Data publikacji:

Fire Emblem Warriors: Three Hopes – recenzja

Nintendo po raz kolejny nawiązało współpracę z firmą Omega Force, żeby ta przerobiła jedną z ich marek na grę typu musou. Po świetnym Hyrule Warriors: Age of Calamity przyszła kolej na slashera w uniwersum Fire Emblem. Czy Three Hopers to kolejna udana produkcja w dorobku japońskiego dewelopera? O tym przekonacie się z dalszej części recenzji.
Fire Emblem Warriors Three Hopes recenzja

Czy warto zagrać w Fire Emblem Warriors: Three Hopes? Recenzja gry

Gry musou od studia Omega Force nigdy nie były w Polsce zbyt popularne i raczej ten stan rzeczy już się nie zmieni. A szkoda, ponieważ jest to nietypowy rodzaj slasherów, który stawia przede wszystkim na jak największą widowiskowość, czyli przecież to, czego gracze w dużej mierze oczekują od gier wideo. Jasne, z takimi seriami jak Samurai Warriors czy Dynasty Warriors bywa różnie, dlatego warto zapoznać się z tym gatunkiem od sprawdzenia najlepszych reprezentantów, jak np. Hyrule Warriors: Age of Calamity, które jest prequelem do The Legend of Zelda: Breath of the Wild. No dobrze, a czy spin-off do serii Fire Emblem w stylu musou również ma szansę na przebicie? Jak najbardziej tak!
Głównie dlatego, że producent po raz kolejny udowodnił, że jeżeli bierze się za gry bazujące na „obcej” licencji, to jest w stanie wyciągnąć z takiej produkcji znacznie więcej, niż ze swoich autorskich marek. Tak było chociażby przy wcześniej wymienionym Age of Calamity, ale też do tego grona można dorzucić One Piece: Pirate Warriors 4 lub Persona 5 Strikers. W Fire Emblem Warriors nie tylko mamy do czynienia z konstrukcją misji charakterystyczną dla musou, ale do tego dochodzą rozwiązania, jakie studio Intelligent Systems przygotowało na potrzeby taktycznego RPG-a Fire Emblem: Three Houses, które stało się podstawą do stworzenia Three Hopes.
W głównej odsłonie cyklu niezwykle istotne było prowadzenie romansów z innymi bohaterami, a także branie czynnego udziału w lekcjach w szkole wojskowej. Co prawda w Three Hopes zrezygnowano z dużej szkoły, ale za to zaoferowano graczom całkiem nieźle rozwinięte obozowisko, w którym także możemy prowadzić dyskusje z NPC-ami (można nawet wybierać dialogi), trenować swoich wojowników lub zacieśniać więzi z wybrańcami serca. Użytkownicy mają również wpływ na infrastrukturę, np. poprzez rozbudowywanie sklepów bądź innych przydatnych obiektów. Oczywiście wszystkie te rozwiązania są mocno uproszczone, ale i tak pozwalają poczuć, że faktycznie mamy do czynienia z marką Fire Emblem, a nie tanim podrabiańcem.
Największy problem mam z oceną walk z przeciwnikami, czyli najważniejszego elementu rozgrywki. Studio Omega Force ponownie zadbało o to, żeby bitka prezentowała się jak najlepiej i dawała poczucia potęgi, jednakże zabrakło mi trochę większej różnorodności w poszczególnych stylach i rodzajach ataków. Spędziłem masę godzin w Hyrule Warriors: Age of Calamity, które co krok zachwycało mnie świetnymi rozwiązaniami gameplayowymi oraz unikatowymi zdolnościami poszczególnych herosów. Tutaj oczywiście postacie także mają swoje własne ataki, lecz całość sprawia wrażenie bycia dosyć standardowym musou, pozbawionym efektu wow. Nowym użytkownikom w ogóle nie będzie to przeszkadzało, lecz osobom, które często grają w takie produkcje, może lekko doskwierać zbyt mała różnorodność w tym temacie.
Żeby jednak nie wyszło, że spin-off The Legends of Zelda jest lepszy pod każdym względem, to muszę zaznaczyć, że najnowsze dzieło Omega Force funkcjonuje o wiele lepiej w trybie handheldu. Przygody Linka momentami działały fatalnie, gra niekiedy tak bardzo wytracała klatki, że przy większym zamieszaniu dochodziło niemalże do pokazu slajdów. Fire Emblem Warriors: The Hopes pod względem grafiki wygląda bardzo podobnie, ale przy tym działa o niebo lepiej. Tutaj też zdarzają się spadki FPS-ów, ale nie są one tak uciążliwe i zauważalne. Dobra optymalizacja to kolejny powód, dla którego warto dać szansę temu dziełu, zwłaszcza jeśli graliście wcześniej w główną odsłonę cyklu Fire Emblem.

Na czym zagrać w Fire Emblem Warriors: Three Hopes?

Choć studio Omega Force przyzwyczaiło nas do tego, że większość ich gier jest multiplatformowa, to jednak Three Hopes nie zalicza się do tego grona. Podobnie jak w przypadku Hyrule Warriors: Age of Calamity od tego producenta, tutaj również mamy do czynienia z tytułem ekskluzywnym dla konsoli Nintendo Switch i raczej nie ma szans, że kiedykolwiek tytuł trafi na konkurencyjne platformy.

Premiera Fire Emblem Warriors: Three Hopes – kiedy premiera?

Produkcja trafiła do sprzedaży 24 czerwca 2022 roku. Dzieło Omega Force oczywiście jest dostępne w wersji cyfrowej, ale wydawca przygotował ponadto dwie wersje fizyczne – standardową oraz limitowaną. W tej drugiej, oprócz kartridża z grą, znajdziecie także artbook w formacie A4, kolekcjonerskie figurki, pocztówki z wizerunkami bohaterów oraz dużą mapę świata Fodlan.

Czy Fire Emblem Warriors: Three Hopes posiada polską wersję językową?

Tutaj niestety nie mam dobrej wiadomości dla osób, które liczyły na spolszczenie. Fire Emblem Warriors jest kolejnym tytułem ekskluzywnym na Nintendo Switch, w którym nie uświadczyliśmy nawet polskich napisów.

Ile godzin zajmuje ukończenie Fire Emblem Warriors: Three Hopes?

Jeśli lubicie długie gry, to z pewnością nie będziecie narzekali na czas, jaki spędzicie przy Three Hopes. Ukończenie kampanii fabularnej może zając około trzydziestu godzin, ale na tym oczywiście zabawa się nie kończy, ponieważ czekają jeszcze misje poboczne.
Zdjęcie: Materiały prasowe Omega Force