Data publikacji:

Sniper Elite V2 Remastered – recenzja

Jedną z pierwszych gier w dorobku studia Rebellion było fenomenalne Alien vs Predator. Potem angielskie studio lawirowało pomiędzy innymi popularnymi markami, aż w końcu w pełni skupiło swoją uwagę na serii Sniper Elite. Producent od kilkunastu lat dostarcza kolejne odsłony, wprowadzając w nich nowe mechaniki i sposoby na eliminowanie wrogów. W oczekiwaniu na piątą część i odsłonę dedykowaną goglom wirtualnej rzeczywistości musimy zaspokoić się remasterem Sniper Elite V2. Czy odświeżona wersja jest godna uwagi? Przekonajcie się.

Cykl Sniper Elite nigdy nie pretendował do tego, żeby rywalizować z wysokobudżetowymi produkcjami, jakimi zalany jest rynek. Studio Rebellion znalazło swoją niszę, która przyniosła im sporą popularność i uznanie wśród graczy. Zabawa snajperem zazwyczaj jest dodatkiem w strzelankach, dlatego produkcje Brytyjczyków pod tym względem są wyjątkowe. Niezwykle rzadko mamy okazję zagrać w tytuły nastawione wyłącznie na operowanie karabinem wyborowym. Uwielbiam ten cykl, ponieważ jeszcze ani razu mnie nie zawiódł. Wręcz przeciwnie, z każdą kolejną odsłonę grało mi się jeszcze lepiej. Od czasu do czasu lubię powtarzać poszczególne misje, więc nie miałem problemu, żeby ponownie zagrać w drugą część.

GRA ZE ŚREDNIEJ PÓŁKI TEŻ MOŻE BYĆ SPOKO

Zanim jednak oskarżycie mnie o przesadne wychwalanie gry, to od razu zaznaczę, że mam świadomość jej wad i ograniczeń. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że oryginalna wersja zadebiutowała ponad siedem lat temu, a tytuł nie opierał się na ogromnym budżecie. Seria Rebellionu jest trochę bardziej dopakowanymi indykami, dlatego też nie zamierzam porównywać jej do produkcji od czołowych wydawców. Problemem Sniper Elite V2 może być jednak to, że była to zdecydowanie najmniej ciekawa odsłona cyklu. Mimo to, fani z pewnością powinni ją sprawdzić

W grze wcielamy się w Karla Fairburne’a, którego zadaniem jest powstrzymanie Sowietów przed zgarnięciem niemieckich rakiet V2. W tym celu bohater zostaje wysłany do zrujnowanego Berlina znajdującego się pod okupacją Armii Czerwonej. Gracz podczas zabawy musi wyeliminować wysoko postawionych dowódców oraz przekabacić nazistowskich naukowców, żeby przeszli na stronę Aliantów. Historia jest prosta, ale całkiem dobrze wyjaśnia motywacje bohatera oraz sensownie popycha jego działania do przodu.

GRAFIKA NA PLUS

Sniper Elite V2 Remastered może poszczycić się poprawioną oprawą wizualną, która przeszła całkiem niezły lifting. Tekstury prezentują się o wiele lepiej, a rozdzielczość została dostosowana do współczesnych monitorów. Rozgrywka działa płynnie i nie uświadczyłem jakichś rażących problemów technicznych. Jeśli jednak stwierdzicie, że obraz klatkuje, to w opcjach można zmienić tryb renderowania z "Lepsza rozdzielczość" na "Lepsza płynność". W grze zdarzają się drobne bugi, ale nie mają one wpływu na przebieg zabawy. Ładniejsza grafika zaowocowała również dodaniem do produkcji trybu fotograficznego, dzięki któremu można przygotować sobie sporo ciekawych tapet na pulpit.

Część z was może podważać sens powstania tego remastera, ale jak dla mnie takie zagranie jest w pełni uzasadnione. Producent przygotowuje w ten sposób grunt pod premierę kolejnej części, a poza tym reaktywuje tryby sieciowe. Jeżeli gra sprzeda się dobrze, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że potyczki online odżyją, co z pewnością będzie nie lada gratką dla fanów pierwowzoru. Poza tym, produkcja oferuje tryb kooperacyjny dla dwóch graczy umożliwiający wspólne zaliczanie misji.

CZY WARTO ZAGRAĆ W SNIPER ELITE V2 REMASTERED?

Według mnie warto kupić. Trzeba jednak pamiętać, że Sniper Elite V2 Remastered nie jest grą idealną. Mimo to, fani II Wojny Światowej oraz rozgrywki nastawionej na ciche eliminowanie oponentów powinni znaleźć tutaj coś dla siebie. Jeśli nie mieliście do tego pory styczności z serią, to warto zacząć od odświeżonej wersji, żeby potem wkręcić się w kolejne, znacznie lepsze odsłony.

Grę do testów dostarczyła firma Cenega, za co serdecznie dziękuję!

Przeczytaj także recenzję Sniper Elite 4.

Autor: Łukasz Morawski