Data publikacji:

Blackguards 2 – recenzja

Studio Deadalic po wyjątkowo długim romansie z grami przygodowymi, zaczyna stawiać pierwsze kroki w grach RPG. I to z całkiem niezłym skutkiem.

Producent uderzył bowiem w niszę, w której mimo obecności setek klonów Heroes of Might Magic, X-COM, czy Kings’ Bounty wciąż można wykrzesać choć odrobinę oryginalności. Blackguards 2 jest tego świetnym przykładem. Witajcie w królestwach Aventurii, które wkrótce ukorzą się przed chorobliwymi ambicjami upadłej księżniczki imieniem Cassia. Noszącej żelazną maskę heroiną, która wraz z swoimi sługusami brutalnie rozprawi się z każdym prawym (i nieprawym) bohaterem, który nieopatrznie stanie na jej drodze. Tak, podobnie jak w kultowej już serii Dungeon Keeper wcielamy się tutaj w „tych złych”.

Gra przygodowa z elementami strategii turowej i RPG

Blackguards 2 to wyjątkowo ciekawa mieszanka gatunków. Znajdziemy tutaj elementy doskonale znane fanom gier przygodowych, jednak lwią część rozgrywki stanowią tutaj taktyczne starcia rozgrywane w trybie turowym. Prowadzimy w nich  do boju nie tylko naszą bohaterkę, ale i podległych jej sługusów. Całości dopełnia przyjemna mechanika RPG – Cassia oraz jej podwładni z każdym zwycięskim starciem stają się coraz potężniejsi i bogatsi o nowe umiejętności oraz oręż, które niejednokrotnie przewrócą szalę zwycięstwa na ich stronę. Droga do hegemonii w królestwach Aventurii nie będzie należeć jednak do prostych. Przygodę zaczynamy zupełnie sami i dopiero z czasem, dzięki swojej determinacji, chęci zemsty i prawdziwie chorej ambicji przekonamy do swojej sprawy innych, niekoniecznie najszlachetniejszych bohaterów wspomnianej krainy fantasy.

Design lokacji

Aventuria potrafi zachwycić swoim wyjątkowo mrocznym klimatem. Po burzliwym konflikcie, który przetoczył się przez świat gry w wyniku inwazji Dziewięciu Hord w pierwszej części gry, trudno tutaj o urzekające swoim pięknem krajobrazy. Zamiast tego przez znakomitą większość czasu przyjdzie nam obserwować spowite odcieniami szarości lochy czy wypalone ogniem pustkowia. Nie brakuje tu także obszarów zabudowanych, w których mieszczą się wszelkiego rodzaju warownie. Zwolennicy pastelowych, jaskrawych barw w grach fabularnych nie mają tutaj czego szukać. Na każdym kroku będą nas bowiem witać nas wszystkie możliwe odcienie mroku.

Pomimo tej wyjątkowo monotonnej palety braw design lokacji zasługuje na uznanie. Lochy,w których spędzimy znaczną część naszej przygody zostały zaprojektowane w sposób co najmniej awangardowy. To prawdziwy majstersztyk podziemnej architektury, na który składają się monumentalne konstrukcje z betonu, mrowie mostów, pod którymi czeka nas tylko śmierć oraz niezwykle wyszukane pułapki, które mogą przesądzić o zgubie naszej, jak i naszych wrogów. Warto zatem przebiegle je wykorzystywać.

Mechanika walki

Rdzeniem rozgrywki w Blackguards 2 są starcia rozgrywane w trybie turowym, przywodzące na myśl wiele wcześniej wymienionych klasyków gatunku. Bitwę rozpoczynamy od rozstawienia naszego oddziału na polu walki podzielonym na charakterystyczne hexy. W porównaniu do często wykorzystywanych w takich produkcjach kwadratów jest to spory powiew świeżości, który dodatkowo wydatnie przekłada się na skomplikowanie całej rozgrywki.

Widać to już na przykładzie konstrukcji samych aren, które zostały zaprojektowane w sposób co najmniej nieszablonowy. Na każdej z nich znajdziemy mrowie bocznych ścieżek, pułapek i przeszkód terenowych, które wręcz proszą się o wykorzystanie podczas walk. Niestety sztuczna inteligencja przeciwników na widok wszystkich tych rozgałęzień zwyczajnie głupieje. Nasi adwersarze stosunkowo często potykają się bowiem o wspomniane przeszkody lub zwyczajnie błądzą po mapie. Szczęśliwie nie jest to reguła i niejednokrotnie w późniejszych etapach rozgrywki potrafią dać nam w kość.

System RPG

Rozwój naszych postaci to RPG-owa klasyka. Wraz z turowymi starciami idzie w parze wzrost poziomu doświadczenia naszej ekipy spod ciemnej gwiazdy. Zyskują oni dodatkowe umiejętności aktywne i pasywne, które w wykorzystane w odpowiedni sposób na polu bitwy przesądzą o naszym zwycięstwie. Co więcej, duża część z nich nie opiera się na zdolnościach typowo ofensywnych, ale na umiejętnym stosowaniu bardziej podstępnych sztuczek, które potrafią być dodatkowo premiowane. Najważniejsze jednak że wszystkie dostępne w grze umiejętności zostały odpowiednio zbalansowane i żadna z nich sama z siebie nie zapewni nam zwycięstwa. Kluczowe okaże się ich wykorzystanie w połączeniu z naszym zmysłem strategicznym. Za nowymi umiejętnościami idzie także w parze zdobywanie coraz to lepszych elementów rynsztunku dla naszej drużyny.

Podsumowanie

Blackguards 2 to wyjątkowo ciekawy tytuł, który pomimo tego że nie ustrzegł się wad, w bardzo zręczny sposób łączy elementy gry przygodowej z turowymi RPG. Domorośli stratedzy, lubujący się w nawet kilkudziesięciominutowych potyczkach zdecydowanie powinni dać mu szansę. Dla mniej zaprawionych w boju być może przekona do siebie dość oryginalna forma przedstawionej w grze historii, gdzie w jak w mało której możemy doświadczyć, do czego są w stanie doprowadzić żądza władzy i zbyt wybujałe ambicje. Warto sprawdzić.

Autor: Adam Szymański