć, że z „trójką” nie miało do czynienia studio DONTNOD, które pracowało nad pierwszą i drugą częścią. Producent obecnie rozwija swoje inne, autorskie projekty, a prace nad True Colors przypadły ekipie Deck Nine. Zespół raczej nie ma zbyt bogatego dorobku, ale za to miał już styczność z tym cyklem, przy okazji dodatku Before the Storm do pierwszego Life is Strange.

Jeśli więc obawialiście się, że nowi twórcy nie poradzą sobie z oddaniem unikatowej atmosfery serii, to mogę rozwiać wasze wątpliwości. True Colors nadal utrzymane jest w podobnym tonie, co poprzedniczki, dzięki czemu fani marki poczują się jak w domu. Studio zadbało też o to, żeby ich dzieło wyróżniało się kilkoma ciekawymi pomysłami, ale za bardzo nie mogę o nich pisać, ponieważ zahaczyłbym o spoilery. A zdecydowanie nie chcę zdradzać wam fabuły, bo ta jest naprawdę ciekawa i momentami zaskakująca.

Rola głównej bohaterki przypadła niejakiej Alex Chen, która po latach przebywania w domu dziecka, dociera do urokliwego miasteczka Haven Springs. Na miejscu czeka na nią starszy brat, z którym nie widziała się od kilku lat – mama nie żyje, ojca nie ma, dlatego rodzeństwo jest skazane wyłącznie na siebie. Sielanka nie trwa jednak zbyt długo, gdyż już pod koniec pierwszego rozdziału dochodzi do pewnej tragedii, jaka odciśnie piętno na lokalnej społeczności. Podobało mi się to, że przez większość czasu gra uderza głównie w subtelne tony, rezygnując ze zbyt objechanej fabuły (pod koniec trochę się to zmienia), na rzecz historii o zagubionej dziewczynie poszukującej własnego miejsca na świecie.

Co nie przychodzi jej łatwo, ponieważ bohaterka musi borykać się z pewną niedogodnością (a może darem?). Alex potrafi odczytywać emocje otaczających ją ludzi, a także ich myśli w sytuacjach, gdy są bardzo rozbawieni, smutni, przestraszeni bądź wściekli. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że dziewczyna absorbuje emocje swoich rozmówców, przez co może czuć dokładnie to samo, co oni. Jeśli więc ktoś w jej okolicy kipi ze złości, to dokładnie to samo czuje Chen. Pomysł na papierze może nie wydaje się zbyt ciekawy, ale na szczęście twórcy doskonale wiedzieli, jak go wykorzystać.

Life is Strange: True Colors to niesamowicie przejmująca gra, która ma w sobie zarówno mnóstwo radości, jak i smutku - nie sposób przejść obojętnie obok losów Alex. Studio Deck Nine zasługuje również na pochwałę za umiejętność bawienia się formą. Oczywiście, przez większość czasu mamy do czynienia z trzecioosobową przygodówką polegającą na chodzeniu od punktu do punktu i rozmawianiu z ludźmi. Co jakiś czas gameplay ulega jednak delikatnym zmianom, co wprowadza do rozgrywki ogromny powiew świeżości. Ze względu na spoilery nie będę pisał dokładnie, o co mi chodzi – to już musicie odkryć samemu. Zapewniam, że warto!

Life is Strange: True Colors – poradnik zakupowy

Poniżej znajdziecie najważniejsze informacje dotyczące gry, które dodatkowo podpowiedzą wam, czy warto zainwestować w ten tytuł.

Ile godzin zajmuje ukończenie Life is Strange: True Colors?

Choć gra nie jest już wydawana w formie epizodów, to jednak twórcy nadal zachowali podział fabuły na rozdziały. Tych w grze jest pięć i oferują różną długość – przy niektórych spędzicie więcej czasu ze względu na dodatkowe zadania poboczne, które oczywiście są opcjonalne i nie trzeba ich kończyć, żeby popchnąć historię do przodu. Oznacza to, że przy True Colors możecie spędzić od dziewięciu do piętnastu godzin.

Na czym zagrać w Life is Strange: True Colors?

Jeżeli chcecie zagrać w ten tytuł, to nie obawiajcie się – na pewno będzie dostępny na platformie, którą posiadacie w domu. Studio Deck Nine przygotowało wersje zarówno na komputery osobiste, jak i konsole PlayStation 5, Xbox Series X|S, PlayStation 4 i Xbox One. W przyszłości zadebiutuje też wydanie dedykowane Nintendo Switch.

Premiera Life is Strange: True Colors – kiedy?

Produkcja trafiła do sprzedaży 9 września 2021 roku na większości planowanych platform. Posiadacze konsoli Nintendo Switch muszą uzbroić się w cierpliwość, ponieważ wersja na ten sprzęt trafi do sprzedaży dopiero w grudniu – dokładny termin nie został na razie ujawniony.

Czy gra Life is Strange: True Colors posiada polską wersje językową?

Kolejna gra od Square-Enix (światowy wydawca), która nie może pochwalić się przynajmniej polskimi napisami. Wielka szkoda, ponieważ gra bazuje przede wszystkim na dialogach, myślach protagonistki oraz czytaniu notatek. Znajomość języka angielskiego jest więc tutaj bardzo wskazana, jeżeli chcecie cokolwiek zrozumieć z fabuły.

Grę do testów dostarczyła firma Cenega, za co serdecznie dziękuję!

Life is Strange: True Colors na PC: minimalne wymagania sprzętowe

  • Procesor: Intel Core i5-2300 2.8 GHz / AMD Phenom II X4 965 3.4 GHz
  • Pamięć RAM: 6 GB
  • Karta graficzna: 2 GB GeForce GTX 750 Ti / Radeon HD 7790 lub lepsza
  • Miejsce na dysku: 30 GB
  • System operacyjny: Windows 10 (64-bit)

Life is Strange: True Colors na PC: rekomendowane wymagania sprzętowe

  • Procesor: Intel Core i5-3470 3.2 GHz / AMD FX-8350 4.0 GHz
  • Pamięć RAM: 6 GB
  • Karta graficzna: 6 GB GeForce GTX 1060 / 8 GB Radeon RX 590 lub lepsza
  • Miejsca na dysku: 30 GB
  • System operacyjny: Windows 10 (64-bit)

Life is Strange: True Colors na PC: wymagania sprzętowe dla ustawień na Ultra

  • Procesor: Intel Core i7-7700 3.6 GHz / AMD Ryzen 5 2500X 3.6 GHz
  • Pamięć RAM: 16 GB
  • Karta graficzna: 10 GB GeForce RTX 3080 / 16 GB Radeon RX 6800 XT lub lepsza
  • Miejsca na dysku: 30 GB
  • System operacyjny: Windows 10 (64-bit)

Autor: Łukasz Morawski