Data publikacji:

Bloodborne: Śmierć Snu (Tom 1) – recenzja komiksu

Studio From Software na potrzeby gry Bloodborne wykreowało mroczny i odrzucający świat, który czerpał garściami z dorobku H.P. Lovecrafta. W tym przypadku można użyć wyświechtanego stwierdzenia, że „klimat wręcz wylewał się z ekranu”.

Czy do podobnych wniosków doszedłem po przeczytaniu komiksu bazującego na popularnym tytule ekskluzywnym z PlayStation 4? Tego dowiecie się z dalszej części artykułu.

bloodborne
Jestem wielkim fanem twórczości From Software, a Bloodborne to zdecydowanie jedna z moich ulubionych produkcji w ogóle.

Ze względu na wysoki poziom trudności nie mogłem początkowo poczuć magii tego dzieła, ale gdy już załapałem, o co chodzi w soulslike’ach, to ciężko było oderwać mnie od konsoli.

Nie sądziłem, że z komiksem będę miał podobnie – całość wchłonąłem za jednym podejściem, ale na tym nie skończyła się moja przygoda ze „Śmiercią snu”.

Wynika to z faktu, że praktycznie każdy kadr można traktować jak małe dzieło sztuki, przez co godzinami przeglądałem poszczególne rysunki. Jestem autentycznie zauroczony stylem graficznym, który w pełni oddaje atmosferę jaka panowała w growym oryginale.

Tym bardziej cieszy mnie fakt, że za warstwę wizualną odpowiadał polski artysta Piotr Kowalki. To właśnie on nadał komiksowi charakter i chociażby dla jego pracy warto zakupić własny egzemplarz.

Pierwszy tom składa się z dwóch historii traktujących o różnych bohaterach. W pierwszej śledzimy losy tajemniczego Łowcy szukającego sposobu na ucieczkę z Nocnych Łowów, co wiązałoby się z zakończeniem cyklicznego koszmaru powracającego po każdej śmierci.

Druga historia została zatytułowana „Pragnienie uzdrowienia” i opowiada o niejakim Alfrediusie, samozwańczym lekarzu poszukującym lekarstwa na enigmatyczną chorobę spopielonej krwi.

Wątek poświęcony Łowcy zawiera stosunkowo mało treści. W tym przypadku twórcom chodziło przede wszystkim o zaprezentowanie dynamicznej i brutalnej walki z ohydnymi monstrami oraz zgnilizny, jaka roztoczyła się w mieście Yharnam i jego okolicach.

Dopiero wątek doktora wciąga czytelników do świata intryg, ludzkich wątpliwości i ciekawej dysputy na temat religii oraz nauki.

Ciężko ocenić mi przy której historii bawiłem się lepiej, ponieważ każda z nich dostarczyła mi innych wrażeń. Najważniejsze dla mnie było to, że twórcom (Piotrowi Kowalskiemu i scenarzyście Alesowi Kotowi) udało się przedstawić Yharnam w taki sam sposób, jak w grze wideo.

Jako fan pierwowzoru doskonale odnajdywałem się w przedstawianych na kartach komiksu miejscach, a także z uśmiechem na twarzy wyłapywałem wszystkie smaczki zawarte w scenariuszu.

Komiks „Bloodborne: Śmierć Snu ” polecam przede wszystkim fanom gry studia From Software. Obie historie zawarte w pierwszym tomie w ciekawy sposób rozwijają uniwersum, które pełne jest niedopowiedzeń.

Gdybyście natomiast nie mieli wcześniej styczności z oryginałem, możecie mieć delikatne problemy ze zrozumieniem niektórych zależności fabularnych i poszczególnych kadrów odnoszących się bezpośrednio do gry.

Mimo to nawet wtedy warto dać komiksowi szansę, chociażby dlatego, żeby zobaczyć przepiękne rysunki polskiego twórcy.