Data publikacji:

Miasto szpiegów: Estoril 1942 - recenzja

Morska plaża, ptaków śpiew. To tło dla świeżej planszówki o tematyce szpiegowskiej. Czy dobrej? Sprawdźmy!

Miasto Szpiegów: Estoril 1942 to jedna z najświeższych propozycji wydawnictwa REBEL.pl. Tytułowe Estoril to miejscowość wypoczynkowa, położona na wybrzeżu Atlantyku, w Portugalii. W czasie ostatniej wojny światowej była areną zmagań najróżniejszych wywiadów i miejscem, w które na wygnanie udało się wielu wielkich ówczesnego świata, m.in. regent Węgier, admirał Miklós Horthy. W grze przyjdzie nam rozbudowywać własną siatkę agentów przez umiejętne zarządzanie już posiadanymi. Całość rozgrywać będzie się w charakterystycznych dla Estoril miejscach, jak kasyno, plaża i inne.

Co w pudełku?

W standardowych rozmiarów pudełku dostajemy osiem kafelków, z których układamy nasze Estoril. Reprezentują one słynne miejsca tego urokliwego, nadmorskiego kurortu. Oprócz tego dostajemy 12 kart misji i ponad 50 kart agentów, dwie kostki sześciościenne, 30 znaczników w pięciu kolorach, karty pomocy oraz instrukcję. Karty misji i agentów wydrukowane zostały na grubym kartonie, podobnie jak plansze. Ilustracje są bardzo zbliżone do fotografii z Estoril, które możemy podziwiać na ostatnich stronach instrukcji. Rysunki postaci mają wyraźnie karykaturalny styl. Wszelkie informacje graficzne, których jest dość sporo, zarówno na kartach, jak i planszy, są dość czytelne i jasne. Do posegregowania tej ogromnej ilości komponentów otrzymujemy garść woreczków strunowych. To bardzo miłe, szczególnie, że w pudełku brak innego organizera. Jeśli chodzi o instrukcję, to jest wyraźna i starannie zaprojektowana. Mogę jedynie jej zarzucić, że na początku dość zasady są niejasne przez dużą ilość odwołań do późniejszych stron. Niemniej, w połowie pierwszej partii gry udało mi się zrozumieć zasady na tyle, by świadomie planować taktykę.

Kloss. Hans Kloss.

W Estoril grać może od dwóch do czterech osób. Każdy z graczy rozpocznie grę z pulą sześciu agentów. Różnią się od siebie kilkoma cechami: płcią, narodowością, wartością wpływu, wartością w punktach zwycięstwa oraz oczywiście, imieniem czy pseudonimem. Oprócz tego postaci może opisywać kilka zdolności, jak uwodzenie, zabójca, dyplomata czy konspirator. Mają one duży wpływ na rozgrywkę, ponieważ potrafią poważnie zmienić rozkład sił na planszy. Zabójca potrafi wyeliminować z rundy wpływowego agenta, a uwodzicielka przenieść go na inny kafelek planszy.

Jeśli o planszy zaś mowa, to na początku każdej z czterech rund na jakie podzielona jest rozgrywka, rozkładamy nową, losową planszę. Następnie umieszczamy na niej karty nagrody - czyli agentów, o których będziemy zabiegać. Większość płytek planszy ma po trzy pola na naszych agentów, kolejno ponumerowane. Numery oznaczają, w jakiej kolejności rozgrywamy poszczególne postaci. Każdy z graczy umieszcza kolejno na planszy po jednym agencie, aż do wyczerpania puli znaczników (od sześciu w grze dla dwóch graczy do trzech przy grze we czwórkę). Rozstrzygnięcia przynosi mechanika kontroli obszaru, a mianowicie: gracz z największym łącznym wpływem swoich agentów, zgarnia nagrodę. Oczywiście inni gracze mogą mu w tym przeszkodzić, korzystając z umiejętności swoich agentów. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że w większości lokacji nie wiemy jakich agentów umieścili tam przeciwnicy, a niekiedy nieznana jest również nagroda. Tajemnicą dla graczy są również misje, które odkrywamy dopiero podczas podliczania punktów zwycięstwa. Premiują one posiadanie największej ilości postaci o konkretnej cesze.

Świat to za mało

Rozgrywka przebiega spokojnym tempem, a do "wgryzienia się" w zasady trzeba dokładnie przestudiować instrukcję. Niemniej, gra jest ciekawa i zapewnia sporo interakcji między graczami. Ograniczenie gry do czterech rund pozwala na rozegranie kilku partii podczas jednego wieczoru, a łączny czas jednej partii wynosi około godziny. Bardzo spodobało mi się, że umiejętności postaci oraz te z poszczególnych pól mają realny wpływ na grę i można opierać swoje taktyki o konkretny styl gry. Ciekawym pomysłem na rozwój gry byłoby zróżnicowanie postaci startowych dla poszczególnych graczy. Niemniej jednak Miasto szpiegów: Estoril 1942 to gra o dużej regrywalności, z potencjałem i ciekawym pomysłem na promocję lokalnej turystyki.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękujemy polskiemu wydawcy gry - firmie REBEL.pl!

Autor: Paweł Samborski