Data publikacji:

Invisible Inc. - recenzja

Przekonajcie się czy turowa skradanka to dobry pomysł na grę.

Invisible Inc. to wariacja na temat strategii turowej z elementami cRPG i skradanki - gatunków, które na pierwszy rzut oka mają ze sobą niewiele wspólnego. Gra debiutowała w programie Early Access platformy Steam, gdzie zebrała bardzo pozytywne noty. Jak prezentuje się wersja finalna?

Zawód: szpieg

Akcja Invisible Inc. toczy się w niedalekiej przyszłości. W trakcie gry kierujemy krokami organizacji szpiegowskiej, której siedziba została została zinfiltrowana przez nieznanych sprawców. Zespół musi ratować się ucieczką. Jedyną szansą dla Invisible Inc. jest znalezienie źródła zasilania dla sztucznej inteligencji, kryjącej się pod imieniem Incognita, która służy pomocą szpiegom w trakcie wykonywania zadań. Mamy na to tylko 72 godziny.

Fabuła stanowi moim zdaniem najsłabszy element gry studia Klei Entertainment. Historia jest krótka, nie uświadczymy w niej też żadnych zaskakujących zwrotów akcji. Nie ratują jej też w pełni animowane przerywniki filmowe i czytane kwestie lektorskie, którymi chwalą się twórcy. Nie jest to jednak ogromna wada, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że fabuła stanowi jedynie tło dla rozgrywki.

Trudno, trudniej, jeszcze trudniej

Grając w Invisible Inc. kierujemy się dwiema prostymi zasadami - wykonaj zadanie i nie daj się zauważyć. Brzmi nieskomplikowanie, ale uwierzcie mi, nie jest to łatwe. Przez cały czas musimy unikać strażników i kamer. Jeżeli zostaniemy zmuszeni do powalenia na ziemię osoby obchodzącej korytarze, musimy liczyć się z tym, że zacznie nas ona szukać po przebudzeniu, które następuje po kilku turach. Jeżeli natomiast zdecydujemy się na zabicie strażnika, poziom zabezpieczeń wzrośnie.

Mimo że za sprawą tur mamy sporo czasu do namysłu, to i tak nieustannie ścigamy się z czasem. Z każdą kolejną turą wzrasta wspomniany wyżej poziom zabezpieczeń, przez co na planszy pojawiają się nowi, lepiej uzbrojeni strażnicy, trudniej jest też włamywać się do systemów komputerowych. Invisibile Inc. karze za opieszałość, i to bezlitośnie. Jeżeli w trakcie gry stracimy jednego agenta, możemy później go odbić. Jeżeli stracimy wszystkich, kończymy grę i zaczynamy ją od nowa - zaznaczam, nie bieżący poziom, a całą grę (za wyjątkiem najniższego poziomu trudności).

Invisible Inc. oferuje siedem poziomów trudności, przy czym nawet najłatwiejszy może stanowić dla wielu osób wyzwanie. Najniższy pozwala na rozegranie poziomu od początku i pięciokrotne cofnięcie czasu, z kolei najwyższy daje graczowi tylko dwie minuty na wykonanie tury. Nie zabrakło też możliwości samodzielnego dostosowania warunków rozgrywanej kampanii do własnych preferencji.

W trakcie rozgrywki stajemy przed różnymi wyzwaniami - możemy odbijać zakładników, włamywać się do terminali i kraść pieniądze. W teorii brzmi to nieźle, w praktyce ma się wrażenie, że nie ma znaczenia jaki jest cel misji. Wszystko sprowadza się zawsze do dwóch wspomnianych powyżej zasad - wykonaj zadanie i nie daj się zauważyć. Nie ma jednak tragedii - ogromną frajdę daje włamywanie się do systemów komputerowych. Możemy przejmować kontrolę nad kamerami i wieżyczkami obronnymi, hakować źródła mocy czy włamywać się do korporacyjnych sejfów. Aby było to możliwe, niezbędne jest posiadanie odpowiedniej ilości energii, którą można pozyskać z porozrzucanych po poziomie terminali. Odnawia się ona również automatycznie, aczkolwiek bardzo powoli.

Agenci

Do dyspozycji gracza oddanych zostało 10 agentów. Na początku dostępnych jest tylko dwóch, ale z czasem odblokowujemy kolejnych. Do wyboru mamy sześć wariantów agentów i sześć programów startowych. Poza tym możemy wyposażać naszych szpiegów w różne gadżety, broń i ulepszenia, które w sposób znaczący wpływają na rozgrywkę. Znajdujemy je przy strażnikach, kupujemy w sklepach i kradniemy ze skrytek. Opcji wyboru jest naprawdę sporo, dzięki czemu każda kolejna gra jest nieco inna. Ogromny plus.

Dobór odpowiedniego wyposażenia jest o tyle istotny, że wszystkie poziomy w Invisible Inc. są generowane losowo. Nigdy nie trafimy do tego samego biurowca, dlatego też musimy rozporządzać ekwipunkiem i punktami rozwoju w taki sposób, aby być przygotowanym na każdą ewentualność. To zdecydowanie najmocniejszy element gry zespołu Klei Entertainment, który sprawia, że do Invisible Inc. można podchodzić wielokrotnie i nie czuć znużenia.

Szare biurowce

Oprawa wizualna Invisible Inc. od razu przywodzi na myśl gry z serii Shadowrun. Mamy tu zatem ręcznie rysowane postaci i tła oraz stonowane kolory, które doskonale oddają atmosferę mrocznej przyszłości i podkreślają ciężki klimat. Szkoda tylko, że twórcy nie zdecydowali się na większą różnorodność - grając w Invisible Inc. dowiemy się, że biurowce wyglądają dokładnie tak samo w każdym zakątku świata. Zrozumiałym jest, że wynika to z losowości poziomów, ale twórcy mogli zdecydować się na chociażby trzy lub cztery style różnicujące poszczególne regiony. Muzyka, podobnie jak grafika, buduje świetną atmosferę Invisible Inc. Ścieżka dźwiękowa budzi skojarzenia z Deus Ex: Human Revolution, co stanowi chyba najlepszą rekomendację. Także aktorom, którzy podkładają głosy trudno cokolwiek zarzucić.

Misja wykonana

Invisible Inc. stanowi dosyć nietypową próbę połączenia dwóch skrajnie różnych gatunków. Eksperyment studia Klei Entertainment powiódł się, w efekcie czego powstała ciekawa, a przede wszystkim niezwykle grywalna gra. Nie oznacza to jednak, że Invisible Inc. nie jest pozbawione wad. Widać, że twórcy nie mieli wielkiego budżetu, co przejawia się w szczątkowej fabule i małej różnorodności w wyglądzie poziomów i dostępnych zadań. Dzięki losowo generowanym planszom, różniącym się pomiędzy sobą agentom i zróżnicowanym poziomom trudności, Invisible Inc. nieprędko się znudzi, a to chyba najważniejsze.

Autor: Dawid Sych