Data modyfikacji:

The Callisto Protocol – recenzja. Kosmiczny horror z piękną grafiką

Twórcy odpowiedzialni za kultowy Dead Space poszli na swoje i postanowili stworzyć duchowego następcę przygód Isaaca Clarke’a. Ponownie otrzymaliśmy mroczną historię science fiction, ze zmutowanymi ludźmi i brutalną walką o przetrwanie. Czy po latach ten sam schemat wystarczył do tego, żeby stworzyć ciekawą produkcję? O tym przekonacie się z recenzji The Callisto Protocol, która powstała w oparciu o wersję na PlayStation 5.
the callisto protocol recenzja

Czy warto zagrać w The Callisto Protocol? Recenzja gry

Dead Space to bez wątpienia jeden z większych klasyków survival horrorów, który przez lata nie mógł znaleźć godnego następcy – zwłaszcza jeśli chodzi o horror w klimatach science fiction. Ówczesne studio Visceral Games przygotowało niesamowicie mroczną opowieść o desperackiej walce pewnego inżyniera, który utknął na pokładzie planetołamacza USG Ishimura, gdzie z każdym krokiem czekały na niego coraz większe okropieństwa. Kontynuacja zaoferowała jeszcze lepszy klimat, aż w końcu przy „trójce” coś się zepsuło. Glen Schofield i Steve Papoutsis zakończyli współpracę z Electronic Arts (światowy wydawca) i rozpoczęli pracę nad swoim nowym dziełem. Po latach w końcu możemy przekonać się, czy ta dwójka w dalszym ciągu „ma to coś”.
Od razu dodam, że przy The Callisto Protocol bawiłem się fantastycznie, jednakże grze daleko jest do idealnej. Nie ze względu na warstwę techniczną czy brzydką oprawę wizualną. Chodzi mi przede wszystkim o brak większej kreatywności. Studio Striking Distance tak bardzo było zapatrzone w Dead Space, że praktycznie stworzyło współczesną wersję tego dzieła, co za kilka miesięcy będzie kuriozalne, gdy do sprzedaży trafi remake produkcji studia Visceral Games – gra zadebiutuje 27 stycznia 2023 roku. Oczywiście twórcy wprowadzili parę modyfikacji w gameplayu, aczkolwiek odnoszę wrażenie, że jest on bardziej ubogi niż w pierwszej i drugiej odsłonie Dead Space’a. W dawnych dziełach Glena Schofielda mieliśmy etapy z odrzutowymi butami, reżyserowane sekwencje z wciąganiem przez potężną mackę czy ciekawie skonstruowane misje w strefie terapii zerowej grawitacji.
W The Callisto Protocol dostaliśmy natomiast bardzo uproszczony survival horror, w którym praktycznie przez cały czas robimy to samo, tzn. przemierzamy korytarze w oczekiwaniu na atak jednego z kilku rodzajów przeciwników. Na dobrą sprawę największym urozmaiceniem był etap, gdzie natrafialiśmy na niesłyszące mutanty, zmuszające nas do bezszelestnego przemieszczania się po planszy. Jeżeli graliście w The Last of Us, to poczujecie się jak w domu, aczkolwiek mam wrażenie, że Naughty Dog znacznie lepiej ograło temat Klikaczy niż Striking Distance. Nie tylko dlatego, że w ich grze ten rodzaj przeciwników jest głupszy, ale dlatego, że w pewnym momencie był ich zbyt wielu, co zaburzyło tempo rozgrywki.
Moim największym zarzutem w stronę The Callisto Protocol jest to, że twórcy postawili na zbyt zachowawczą produkcję, nie próbując wycisnąć z niej znacznie więcej. A przecież mamy do czynienia z tytułem osadzonym w kosmicznym więzieniu na Jowiszu, z dostępem do zaawansowanej technologii i zróżnicowanym kompleksem, który musimy zwiedzić. Gdyby walka z ostatnim bossem była bardziej wyjątkowa, zaoferowała coś szalonego, to wtedy efekt końcowy byłby lepszy. Zamiast tego dostaliśmy nudne starcie, w którym musieliśmy wyłącznie strzelać do oponenta i unikać jego ciosów. Twórcy powinni zagrać w serię Resident Evil, żeby zobaczyć, jak należy robić to porządnie. Nie wspominam o tej marce bez powodu, ponieważ dzieło Striking Distance momentami sprawia wrażenie, jakbyśmy mieli do czynienia z kosmiczną odsłoną cyklu Capcomu.
Zdaję sobie sprawę, że większość moich zarzutów może dla graczy nie mieć znaczenia. Po pierwsze, od momentu wydania Dead Space minęło tak wiele czasu, że powtórka z rozrywki nie jest niczym złym. Po drugie, wiele osób mogło nigdy nie mieć do czynienia z twórczością Visceral Games, więc dla nich będzie to totalna świeżynka. W obu przypadkach tacy użytkownicy są na wygranej pozycji – nawet jeśli The Callisto Protocol jest odtwórcze, to jednak to kopiowanie motywów oraz nawiązywanie do klasyków zostało zrealizowane na najwyższym poziomie.
Widać to chociażby po oprawie wizualnej, która momentami jest oszałamiająco piękna. Właśnie tak widzę przyszłość gier wideo – wygląd twarzy bohaterów oraz ich mimika to absolutna pierwsza klasa. Podobnie jak projekty lokacji oraz przeciwników. Rewelacyjnie sprawdza się również praca światłocieni, która niesamowicie buduje klimat grozy i zaszczucia. Podobno tytuł ma problemy z płynnością na komputerach osobistych, ale nie miałem możliwości tego sprawdzić. Na szczęście testowałem grę na PlayStation 5 i nie doświadczyłem żadnych problemów ze spadającymi FPS-ami. Produkcja przez większość czasu śmigała w stabilnych sześćdziesięciu klatkach na sekundę, nawet jeśli byłem w trakcie walki z wieloma przeciwnikami jednocześnie.
A skoro już jesteśmy przy walce, to ten element również zasługuje na uznanie. Deweloper nie ograniczył się wyłącznie do walki na broń palną, choć ta nadal odgrywa ogromne znaczenie w walce o przetrwanie. Aczkolwiek na wyższych poziomach trudności momentami bywa ciężko ze znalezieniem amunicji, co dodatkowo podnosi stawkę. Na szczęście główny bohater całkiem nieźle radzi sobie w bezpośrednich starciach. Do jego dyspozycji oddano elektryczną pałkę strażników więziennych, którą można zrobić przeciwnikom niezłe „kuku”, np. odrąbując im kończyny. Ponadto Jacob Lee (w tej roli świetny Josh Duhamel) jest w stanie wykonywać efektywne uniki z pomocą wysuwania w odpowiednim kierunku gałki analogowej.
Po The Callisto Protocol oczekiwałem znacznie więcej, ponieważ jest to tytuł stworzony przez bardzo doświadczonych ludzi, przy wsparciu ogromnego budżetu. Nawet jeśli Striking Distance Studios nie przygotowało rewolucyjnego dzieła, to jednak bardzo dobrze wpisało się w schematy survival horrorów. Nawet jak coś było mało oryginalnego, to i tak zostało wykonane na najwyższym poziomie. Produkcja ma fantastyczny klimat i naprawdę ciężko jest się od niej oderwać. Liczę na to, że w przyszłości twórcy stworzą kontynuację, bo jest tu kilka interesujących konceptów fabularnych, które spokojnie można rozwinąć i dopowiedzieć parę rzeczy. Jeżeli lubicie horrory i klimaty science fiction, to zdecydowanie nie będziecie żałować zakupu.

Na czym zagrać w The Callisto Protocol?

Gra dostępna jest na komputerach osobistych, konsolach poprzedniej generacji (PlayStation 4, Xbox One) oraz PlayStation 5 i Xbox Series X|S.

Premiera The Callisto Protocol – kiedy?

Dzieło studia Striking Distance zadebiutowało 2 grudnia 2022 roku na wszystkich planowanych platformach. Grę można kupić w wersji pudełkowej, która jest dostępna m.in. na Ceneo.pl.

Czy The Callisto Protocol posiada polską wersję językową?

Tak, produkcja oferuje dostęp do polskich napisów. Natomiast dubbing dostępny jest w angielskiej wersji językowej.
Grę do testów dostarczyła firma PLAION Polska. Opinia należy do autora recenzji.

The Callisto Protocol na PC – minimalne wymagania sprzętowe

  • Procesor: Intel Core i5-8400 2.8 GHz / AMD Ryzen 5 2600 3.4 GHz
  • Pamięć RAM: 8 GB
  • Karta graficzna: 3 GB GeForce GTX 1060 / 4 GB Radeon RX 580 lub lepsza
  • Miejsce na dysku: 75 GB
  • System operacyjny: Windows 10/11 (64-bit)
  • The Callisto Protocol na PC – rekomendowane wymagania sprzętowe

  • Procesor: Intel Core i7-8700 3.2 GHz / AMD Ryzen 5 3600 3.6 GHz
  • Pamięć RAM: 16 GB
  • Karta graficzna: 8 GB GeForce GTX 1070 / Radeon RX 5700 lub lepsza
  • Miejsca na dysku: 75 GB
  • System operacyjny: Windows 10/11 (64-bit)
  • The Callisto Protocol na PC – wymagania sprzętowe dla ultra

  • Procesor: Intel Core i9-9900K 3.6 GHz / AMD Ryzen 9 3900X 3.8 GHz
  • Pamięć RAM: 16 GB
  • Karta graficzna: 10 GB GeForce RTX 3080 / 16 GB Radeon RX 6900 XT lub lepsza
  • Miejsca na dysku: 75 GB
  • System operacyjny: Windows 10/11 (64-bit)
  • Zdjęcie: Materiały prasowe Striking Distance Studios
    Łukasz Morawski
    Łukasz Morawski

    Magister Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na UMK. Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego, co związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Od najmłodszych lat gra w gry, ogląda filmy i seriale, czyta książki oraz komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.