Data publikacji:

Śledztwo w rytmie disco. Recenzja gry Disco Elysium

Zdarzyło mi się rozpocząć grę role-playing od efektownej ucieczki z więzienia, postrzelenia w głowę, a nawet obudzenia się w kostnicy pośród dziesiątek zwłok. Nigdy natomiast moja przygoda nie zaczęła się od kaca tak ciężkiego, że mój bohater nie tylko nie pamiętał swojego imienia i nazwiska, ale także nie miał najmniejszego pojęcia na temat świata, który go otacza. Witajcie w Disco Elysium, prawdopodobnie najlepszej grze role-playing tego roku, a być może nawet minionej dekady.

disco elysium

Disco Elysium – świat po (nieudanej) rewolucji

Protagonistą gry jest detektyw, który – jak już wspomniałem we wstępie – budzi się w hotelowym pokoju po nocnej libacji. Wkrótce okazuje się, że nasz bohater był w trakcie śledztwa w sprawie lokalnego morderstwa.

Fabuła toczy się więc w Disco Elysium dwutorowo: protagonista próbuje rozwiązać sprawę i dowiedzieć się przy okazji, kim dokładnie jest. Żeby to zrobić, będzie musiał wykorzystać wszystkie swoje umiejętności i odbyć niezliczoną liczbę rozmów z mieszkańcami Revachol, miasta, w którym toczy się akcja gry.

Skoro już o mieście mowa, to warto poświęcić mu kilka słów więcej. Revachol to miasto, w którym kilkadziesiąt lat wcześniej doszło do nieudanej rewolucji komunistycznej. Monarchia została obalona, a władza nad całą wyspą koniec końców podzielona pomiędzy członków koalicji, jaka zawiązała się przeciwko komunistom.

Echa wielkiej rewolucji rozbrzmiewają jednak do tej pory w tym retrofuturystycznym świecie. Robotnicy walczą o swoje prawa, a rasiści prawią o supremacji nad innymi.

Świat gry jest autentyczny i spójny, dzięki czemu wsiąka się w niego od pierwszej chwili. Co ciekawe, akcja gry toczy się nie tyle w całym mieście, co w jednej z jego dzielnic. Niby skala jest niewielka, ale dzięki temu, że świat gry zamieszkują barwne postaci z krwi i kości, nie czuć tego ani trochę.

Poza wątkiem głównym w Disco Elysium pojawia się też sporo zadań pobocznych. Te są mniej lub bardziej oryginalne, ale najważniejsze jest to, że doskonale dopełniają obrazu świata przedstawionego.

Na dodatek większość misji pobocznych to rozbudowane i wielowątkowe opowieści. Historie te są na tyle ciekawe, że z żalem kończyłem każdą sesję i przez cały dzień myślałem o tym, kiedy znów będę mógł odpalić grę.

Na marginesie chcę też wspomnieć o upływie czasu w Disco Elysium, który na początku może trochę dezorientować. Akcja gry toczy się na przestrzeni kilku dni. Kiedy nasz bohater nie robi niczego szczególnego, czas stoi w miejscu, ale każdy dialog i każde działanie posuwa go nieubłaganie do przodu. Czas jest też zatem, w pewnym sensie, miarą postępów w rozgrywce.

W cieniu Planescape Torment

Nie tak dawno temu zachwycałem się inspirowanym twórczością H. P. Lovecrafta Stygian: Reign of the Old Ones (Na ten tytuł czekali wyznawcy Cthulhu. Recenzja gry Stygian: Reign of the Old Ones). W recenzji wspomniałem o tym, że dawno nie grałem w tytuł, który klimatem tak bardzo przypomina kultowe Planescape Torment.

Disco Elysium także nasuwa skojarzenia z klasykiem Black Isle Studios. Podobne są atmosfera, a zwłaszcza sposób prowadzenia narracji. Nasz bohater dyskutuje ze wszystkimi, w tym z samym sobą.

W zależności od przydziału punktów z awansów różne myśli dosłownie walczą o to, aby je wypowiedzieć. Wybranie pewnej opcji może zamknąć niektóre ścieżki dialogowe, a inne otworzyć. Dodam, że Disco Elysium nie jest grą, w której można przeklikać się przez wszystkie dostępne wypowiedzi.

Po pierwsze, jest to bez sensu i lepiej nie zaczynać gry, jeżeli podchodzi się do niej z takim zamiarem, a po drugie, można na przykład zrazić do siebie rozmówcę. Nie będę was okłamywał, tekstu jest sporo. Myślę, że nawet Torment: Tides of Numenera wymięka przy grze studia ZA/UM.

Twórcy Disco Elysium poszli nawet o krok dalej niż Black Isle Studios i zrezygnowali w ogóle z walki, przynajmniej w klasycznej formie. Potyczki toczą się w ramach dialogów i nie różnią się od pozostałych testów.

Kiedy nasza postać straci wszystkie punkty życia lub morale, ginie. Na szczęście zarówno pierwsze, jak i drugie, można odzyskać w trakcie niektórych rozmów czy przez zażywanie różnych specyfików.

Wspomniane wyżej testy rozstrzygane są przy użyciu dwóch wirtualnych kości, a prawdopodobieństwo zdania zależy od statystyk postaci, a niekiedy też od tego, w jaki sposób prowadziliśmy rozmowę i jakie mamy wyposażenie.

Skoro już o statystykach mowa, to przed rozpoczęciem rozgrywki można wybrać jeden z trzech archetypów bohatera, z których każdy charakteryzuje się innym rozdaniem punktów pomiędzy cztery cechy główne: inteligencję, psychikę, motorykę i tężyznę fizyczną. Dodatkowo wszystkie składają się z sześciu umiejętności, które można rozwijać podczas awansu.

Punkty da się rozdzielić również pomiędzy różne idee, a te z kolei wpływają na nasze statystyki. Zarówno rozwój umiejętności, jak i idei otwiera też nowe opcje dialogowe i nowe możliwości, a przez nie wpływa na postrzeganie naszej postaci w świecie gry.

Jak już pisałem, na statystyki oddziałuje też ekwipunek oraz zażywanie różnych substancji, głównie alkoholu i narkotyków. Na piśmie system rozwoju postaci nie wygląda ani na skomplikowany, ani rozbudowany. W rzeczywistości daje jednak naprawdę szeroki wachlarz możliwości kreacji bohatera oraz prowadzenia rozgrywki.

Silnik Unity nie taki straszny

Wiele osób, kiedy tylko słyszy słowa „silnik Unity”, jedynie szyderczo się uśmiecha. Studio ZA/UM udowadnia, że da się na nim zrobić grę przyjemną dla oka. Retrofuturystyczna stylistyka, ręcznie rysowane tła i lekko przerysowane postaci tworzą prawdziwie wybuchową mieszankę, która uwydatnia atmosferę produkcji.

Ścieżka dźwiękowa jest klimatyczna i tak jak warstwa wizualna, trochę nie z tego świata. Ze względu na ogromną ilość tekstu tylko część dialogów jest udźwiękowiona, a te, które są, brzmią przyzwoicie.

Podczas rozgrywki trudno było mi doszukać się większych wad. Jak słusznie zauważyło wielu recenzentów przede mną, poszczególne elementy Disco Elysium doskonale do siebie pasują i tworzą razem spójną całość. Największym problemem gry jest to, że nie każdy będzie w stanie zrozumieć jej fenomen, głównie ze względu na wspomnianą wyżej „barierę” w postaci ściany tekstu.

Disco Elysium to RPG dekady

Na pierwszy rzut oka Disco Elysium nie różni się specjalnie od dziesiątek gier role-playing w rzucie izometrycznym, które od kilku lat zalewają rynek. Diabeł tkwi jednak w szczegółach.

Rozbudowana narracja, ciekawy i prawdziwie głęboki system rozwoju postaci, ujęcie wszystkich akcji, w tym również potyczek, w formę dialogów, oryginalny i autentyczny świat oraz klimatyczna oprawa audiowizualna sprawiają, że pośród gier role-playing trudno znaleźć dla Disco Elysium godnego przeciwnika, nawet pomiędzy efekciarskimi, trójwymiarowymi produkcjami.

Grę do testów dostarczyły firmy ZA/UM i GOG.com, za co serdecznie dziękujemy!

Autor: Dawid Sych