Data publikacji:

Pokemon: Detektyw Pikachu – recenzja filmu

Filmowe adaptacje gier zazwyczaj wypadają dosyć słabo. Zwłaszcza jeśli porównamy je do materiału źródłowego. Od czasu do czasu trafiają się jednak perełki, które są w stanie przeskoczyć dosyć niski poziom oferowany przez innych twórców. Takim dziełem jest właśnie najnowszy film osadzony w popularnym świecie Pokemonów. Zapraszam do przeczytania naszej recenzji „Pokemon: Detektyw Pikachu”.

Pokemony – jak ich nie kochać?

Marki Pokemon raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Z uroczymi stworkami mieliśmy styczność po raz pierwszy w 1996 roku, kiedy to do sprzedaży trafiła gra na przenośną konsolę Game Boy. W Polsce dostęp do tej platformy był jednak dosyć ograniczony, dlatego w naszej świadomości Pokemony zaszczepiły się dopiero dzięki świetnemu serialowi animowanemu. Jeżeli wychowywaliście się w latach dziewięćdziesiątych, to doskonale pamiętacie, jaki był wtedy szał. Nie tylko wszyscy oglądali anime, ale także zbierali kapsle z chipsów i karty kolekcjonerskie.
Nintendo po porażce kinowej wersji „Super Mario Bros.” (1993) straciło trochę zapał do przenoszenia swoich dzieł na wielki ekran. Z tego właśnie względu, próżno było szukać pełnometrażowych filmów live-action osadzonych w świecie kieszonkowych potworów. Ograniczeniem były również kwestie technologiczne, co widać chociażby po najnowszym filmie. Osadzenie tylu Pokemonów w prawdziwym świecie z pewnością nie należało do najłatwiejszych zadań. Twórcy „Detektywa Pikachu” poradzili sobie jednak bardzo dobrze. Udało im się wypośrodkować pomiędzy oryginalnym wyglądem stworków, a delikatnym ich urzeczywistnieniem. Poksy miewają teraz lekkie futerka, czy inne cechy charakterystyczne dla organicznych istot, ale nie zatraciły swojego kreskówkowego charakteru.

„Detektyw Pikachu” to film dla całej rodziny

Na „Pokemon: Detektyw Pikachu” szedłem z wielkimi nadziejami. Zwiastuny nastroiły mnie bardzo pozytywnie, a stawkę podbijał świetny Ryan Reynolds, który podłożył głos pod tytułowego bohatera. Po seansie mogę stwierdzić, że aktor wypadł w swojej roli bardzo dobrze. Czasami brzmiał trochę zbyt podobnie do Deadpoola, jednakże dotyczy to wyłącznie stylu wypowiedzi, a nie „ostrości” poczucia humoru. Reynolds miał również okazję do odegrania paru poważniejszych scen, co dodatkowo udowodniło, jak utalentowanym jest artystą.
Jednocześnie mogę napisać, że "Detektyw" jest typowym filmem dla całej rodziny, który potrafi jednocześnie rozbawić i wzruszyć. Jeśli byliście ostatnio w kinie na „Bumblebee”, to doskonale wiecie, z jakim dziełem będziecie mieć do czynienia. Aczkolwiek muszę przyznać, że momentami „Detektyw Pikachu” wydawał mi się dosyć mroczny i lekko horrorowy. Niektóre momenty mogą być delikatnie zbyt straszne dla najmłodszych odbiorców. Na szczęście, praktycznie każda taka scena rozładowywana jest zabawną wypowiedzią żółtego Pokemona.

Czy warto obejrzeć „Pokemon: Detektyw Pikachu”?

Muszę przyznać, że na seansie „Pokemon: Detektyw Pikachu” bawiłem się naprawdę dobrze. Film oferuje wiele niesamowitych scen, a także całkiem niegłupią fabułę, która oferuje kilka zwrotów akcji. Byłem autentycznie zaskoczony tym, że twórcy przygotowali tak rozbudowaną historię w produkcji dla dzieci. Nawet jeśli młodsi odbiorcy nie do końca ogarną wszystkie zawiłości, to zawsze pozostaje im podziwianie cudownego świata pełnego przeuroczych potworków. Sam aż zawyłem z zachwytu, gdy na ekranie pojawiło się kilku Bulbasaurów. Jeśli inne adaptacje gier będą stały na podobnym poziomie, co „Pokemon: Detektyw Pikachu”, to jestem spokojny. Może w końcu coś zaczyna się zmieniać.
Autor: Łukasz Morawski