Sam przeciwko światu. Recenzja gry PlayerUnknown’s Battlegrounds v1.0 PC

0

Ostateczna Battle Royale.

PlayerUnknown’s Battlegrounds, nie była pierwszą grą z gatunku Battle Royale, ale popularność jaką produkcja zdobyła na przestrzeni niespełna roku, już teraz wystarczy, aby tytuł zapisał się na kartach historii elektronicznej rozrywki. Pod koniec grudnia, kiedy premierę miała wersja 1.0, liczba graczy, którzy znajdowali się jednocześnie na serwerach, przekroczyła 3 miliony! Moda na PUBG dotarła też do naszej redakcji i od czasu do czasu raczymy was materiałami wideo z rozgrywki. Przez ostatnie trzy tygodnie pochłonięci byliśmy wersją premierową gry, z której wrażeniami teraz się wami dzielimy.

RECEPTA NA SUKCES

Recepta na sukces, przynajmniej na papierze, była prosta, jak przysłowiowy drut: rzucić setkę graczy na rozległy i zróżnicowany teren, pozostawić w różnych miejscach broń i wyposażenie, a następnie kazać im walczyć o życie, nie tylko ze sobą, ale także z upływającym czasem, gdyż obszar działań sukcesywnie się kurczy. PlayerUnknown’s Battlegrounds zawdzięcza swoją grywalność również losowości rozgrywki. Samolot, z którego skaczą gracze, nadlatuje z różnych stron, w innych kierunkach kurczy się też strefa, dzięki czemu każda rozgrywka ma wyjątkowy i niepowtarzalny przebieg.

Swoboda to słowo, które chyba najlepiej oddaje ducha PUGB. Obejmuje ona nie tylko obszar działań, ale także inne aspekty zabawy. Kiedy znudzi się wam już samotna walka, możecie zapolować na innych graczy w dwu- lub czteroosobowej drużynie. Widok TPP lepiej sprawdzi się do rekonesansu i przemieszczania się po mapie pieszo lub przy użyciu pojazdu, podczas gdy z widoku FPP skorzystacie zwłaszcza w trakcie wymiany ognia. O ile grafika stoi na średnim poziomie, o tyle dźwięk to prawdziwy majstersztyk i nie mam na myśli ścieżki dźwiękowej, ale całą resztę. Nie raz i nie dwa złapiecie się na tym, że nasłuchujecie skrzypienia drzwi i dudnienia kroków na drewnianych schodach. Nawet najcichszy dźwięk wyzwala w ciele adrenalinę, bo uświadamiacie sobie, że starcie jest nieuniknione. Na usta ciśnie się tylko jedno proste pytanie: ja dopadnę jego czy on mnie? Śmiało można powiedzieć, że dźwięk ma znaczenie nie tylko emocjonalne, ale też strategiczne, bo często gracie na słuch. Polecam zwłaszcza zabawę na dobrych słuchawkach nausznych, najlepiej z systemem dźwięku przestrzennego.

CO NOWEGO W WERSJI 1.0

Wersja gry, która dostępna była w ramach programu wczesnego dostępu platformy Steam borykała się z wieloma problemami, na szczęście, sporo spośród nich rozwiązała premierowa aktualizacja. Ale od początku. Przed premierą gracze ścierali się na jednej mapie, którą była usiana lasami, polami i małymi mieścinami Erangel. Lokacja idealna do zastawiania pułapek, ale też krycia się, kiedy na polu bitwy robiło się zbyt gorąco. Zupełnie inny charakter ma pustynna Miramar, która charakteryzuje się otwartymi przestrzeniami i dużymi skupiskami miejskimi. Pomimo tego, że mapa nadal wymaga poprawek, już teraz oferuje zgoła inne doznania i wymaga od graczy stosowania nowych strategii. Dodajcie do tego nowe pojazdy i rodzaje broni, które dodatkowo wpłyną na wrażenia z rozgrywki.

Miramar to kompletne przeciwieństwo Erangel

Bolączką wczesnej wersji PlayerUnknown’s Battlegrounds, był brak możliwości przeskakiwania niskich przeszkód i wspinania się na wyższe. Efekt był taki, że zdarzało się nam ginąć podczas próby pokonania płotu, ponieważ postać się na nim blokowała. W wersji premierowej rozwiązano ten problem, dzięki czemu poruszanie się jest teraz znacznie bardziej naturalne i płynne, a potyczki dynamiczne. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że rozgrywka w końcu nabrała trzeciego wymiaru.

Problemem, z którym nadal muszą borykać się gracze, już nie tylko na PC, ale także na konsoli Xbox One, jest optymalizacja. Pomimo tego, że po premierze jest ona wyraźnie lepsza, wciąż daleko jej do ideału. Klatkowanie i doczytywanie tekstur to chleb powszedni wszystkich graczy, również tych, których komputery spełniają rekomendowane wymagania sprzętowe. Jeżeli chodzi o inne nowości, to nie sposób nie napomknąć o powtórkach. Premierowa wersja posiada nie tylko kamery śmierci, dzięki którym możecie przeżyć swoje ostatnie chwile z perspektywy waszego zabójcy, ale także innowacyjne powtórki, gdzie rejestrowana jest zarówno wasza postać, jaki i cały obszar gry w promieniu 1 km wokół niej!

Zmian jest oczywiście znacznie więcej, a ich pełną listę znajdziecie tutaj.

PUBG CZY NIE PUBG?

Nie ukrywam, że pierwsze godziny rozgrywki upłynęły mi na przeklinaniu na czym świat stoi. Kiedy jednak przywykłem do nieznanej mi formy zabawy i zacząłem odnosić pierwsze sukcesy, rozgrywka nabrała zupełnie nowych kolorów, zwłaszcza po tym, jak namówiłem do gry przyjaciół. PlayerUnknown’s Battlegrounds oferuje ekscytującą i zróżnicowaną rozgrywkę, jak również dostarcza mocy wrażeń. Gra nie jest wolna od błędów, głównie natury technicznej, ale liczba zalet zdecydowanie przewyższa liczbę wad. Jeżeli ciągnie was do Battle Royale, myślę, że PUBG się wam spodoba, zwłaszcza jeżeli znajdziecie kogoś, z kim będziecie mogli przemierzać lesistą Erangel i pustynną Miramar.

Więcej na temat PlayerUnknown’s Battlegrounds dowiecie się naszego artykułu, który poświęcony jest tajemnicy sukcesu gry, oraz naszych materiałów wideo.

OCENA KOŃCOWA: 90/100

PLUSY:
+ zróżnicowana rozgrywka
+ wymusza różne strategie 
dwie duże mapy
moc wrażeń
MINUSY:
 optymalizacja

Gra zakupiona została ze środków własnych redakcji

 

Werdykt

  • Ocena
    9
  • Ocena użytkowników (0 głosów)
    0
    Your Rating:
Podsumowanie

PlayerUnknown's Battlegrounds to ostateczna Battle Royale. Tytuł oferuje zróżnicowaną i ekscytującą rozgrywkę, dwie wielkie i różne mapy oraz moc wrażeń. W dół ciągnie ją jedynie słaba optymalizacja i problemy natury technicznej.

90%
90
Bardzo dobra
Dawid Sych

Od dziecka zapalony pecetowiec, a od niedawna konsolowy neofita. Kocha rozbudowane gry role-playing z masą statystyk i dziesiątkami okienek, najlepiej izometryczne i w klimacie science-fiction lub post-apo. Alergicznie reaguje na wszelkiej maści sandboksy oraz gry sportowe. Wielbiciel literatury klasycznej i amator dobrych seriali.

Zostaw komentarz