Data publikacji:

Battle Royale w grach wideo

Największe perełki "szaraka".

Branża gier oszalała na punkcie battle royale, którego zasady rozgrywki są tak proste, że właściwie nie trzeba ich nikomu tłumaczyć. Taki rodzaj rozgrywek sieciowych przypadł do gustu wielu graczom z całego świata, którzy w przerwie od klasycznego multiplayera, próbują swoich sił w nieco bardziej hardcore'owym wyzwaniu. W poniższym zestawieniu przyjrzymy się produkcjom, które korzystają z dobrodziejstw battle royale i robią to w całkiem niezły sposób. Miłego czytania!

PLAYERUNKNOWN'S BATTLEGROUNDS

Pojawienie się tego tytułu na liście nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, wszakże to niezwykle popularny PlayerUnknown's Battlegrounds zapoczątkował masową modę na ten rodzaj zabawy. Produkcja cały czas jest rozwijana, dlatego fani przez najbliższe miesiące nie będą mogli narzekać na nudę. Jedyne czego brakuje grze, to dobra optymalizacja. Może kiedyś... Tymczasem pozostaje cieszyć się świetnie zaprojektowanymi mapami i niesamowicie wciągającą rozgrywką. Więcej o grze dowiecie się z recenzji autorstwa Dawida.

 

FORTNITE: BATTLE ROYALE

Twórcy Fortnite rozegrali ten ruch jak prawdziwi mistrzowie. Na początku zadebiutowała płatna wersja Fortnite, a dopiero potem Epic Games wystrzelił z darmowym trybem Battle Royale, który brutalnie odciągnął uwagę graczy od PUBG. Obecnie wydaje się, że to właśnie Fortnite przeważa pod względem zainteresowania społeczności, co nie powinno byc zaskoczeniem, jeśli weźmiemy pod uwagę ogromne zaangażowanie producentów w dodawanie nowych elementów oraz regularne usprawnianie rozgrywki. Więcej o grze dowiecie się z recenzji autorstwa Dawida.

 

DYING LIGHT: BAD BLOOD

W tym przypadku trochę wróżę z fusów, ale nie wierzę, że Techland mógłby nie poradzić sobie z tym zadaniem. Producent po trzech latach od premiery podstawki (premiera w maju), postanowił powrócił do swojej sztandarowej produkcji i podpiąć się pod sukces Battle Royale. Bad Blood wprowadzi aż trzy nowe tryby zabawy wieloosobowej, które w dużej mierze polegają na bezpośredniej rywalizacji z innymi graczami. Choć na drodze znowu staną nam hordy żywych trupów, to ostatecznie i tak będziemy musieli zdecydować się na zabicie towarzyszy, ponieważ tylko jedna osoba może ujść z życiem.

 

PALADINS: BATTLEGROUNDS

Paladins, podobnie jak część wcześniej wymienionych gier, na początku również skupiało się na innym rodzaju rozgrywki. Studio Hi-Rez także stwierdziło, że Battle Royale będzie dobrym pomysłem, czego efektem jest Battlegrounds. Zasady są praktycznie identyczne jak u konkurencji, z tą różnicą, że tutaj wszystkie mecze rozgrywamy w czteroosobowych drużynach. Ponadto, po śmierci przemieniamy się w bezbronnego kurczaka. Żeby więc całkowicie odpaść z gry, przeciwnicy muszą dobić również naszą kokoszkową wersję. W przeciwnym razie, istnieje szansa "uleczenia" przez towarzyszy i przywrócenia do pierwotnej formy.

 

THE CULLING

Trzon rozgrywki w The Culling odpowiada podstawowym zasadom Battle Royale - pomniejszająca się mapa, każdy na każdego, wygrywa jedna osoba. Produkcja wyróżnia się jednak tym, że w trakcie meczu możemy zastawiać pułapki na innych graczy, a podstawowym narzędziem mordu jest broń biała, a nie palna. Ponadto, sterowana postać potrafi wykonywać bloki oraz odpychać przeciwników w celu uniknięcia trafienia. Ważną rolę odgrywają także perki, które dobieramy przed rozpoczęciem meczu.

 

H1Z1: KING OF THE KILL

H1Z1 to prawdziwa legenda wśród gier survivalowych, która obecnie jest podzielona na dwa odrębne tytuły - Just Survive odnoszący się do pierwotnych założeń oraz interesujący nas w tej chwili King of the Kill. W nowym wydaniu nadal musimy craftować wyposażenie, jednakże znaczenie tego elementu zostało zepchnięte na dalszy plan. Zamiast tracąc czas na zbieranie surowców, większą uwagę musimy poświecić na rywalizowaniu z innymi graczami, którzy w każdej chwili mogą zapragnąć naszej śmierci.

 

ARK: SURVIVAL OF THE FITTEST

Produkcja studia Wildcard zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ ze wszystkich wymienionych przeze mnie gier prezentuje się zdecydowanie najbardziej oryginalnie. W ARK: Survival of the Fittest na początku meczu zostajemy rzuceni na rozległą mapę, na której musimy znaleźć surowce potrzebne do przygotowania broni oraz "zwerbować" dinozaury do swojej armii. Walki bywają więc ekscytujące, ponieważ nie biorą w nich udziału wyłącznie gracze, ale również potężne stworzenia, nie znające litości dla oponentów.

 

WARFACE: BATTLE ROYALE

Warface to solidna gra sieciowa, za którą odpowiada studio Crytek mające na swoim koncie mało popularny tytuł Crysis. Choć produkcja zadebiutowała w 2012 roku, to nadal ma się całkiem nieźle, o czym świadczyć mogą różne dodatki, w tym tryb Battle Royale. W przeciwieństwie do PUBG czy Fortnite, w potyczkach bierze udział znacznie mniejsza ilość graczy, dzięki czemu mecze są krótsze, ale zarazem bardziej dynamiczne. W Warface nie jesteśmy również zmuszani do szukania elementów pancerza. Na mapie znajdziemy wyłącznie broń palną z mocno ograniczoną amunicją.

 

UNTURNED: ARENA MODE

Lubicie minecraftowe klimaty, lecz produkcja Mojang powoli zaczyna was nudzić? Spróbujcie więc swoich z Unturned, które czerpie garściami z Minecrafta i DayZ. Dodatkowo, oficjalny mod Arena Mode powinien przypaść do gustu miłośnikom Battle Royale, ponieważ urozmaica rozgrywkę o ten rodzaj zabawy. W starciach bierze udział szesnastu graczy, których jedynym celem jest wspólne wybicie się. Dostępne są cztery, stosunkowo małe mapy, zapewniające wciągającą i szybką rozgrywkę bez zbędnego marnowania czasu na szukanie innych użytkowników.

 

MINECRAFT SURVIVAL GAMES

Minecrafta raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Ot, gra stała się co najwyżej popkulturowym fenomenem, przynosząc producentom setki milionów dolarów zysku. Pomimo kilku lat na karku, produkcja cały czas jest wspierana przez środowisko moderów, którzy dostosowują grę do potrzeb odbiorców. Dodanie rozgrywek stylizowanych na Battle Royale było więc kwestią czasu. Zasady w Survival Games są takie same jak w innych tytułach, więc tutaj nie mam nic do wyjaśniania. Przetrwa najlepszy.

 

Autor: Łukasz Morawski