Wrażenia z wersji wczesnego dostępu Fortnite

0

Gears of War spotyka Team Fortress i Minecrafta.

Dwa tygodnie temu Łukasz miał okazję uczestniczyć w zamkniętym pokazie Fortnite studia Epic Games. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Cenega, które dostarczyło mi klucz do wersji wczesnego dostępu, ja także mogłem spróbować swoich sił w nowej grze twórców kultowych Unreal Tournament i Gears of War. Czy Fortnite ma szansę zagościć na naszych komputerach i konsolach na dłużej?

ZNAJDŹ I ZNISZCZ

Czym dokładnie jest nowe dzieło studia Epic Games? Fortnite to nastawiona na kooperację sieciówka, która łączy w sobie tryb hordy z Gears of War z gromadzeniem surowców i wznoszeniem konstrukcji rodem z Minecrafta z lekkim komiksowym stylem wizualnym Team Fortress. Osią fabuły są zmagania grupki Ocaleńców z hordą żywych trupów przywoływanych przez tajemnicze burze. Szansą na ratunek są urządzenia o nazwie „Atlas”, które są w stanie przegnać złowieszcze chmury.

Chociaż Fortnite oferuje szereg misji i wyzwań, rozgrywka jest powtarzalna i skupia się przede wszystkim na rozbudowie i ochronie kwatery głównej, gromadzeniu surowców i wytwarzaniu niezbędnego do przeżycia ekwipunku oraz poszukiwaniu, fortyfikowaniu i ochronie Atlasów przed kolejnymi falami wrogów, w pojedynkę lub ramię w ramię z innymi graczami. Zważywszy na to, że mamy do czynienia z sieciówką, zabawa nabiera prawdziwych kolorów dopiero wtedy, kiedy zaprosicie do niej swoich przyjaciół.

BUDUJEMY NOWY DOM

Jak już wspomniałem wyżej, głównymi aspektami gry są m.in. gromadzenie surowców i wznoszenie budowli. Podstawowe materiały da się pozyskiwać dosłownie ze wszystkiego: drewno na przykład z drzew i płotów, cegłę z kamieni i ścian budynków, a stal z samochodów i innych rozrzuconych po mapie maszyn. Pozyskiwanie materiałów nasuwa skojarzenia z Minecraftem, ponieważ używa się do tego kilofa. Sam proces wznoszenia budowli też nie należy do skomplikowanych. Gracz wybiera materiał budowlany, określa rodzaj i wielkość elementu konstrukcyjnego i stawia go poprzez kliknięcie myszą.

Dosłownie wszystko może posłużyć za źródło materiałów do wznoszenia konstrukcji i tworzenia przedmiotów

Interfejs wznoszenia konstrukcji jest intuicyjny, dzięki czemu zbudowanie małej twierdzy to kwestia zaledwie kilku minut. Zwłaszcza, kiedy pomocą służą pozostali gracze. Zwykle wygląda to tak, że na początku Atlas otacza się wysokimi ścianami, później buduje się na dachu blanki, a następnie na każdej dostępnej płaszczyźnie rozkłada pułapki. Na koniec fortecę okala się niskim murem, który spowalnia wrogów i pozwala na atakowanie ich z bezpiecznej odległości. Jeżeli drużynie wystarczy czasu, może też ufortyfikować punkty strategiczne, takie jak na przykład wąskie przejścia czy wzniesienia.

Ratowanie Ocaleńców to jedna z kilku aktywności pobocznych

Bardzo spodobał mi się ten taktyczny aspekt Fortnite, którego wartość dodatkowo podnosi fakt, że poszczególne mapy są generowane losowo. Wymusza to na graczach elastyczność i wyrobienie sobie umiejętności strategicznego myślenia. Nie raz i nie dwa zdarzy się, że Atlas położony będzie nie w szczerym polu, ale na przykład w sąsiedztwie domu. W takiej sytuacji zespół może albo zrównać z ziemią budynek, albo po prostu „wkomponować” go we wznoszone fortyfikacje.

PRZEROST FORMY NAD TREŚCIĄ

Drażnią mnie sieciówki, a jest ich niestety coraz więcej, które ze wszystkich stron atakują mnie różnymi nagrodami, wyzwaniami i zupełnie nieprzydatnymi funkcjami. Fortnite idzie z duchem czasów, więc jest dokładni taki. Kolorowe karty, drzewka rozwoju, ekspedycje i oddziały – na początku naprawdę trudno się w tym wszystkim połapać, a jakie takie rozeznanie przychodzi dopiero po kilku rundach. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że w branży gier panuje teraz moda na mieszanki gatunkowe i komplikowanie mechanizmów, zamiast ich upraszczania, ale często jest to po prostu przerost formy nad treścią.

Budowanie to proces łatwy i przyjemny

Na co mi możliwość tworzenia oddziałów stworzonych z botów skoro gra nastawiona jest na rozgrywkę sieciową czy ekspedycje po surowce, skoro mogę równie dobrze zebrać je sam? Na domiar złego mechanizmy te do złudzenia przypominają mi proste, żeby nie powiedzieć prostackie, pożeracze czasu rodem z Facebooka, których zwyczajnie nie znoszę. Sądzę, że odciągają od właściwej zabawy i zamiast wzbogacać rozgrywkę, tylko niepotrzebnie ją komplikują. Zwłaszcza, że w grze pojawiają się rozbudowane drzewka rozwoju oraz zróżnicowane klasy postaci z indywidualnymi umiejętnościami.

Burza z bliska robi wrażenie

Skoro już narzekam, to wspomnę tutaj także o kilku niedociągnięciach wersji wczesnego dostępu. Pierwsze to problemy z lokalizacją. Na razie Fortnite jest dostępny w języku… angielsko-polskim. Tak jest, część kwestii wypowiadana jest w jednym, a część w drugim. Jeżeli już słyszymy język polski, często nie zgrywa się on z napisami. Drugie niedociągnięcie to ogólny balans. W trakcie rozgrywki, o ile nie byłem sam, nie zdarzyło się, aby którakolwiek misja stanowiła dla mnie i mojego zespołu większe wyzwanie, co trochę psuje przyjemność płynącą z zabawy. Na szczęście, są to wady, które jak najbardziej dopuszczalne są w wersji wczesnego dostępu i prawie na pewno usunięte zostaną z finalnej wersji Fortnite.

WCIĄGAJĄCY MISZMASZ

Nowe dzieło Epic Games to zaskakująca, ale diablo grywalna mieszanka gatunków. Podstawowe mechaniki są przemyślane i dają naprawdę niesamowitą frajdę, zwłaszcza kiedy walczycie ramię w ramię z przyjaciółmi. Gorzej wypadają różnego rodzaju dodatki, które wprowadzają do zabawy niepotrzebny chaos i sztuczną głębię. Pomimo zastrzeżeń, moje wrażenia z Fortnite są jak najbardziej pozytywne i z chęcią będę powracał do gry, aby zobaczyć jak z czasem się zmienia i w jakim kierunku te zmiany idą.

Na pokazie Cenegi było zbyt mało czasu, żeby na spokojnie przyjrzeć się wszystkim zaletom i wadom Fortnite. Mimo to, po ograniu wersji z wczesnego dostępu, nadal twierdzę, że nowe dzieło Epic Games ma ogromne szanse odnieść finansowy sukces. Praktycznie podpisuję się pod wszystkim co napisał Dawid – również bardzo dobrze bawiłem się budując bazę wspólnie z innymi graczami, ale tak samo nie jestem przekonany do tych wszystkich statystyk i masy rzeczy do odblokowywania. Zdaję sobie sprawę, że wszystkie te elementy występują po to, żeby ludzie jak najchętniej opłacali mikrotransakcje i żeby gra była jak najdłużej żywotna, ale na dłuższą metę, spędzanie pierdyliarda godzin w menu nie jest zbyt fascynujące. Na szczęście, zabawa w kooperacji bywa niezwykle satysfakcjonująca, zwłaszcza gdy gramy ze znajomymi lub natrafimy na ogarniętych towarzyszy. Fortnite jest przede wszystkim grą bardzo ostrożną, próbującą przypodobać się wielu grupom graczy. Czy taka polityka ma szansę powodzenia? Myślę, że tak, ale to pokażą już najbliższe miesiące.

Klucz do wersji wczesnego dostępu dostarczyła firma Cenega, za co serdecznie dziękujemy!


Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Zostaw komentarz