Data modyfikacji:

Pierwsze wrażenia z Baldur’s Gate III Early Access

Od premiery oryginalnego Baldur’s Gate upłyną w tym roku dwadzieścia dwa lata. Może zabrzmi to nieprawdopodobnie, ale przez te blisko ćwierć wieku, kultowa seria była dla mnie punktem odniesienia do tego, jak powinna wyglądać nie tylko gra role-playing, ale gra komputerowa w ogóle. Co więcej, do dzisiaj moim ulubionym gatunkiem są izometryczne cRPGi.

Kiedy studio Larian ogłosiło, że weźmie się za trójkę, nie kryłem radości. Może i Divinity: Original Sin nie do końca pokrywa się z profilem Baldur’s Gate, z którym utożsamiać mogą się raczej gry ekipy Obsidian Entertainment, ale miało w sobie to COŚ. Nie mam tutaj na myśli jedynie wciągającej fabuły czy rozbudowanej mechaniki walki, ale przede wszystkim prawie nieograniczoną swobodę.

Kilka dni temu światło dzienne ujrzała wersja beta Baldur’s Gate III. Czy skierowana jest ona do wielbicieli oryginału, czy raczej serii Divinity: Original Sin? A być może i jedni, i drudzy znajdą w nowej grze studia Larian coś dla siebie. Jeżeli chcecie poznać odpowiedź na to pytanie, czytajcie dalej.

baldur's gate 3

Baldur’s Gate III na PC: minimalne wymagania sprzętowe

  • Wymaga 64-bitowego procesora i systemu operacyjnego
  • System operacyjny: Windows 7 SP1 64-bit
  • Procesor: Intel i5-4690 / AMD FX 4350
  • Pamięć: 8 GB RAM
  • Karta graficzna: Nvidia GTX 780 / AMD Radeon R9 280X
  • DirectX: Wersja 11
  • Miejsce na dysku: 150 GB dostępnej przestrzeni

Baldur’s Gate III na PC: rekomendowane wymagania sprzętowe

  • Wymaga 64-bitowego procesora i systemu operacyjnego
  • System operacyjny: Windows 10 64-bit
  • Procesor: Intel i7 4770k / AMD Ryzen 5 1500X
  • Pamięć: 16 GB RAM
  • Karta graficzna: Nvidia GTX 1060 6GB / AMD RX580
  • DirectX: Wersja 11
  • Miejsce na dysku: 150 GB dostępnej przestrzeni

Przed wyruszeniem w drogę…

Zanim jednak przejdę do konkretów, Czytelnikowi należy się kilka słów wstępu. W końcu nie każdy miał styczność z oryginałem. Baldur’s Gate to seria komputerowych gier role-playing z akcją ukazaną w rzucie izometrycznym i walkami rozgrywającymi się w czasie rzeczywistym z możliwością włączenia aktywnej pauzy, vide Pillars of Eternity I i II lub Tyranny.

Główna seria składa się z następujących odsłon: Baldur’s Gate z dodatkiem Opowieści z Wybrzeża Mieczy oraz Baldur’s Gate II: Cienie Amnu z dodatkiem Tron Bhaala. Po latach saga doczekała się edycji rozszerzonych oraz dodatku Siege of Dragonspear, który fabularnie spinał jedynkę i dwójkę. 

Akcja Baldur’s Gate toczy się w Zapomnianych Krainach, świecie stworzonym na potrzeby gry fabularnej Dungeons & Dragons. Nota bene, w tym samym uniwersum zlokalizowana jest Dolina Lodowego Wichru (seria Icewind Dale) oraz Neverwinter (seria Neverwinder Nights). Dostać się tam można też przez jeden z licznych portali Miasta Drzwi (Planescape Torment). 

Nie będę pochylał się teraz nad historią opowiedzianą w obu odsłonach Baldur’s Gate, ponieważ pisano już o niej wielokrotnie w licznych artykułach. Należy natomiast podkreślić jedno: saga dzieci Bhaala to jedno z największych dzieł stworzonych na potrzeby elektronicznej rozrywki, które złotymi zgłoskami zapisało się w historii gier komputerowych. Czy studio Larian nie wzięło zatem na swoje barki zbyt wiele? Jak poradzić sobie z taką spuścizną i nie ugiąć się pod jej ciężarem?

…należy zebrać drużynę

Ekipa Larian postawiła na sprawdzone rozwiązanie i przeniosła akcję gry o stulecie do przodu względem oryginału. Baldur’s Gate III rozgrywa się tuż po przygodzie Descent Into Avernus, znanej wielbicielom „papierowego” D&D. Nie oznacza to jednak, że we Wrotach Baldura zapomniano o Dzieciach Bhaala. Wydarzenia z poprzednich gier odcisnęły piętno na całym Wybrzeżu Mieczy, a ich echa będą przebrzmiewały w historii opowiedzianej w trójce.

Osią fabuły są zmagania naszego bohatera, który został porwany przez Łupieżców Umysłów i zainfekowany ich larwą. Razem z grupką innych ocalałych będzie starał się powstrzymać makabryczną przemianę w potwora, którą mogliśmy „podziwiać” w pierwszym zwiastunie Baldur’s Gate III.

Tak, jak w przypadku Divinity: Original Sin II, gracz może stworzyć swoją własną postać lub wybrać ją spośród przygotowanych przez twórców. Te ostatnie otrzymały własne wątki fabularne, które już teraz zarysowane są bardzo ciekawie. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale wampirzy pomiot Astarion zaprezentowany na pierwszym pokazie z rozgrywki, to wcale nie najciekawsza postać, jaką przyjdzie nam spotkać na swojej drodze.

Jeżeli chodzi natomiast o postaci możliwe do stworzenia od zera, twórcy oddali do naszej dyspozycji szeroką gamę ras i klas postaci prosto z Piątej Edycji D&D. Jako że protagoniści stworzeni przez twórców gry nie byli aktywni we wczesnym dostępie, zmuszony byłem stworzyć swoją własną postać. Polecam rozegrać kampanię Githyanki, ponieważ ich historia silnie związana jest z wątkiem Łupieżców Umysłów. Zarówno pierwsi, jak i drudzy pojawili się też w poprzedniej części Baldur’s Gate. 

Zadania i wątki zarysowane w pierwszym akcie Baldur’s Gate III rokują dobrze na przyszłość. Zlecenia są ciekawe i nie zawsze czarno-białe. Doskonałym przykładem niech będzie zadanie, w którym ranne diabelstwo zleca nam zabicie ścigających je kultystów. Kiedy docieramy do bazy fanatyków, okazuje się, że to… paladyni. Oczywiście wersje wydarzeń obu stron nie pokrywają się ze sobą. Komu więc pomożecie? Oby więcej takich wątków pojawiło się w kolejnych rozdziałach Baldur’s Gate III.

Baldur’s Gate III a Baldur’s Gate I i II

Już kiedy Larian Studios ogłosiło, że pracuje nad Baldur’s Gate III, można było się domyślić, że gra będzie inna od poprzedniczek i mocno inspirowana ostatnim hitem studia, czyli Divinity: Original Sin II. Potwierdziły to też pierwsze materiały udostępnione przez twórców. Po części nie ma się też co temu dziwić, w końcu to jeden z lepszych, o ile nie najlepszy, przedstawiciel gatunku ostatnich lat. Czy mamy jednak do czynienia z zupełnie nową jakością, czy też raczej Divinity: Original Sin III?

Pierwszą różnicą, która rzuca się w oczy, jest otoczenie i kamera. W Baldur’s Gate I i II mieliśmy ręcznie rysowane tła, rzut izometryczny i zablokowaną kamerę. W trójce, wzorem Divinity: Original Sin, wszystkie obiekty są trójwymiarowe, a kamera swobodna. Zawsze miałem słabość do ręcznie rysowanych plansz, głównie przez ich szczegółowość, ale Larian Studios tworzy lokacje z takim pietyzmem, że nie ustępują one w niczym temu, co dzisiaj oglądać można we wspomnianych wyżej Pillars of Eternity czy Tyranny. Silnik Divinity 4.0 sprawia, że gra prezentuje się znacznie lepiej niż chociażby taki Wasteland 3 zbudowany na Unity. Kto grał w Divinity: Original Sin II, wie o czym mówię.

Lokacji dotyczy też kolejna duża zmiana. Baldur’s Gate stawiało na dużą liczbę mniejszych i większych poziomów. W trójce, podobnie jak w Divinity: Original Sin, będzie ich mniej, ale za to naprawdę dużych lokacji usianych punktami szybkiej podróży. Na początku martwiłem się o różnorodność, ale Baldur’s Gate III szybko rozwiało moje obawy. Pierwsza lokacja w grze, którą udostępniono w ramach programu wczesnego dostępu, zrealizowana została pod tym względem wzorowo. 

Przypadł mi też do gustu pomysł z przełączaniem kamery z rzutu izometrycznego na pierwszoosobowy podczas dialogów, co sprawia, że rozgrywka dużo bardziej kojarzyła mi się z takim Dragon Age: Origins niż Baldur’s Gate czy Divinity: Original Sin. Nie podoba mi się natomiast to, że zbliżenie to dostępne jest dla każdej, nawet zupełnie pobocznej postaci, przez co traci się często sporo czasu na rozmowy z NPC-ami z danej lokacji. Znacznie lepiej było to rozwiązane w Wasteland 3, gdzie zbliżeniem objęto jedynie postaci kluczowe dla fabuły. W grze studia InXile Entertainment było ich jednak zdecydowanie za mało. Marzy mi się więc złoty środek pomiędzy Wasteland 3 i Baldur’s Gate III.

Skoro już o dialogach mowa, dodam, że zakochałem się w zwizualizowanych na ekranie komputera rzutach dwudziestościenną kością przy testach na powodzenie jakiejś akcji. Rozwiązanie takie można było oglądać ostatnio między innymi w Disco Elysium, gdzie używaliśmy dwóch kości sześciennych. Zabieg ten wprowadza element niepewności do dialogu i zwiększa zaangażowanie w rozmowę. 

Kolejny kluczowy element, który uległ zmianie, to walka. Potyczki odbywają się teraz w turach i zyskały na strategicznej głębi, głównie dzięki inicjatywie, modyfikatorom rzutów i interakcjom ze środowiskiem, będących wizytówką Divinity: Original Sin. Na szczęście, efekty żywiołów zostały przytępione w porównaniu z D: OSII. Pomimo tego, że przez całe życie byłem mocno przywiązany do aktywnej pauzy, skłaniam się ku przekonaniu, że wolę tury. Dlatego też nie rozrywam szat z powodu tej zmiany.

Na początku nie spodobał mi się system oparty na pojedynczych akcjach, zamiast na punktach akcji, które wykorzystuje Divinity: Original Sin. Postać może wykonać ruch na określoną odległość i jedną akcję, plus akcję specjalną. W praktyce oznacza to, że bohater przykładowo podbiega do przeciwnika, wykonuje atak i pije miksturę. Pytałem siebie: a gdzie wpływ statystyk na liczbę wykonywanych akcji! Przecież rozdzielanie punktów akcji to podstawa taktycznej rozgrywki! Kiedy okazało się, że liczbę akcji można modyfikować, na przykład dzięki różnym umiejętnościom klasowym, zmieniłem zdanie.

Na osobny akapit zasługują ruchy specjalne, z których część mieliśmy już okazję widzieć na pokazach z rozgrywki. Skok czy rzucenie przedmiotem, ale także podniesienie rannego przyjaciela czy popchnięcie przeciwnika znacznie urozmaicają potyczki oraz eksplorację. Nota bene, poza walką również można skorzystać z dobrodziejstw trybu turowego, na przykład podczas skradania się czy kradzieży. Ruchy specjalne są trochę tym dla Baldur’s Gate III, czym były rękawice i piramidy teleportacyjne dla Divinity: Original Sin II. Kto grał, wie, że w dużej mierze to właśnie one wpływały na swobodę rozgrywki. Tak samo jest i tutaj.

W Baldur’s Gate I i II kierowaliśmy drużyną złożoną z maksymalnie sześciu osób. W Baldur’s Gate III limit ten został zmniejszony do czterech. Po przejściu Wasteland 3 wciąż twierdzę, że wolę jednak „szóstki”. Muszę natomiast przyznać, że Baldur’s Gate III odczarowało dla mnie kwestię umierania postaci. W oryginalnych odsłonach unikałem umierania i często wczytywałem grę. Powodem było to, że zawsze trzeba było zbierać klamoty swojego poległego towarzysza i mozolnie przekładać je jeden po drugim z przepełnionych plecaków przynajmniej kilku towarzyszy. W Baldur’s Gate III ze śmiercią związany jest nawet jeden z wątków pobocznych. Nowe dzieło Larian Studios zaskakuje tak na każdym kroku.

Summa summarum, siłą rzeczy Baldur’s Gate III garściami czerpie z dorobku Divinity: Original Sin II. Czy to źle? Przyznam szczerze, że wspomniane wyżej D: OSII wciągnęło mnie znacznie bardziej niż chociażby Pillars of Eternity, będące duchowym spadkobiercą serii Baldur’s Gate. Moim zdaniem Divinity: Original Sin II było po prostu lepsze, i to pod każdym możliwym względem; fabuła, swoboda działania, głębia walki to tylko wierzchołek góry lodowej. Dlatego właśnie, chociaż uwielbiam Baldur’s Gate, z otwartymi ramionami witam wszystkie zmiany. 

Powiem więcej! Jako że znacznie lepiej zorientowany jestem w Zapomnianych Krainach i D&D, niż mitologii Divinity, po kilkunastu godzinach gry zapomniałem, że taka seria w ogóle istnieje. Nie raz i nie dwa złapałem się na tym, że myślę, że tak właśnie powinien wyglądać współczesny Baldur.

Stan techniczny Baldur’s Gate III w Early Access

W Baldur’s Gate III we wczesnym dostępie w tym momencie gra się… dramatycznie. Regularne spadki liczby klatek, szwankująca kamera, niedokończone animacje postaci, kulejąca mimika twarzy, błędy w zadaniach, a nawet wyrzucanie do pulpitu to dzisiaj chleb powszedni tej produkcji. 

Nie zrozumcie mnie źle, zdaję sobie sprawę z tego, że to testy beta. Weźcie jednak pod uwagę to, że to naprawdę wczesna gry. Błędy nie tylko na każdym kroku uprzykrzały mi zabawę i wybijały z rytmu, ale niekiedy ją też wręcz uniemożliwiały. 

Czy warto kupić Baldur’s Gate III w Early Access?

Chociaż stan techniczny gry pozostawia wiele do życzenia, to już teraz widać, że Baldur’s Gate III ma zadatki na wielkiego cRPGa. Nie tylko godnego następcy oryginału i poprzedniej gry Larian Studios, ale takiego, o którym będziemy mówili przez lata.

Wiemy wszyscy doskonale, że błędy mogą zepsuć każdą, nawet najlepszą grę. Jeżeli nie macie ambicji współtworzenia Baldur’s Gate III, raportowania wszystkich błędów i udzielania się na forach, lub jeżeli nostalgia nie jest silniejsza od rozsądku, wstrzymajcie się jeszcze kilka miesięcy, a najlepiej do premiery gry. 

Fundamenty, które Larian Studios położyło pod nową grę i udostępniło w wersji wczesnego dostępu, są naprawdę imponujące. Zmiany w mechanice rozgrywki względem oryginału są znaczne i nie każdemu fanowi przypadną do gustu, ale myślę, że Baldur’s Gate III podzieli los Wasteland II i III, które skorzystały na gruntownych zmianach wprowadzonych przez twórców. Powtórzę to: Baldur’s Gate III ma szansę namieszać w świecie gier role-playing, tak jak poprzedniczki.

Grę do testów dostarczyła firma Larian Studios, za co serdecznie dziękujemy!

Autor: Dawid Sych