Data publikacji:

Dying Light 2: Bloody Ties – recenzja. Postapokaliptyczni gladiatorzy

Po kilku miesiącach od premiery podstawowej wersji Dying Light 2 do sprzedaży trafiło oficjalne rozszerzenie, które kładzie ogromny nacisk na brutalne starcia na arenach znajdujących się na terenie dawnej opery. Czy dodatek jest na tyle ciekawy, że warto wydać na niego pieniądze? Tego dowiecie się z recenzji DLC Bloody Ties.
dying light 2 bloody ties recenzja

Czy warto zagrać w Dying Light 2: Bloody Ties? Recenzja gry

Druga odsłona Dying Light nie została przyjęta przez graczy tak dobrze, jak się spodziewałem. Swoją przygodę z tym tytułem wspominam bardzo miło, jednakże wiele osób narzekało na problemy techniczne, z jakimi borykało się dzieło Techlandu w okolicach premiery. Mi na szczęście takowe nie uprzykrzały życia, ale może też dlatego, że nie testowałem wersji komputerowej, tylko grałem na PlayStation 5. Oczywiście nie chcę w tym miejscu pisać, że mieliśmy do czynienia z grą wybitną! Dying Light 2 miało swoje problemy, ale było dobrze skrojonym tytułem, oferującym w miarę angażującą opowieść oraz niezwykle wciągający gameplay.
Do pierwszego płatnego rozszerzenia podchodziłem jednak dosyć sceptycznie, ponieważ spodziewałem się, że twórcy przygotują wyłącznie proste DLC, w którym będziemy walczyć na arenie. Na szczęście okazało się, że Bloody Ties jest zdecydowanie czymś więcej, niż tylko zlepkiem coraz to bardziej wymagających pojedynków. Przede wszystkim warto zaznaczyć, że mamy tutaj do czynienia z pełnoprawną fabułą, misjami pobocznymi i kilkoma naprawdę ciekawymi wątkami. Oczywiście historia znowu została przedstawiona w dosyć toporny sposób (dialogi nadal kuleją), jednakże sama opowieść jest dosyć ciekawa.
Główny bohater dostaje informacje dotyczące tajemniczego miejsca, gdzie ścierają się współcześni gladiatorzy. Czym prędzej musimy zbadać tę sprawę, lecz na miejscu sytuacja delikatnie się komplikuje. Protagonista poznaje nabuzowanego chłopaka o imieniu Ciro, który wie, w jaki sposób dostać się do Carnage Hall, co przy okazji prowadzi do niezłych kłopotów. Oczywiście nie zdradzę wam fabuły, dodam tylko, że Aiden nie dołączy do walk na arenie wyłącznie w celu zyskania sławy i bogactwa. Techland znacznie bardziej rozbudował tę opowieść, dając graczom dodatkową motywację do działania. Jednocześnie w trakcie zabawy możemy podejmować istotne decyzje, których konsekwencje poznamy w finale.
Podoba mi się, że zanim trafimy na mapę przygotowaną z okazji premiery Bloody Ties, najpierw musimy zaliczyć kilka prostych misji w starych lokacjach. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ dzięki temu użytkownicy mogą przypomnieć sobie podstawowe mechaniki zabawy oraz poćwiczyć walkę z przeciwnikami. Co prawda od premiery podstawowej wersji gry nie minęło zbyt wiele czasu (premiera odbyła się 4 lutego 2022 roku), jednakże w tym czasie przeszedłem tak dużo gier, że kompletnie zapomniałem, jak dobrze radzić sobie na ulicach Villedor. Prolog jest więc dobrym tutorialem dla takich osób jak ja – grających w DLC po kilkumiesięcznej przerwie.
W końcu jednak musi przyjść moment, kiedy weźmiemy udział w show organizowanym w Carnage Hall. Producent przygotował z tej okazji nową, całkiem sporą lokację, której projekt jest zdecydowanie najgorszym elementem Bloody Ties. Głównie dlatego, że w celu zaliczania głównych misji fabularnych, dodatkowych wyzwań i zadań pobocznych, często musimy wychodzić poza teren budynku, gdyż akcja rozgrywa się m.in. w okolicznej stacji metra lub dużym ogrodzie.
To właśnie ta ostatnia lokacja doprowadzała mnie do frustracji – twórcy doszli do wniosku, że ustawienie w ogrodzie wielu identycznych płotów, bez możliwości ich przeskoczenia jest świetnym pomysłem. Ostatecznie sprowadza się to do tego, że latamy w kółko po tych samych, pustych miejscówkach, żeby dotrzeć do celu zadania. Zapomnijcie o jakichś sensownych skrótach czy możliwości wchodzenia do budynku na różne sposoby. Po jakimś czasie taki niepotrzebny backtracking robi się po prostu męczący. Na szybką podróż również nie ma co liczyć…
Deweloper ewidentnie nie miał pomysłu na rozwój map, jednakże nie zawiódł mnie podczas zawodów w Carnage Hall, czyli najważniejszego elementu tej imprezy. Do naszej dyspozycji przygotowano aż szesnaście zróżnicowanych wyzwań na trzech poziomach trudności – średnim, trudnym oraz koszmarnym. Ponadto studio Techland przygotowało cztery rodzaje zawodów, z czego każde wymagają od gracza innych umiejętności. Podoba mi się również to, w jaki sposób zostały przedstawione misje na arenach – nie mamy do czynienia z nudnymi miejscówkami, tylko każda arena jest ozdobiona specjalną, tematyczną scenografią. Nie jest to nic wyjątkowego, ale pozwala na lepsze wczucie się w zabawę.
Jednym z rodzajów zawodów w Carnage Hall jest Rzeź, w której Aiden staje naprzeciwko zombiakom i innym zmutowanym oponentom. Oczywiście chodzi tutaj o walkę o przetrwanie i wyeliminowanie konkretnych rodzajów wrogów. O wiele ciekawsze są jednak Spektakle, czyli najbardziej fabularyzowane misje, gdzie organizatorka show nieustannie prowadzi narrację, zaś my musimy wykonywać szereg rozmaitych zadań. W przypadku Pędu mamy na celu zaliczenie w jak najkrótszym czasie punktów kontrolnych, lecz nie jest to zwykły bieg, ponieważ cały czas czyhają na nas żywe trupy. Ostatnim rodzajem zawodów jest Walka Widowiskowa, w której musimy pokonać potężnego oponenta. W większości przypadków dostajemy broń wybraną przez organizatorów, więc nie musimy korzystać ze swojego sprzętu.
Muszę przyznać, że podczas kończenia kolejnych etapów Carnage Hall bawiłem się naprawdę nieźle, tak samo jak przy zaliczaniu misji typowo fabularnych. Techland musi jednak posiedzieć jednak nad naprawieniem błędów, ponieważ na arenie czasami trafiły mi się bugi, które znacząco utrudniły rozgrywkę. Najbardziej dotkliwa była sytuacja, w której musiałem otworzyć skrzynki z bezpiecznikami, żeby włączyć prąd, lecz gra miała problemy z aktywowaniem odpowiednich animacji przez głównego bohatera, przez co byłem zmuszony do restartu zadania.
Dying Light 2: Bloody Ties to całkiem przyjemne rozszerzenie, które jednak jest dalekie od ideału. Super, że Techland nie ograniczył się wyłącznie do walk na arenach Carnage Hall, ale szkoda, że tak bardzo po macoszemu potraktował nową mapę. Część graczy może również narzekać na czas zabawy (do finału dotarłem w pięć godzin, lecz zostało mi jeszcze parę rzeczy do zrobienia), ale warto zwrócić uwagę, że mamy do czynienia ze stosunkowo tanim dodatkiem. Jeżeli bawiliście się dobrze przy podstawowej wersji gry, to tutaj otrzymacie właściwie to samo, tyle że w innej scenerii.

Na czym zagrać w Dying Light 2: Bloody Ties?

Pierwsze płatne rozszerzenie do Dying Light 2 dostępne jest na komputerach osobistych, konsolach poprzedniej generacji (PlayStation 4, Xbox One) oraz PlayStation 5 i Xbox Series X|S.

Premiera Dying Light 2: Bloody Ties – kiedy?

Dodatek zadebiutował 10 listopada 2022 roku na wszystkich planowanych platformach. Dostęp do Bloody Ties można wykupić oddzielnie lub odblokować poprzez wybór gry Dying Light 2 w edycji Deluxe lub Ultimate.
Grę do testów dostarczyła firma better.gaming agency. Opinia należy do autora recenzji.

Dying Light 2: Bloody Ties na PC – minimalne wymagania sprzętowe

  • Procesor: Intel Core i3-9100F 3.6 GHz / AMD Ryzen 3 2300X 3.5 GHz
  • Pamięć RAM: 8 GB
  • Karta graficzna: 4 GB GeForce GTX 1050 Ti / Radeon RX 560 lub lepsza
  • Miejsce na dysku: 60 GB
  • System operacyjny: Windows 7 (64-bit)
  • Dying Light 2: Bloody Ties na PC – rekomendowane wymagania sprzętowe

  • Procesor: Intel Core i5-8600K 3.6 GHz / AMD Ryzen 5 3600X 3.8 GHz
  • Pamięć RAM: 16 GB
  • Karta graficzna: 6 GB GeForce RTX 2060 / 8 GB Radeon RX Vega 56 lub lepsza
  • Miejsca na dysku: 60 GB
  • System operacyjny: Windows 10 (64-bit)
  • Dying Light 2: Bloody Ties na PC – wymagania sprzętowe dla Ultra

  • Procesor: Intel Core i5-8600K 3.6 GHz / AMD Ryzen 7 3700X 3.6 GHz
  • Pamięć RAM: 16 GB
  • Karta graficzna: 10 GB GeForce RTX 3080 lub lepsza
  • Miejsca na dysku: 60 GB
  • System operacyjny: Windows 10 (64-bit)
  • Zdjęcie: Materiały prasowe Techland
    Łukasz Morawski
    Łukasz Morawski

    Magister Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na UMK. Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego, co związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Od najmłodszych lat gra w gry, ogląda filmy i seriale, czyta książki oraz komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.