Data publikacji:

A Plague Tale: Innocence – recenzja

Słyszeliście kiedyś o studiu Asobo? Jeśli nie, to przygotujcie się na to, że niedługo o tym niewielkim francuskim producencie będą mówiły wszystkie portale poświęcone grom wideo. Wszystko to zasługa ich najnowszego projektu, który pojawił się znikąd i skradł serca graczy. Przeczytajcie naszą recenzję A Plague Tale: Innocence.

Studio odpowiedzialne za opisywany przeze mnie tytuł do tej pory słynęło raczej z niezbyt ambitnych produkcji. Przez wiele lat Asobo specjalizowało się w przenoszeniu do świata wirtualnej rozrywki filmów animowanych Piksara i Disneya (przeczytaj także o nowej platformie Disney+). Potem pojawiła się słabo przyjęta ścigałka Fuel, a następnie ekipa przygotowała port The Crew na Xboksa 360. Jak sami widzicie, nie jest to portfolio, z jakiego powinni być szczególnie dumni. Francuzi przez te lata zbierali jednak doświadczenie, żeby w końcu udowodnić światu, że mają potencjał ku temu, żeby opowiedzieć własną, unikatową historię.

Historia w grze A Plague Tale: Innocence, czyli z deszczu pod rynnę

A Plague Tale: Innocence opowiada o losach rodzeństwa – nastolatki Amicii i pięcioletniego Hugo, które straciło rodziców w wyniku brutalnego ataku Inkwizytorów. Akcja gry osadzona została we Francji w 1349 roku, czyli w czasach panowania „czarnej śmierci”. Dżuma nie jest jednak największym zmartwieniem głównych bohaterów. Zmartwieniem są istoty odpowiadające za szerzenie choroby. Mowa oczywiście o szczurach, które obok członków Inkwizycji stanowią największe zagrożenie dla protagonistów.

Zdecydowanie największą atrakcją produkcji są momenty, gdzie musimy unikać wygłodniałych gryzoni, czyhających na życie rodzeństwa. Istoty te są obrzydliwe i atakują w potężnych stadach składających się z setek jednostek. Studio Asobo wykonało kawał świetnej roboty, ponieważ animacje szczurów prezentują się fenomenalnie - przyprawiają o gęsią skórkę i wywołują obrzydzenie oraz strach. Jedynym sposobem walki z przerośniętymi myszami jest ogień oraz światło, których panicznie się boją.

Główna mechanika A Plague Tale: Innocence

Tworzenie źródeł światła oraz płomieni jest jedną z ważniejszych mechanik A Plague Tale: Innocence. Przez sporą część gry musimy kombinować, jak rozpalić paleniska, szukamy gałązek podatnych na ogień i wytwarzamy różnorodne pociski do procy Amicii. Te przydają się do bezpośredniej walki oraz odganiania szczurów. Rozgrywka została podzielona na kilkanaście rozdziałów, podczas których zaliczamy szereg mniej lub bardziej skomplikowanych zagadek logicznych, przekradamy się po cichu za plecami wroga, współpracujemy z różnymi towarzyszami, uciekamy przed przeciwnikami, a nawet ścieramy z bossami.

Gameplay w A Plague Tale: Innocence jest dobrze zaprojektowany, ale nie wywołuje jakiegoś wielkiego opadu szczęki. Oprócz „zabawy” z gryzoniami, większość elementów została zaczerpnięta z innych gier przygodowo-zręcznościowych. Po realizacji poszczególnych elementów widać również, że jest to dzieło o mniejszym budżecie. Mimo to, studio zrobiło wszystko, żeby wzbudzić ciekawość nawet wśród graczy rozpieszczonych rozbudowanymi mechanikami i wodotryskami graficznymi współczesnych gier AAA. Niektóre widoki oraz projekty lokacji wyglądają niesamowicie! Dawno nie spotkałem gry tak mrocznej i odrażającej, a jednocześnie pięknej.

Czy warto zagrać w A Plague Tale: Innocence?

Zdecydowanie najistotniejszym aspektem produkcji jest fabuła oraz sposób prowadzenia historii. Twórcy doskonale budują trudną relację pomiędzy Hugo, a jego starszą siostrą. Sieroty podczas swojej wędrówki narażone są na liczne okropieństwa, których zdecydowanie nie powinny oglądać osoby w ich wieku. Nikt nie powinien widzieć nigdy takich rzeczy na własne oczy… Jeśli zagracie, to będziecie wiedzieli, jakie sceny miałem na myśli. Producent zdecydowanie nie boi się przekraczać granic.

A Plague Tale: Innocence to fenomenalny tytuł, który całkowicie rozłożył mnie na łopatki. Spodziewałem się średniaka, a otrzymałem doskonale przemyślaną, wzruszającą grę, z fabułą, jakiej szybko nie zapomnę. Nawet nie zastanawiajcie się nad kupnem, tylko przygotowujcie kasę. Obok takich premier nie powinno przechodzić się obojętnie. Jeszcze kilka dni temu Asobo Studio nic dla mnie nie znaczyło, a teraz z niecierpliwością wyczekuję ich kolejnego projektu.

Grę do testów dostarczyła firma CDP, za co serdecznie dziękuję!

Autor: Łukasz Morawski