Data publikacji:

Najlepsze i najgorsze fragmenty E3 2018

Lista bardzo tendencyjna.

Choć dla szerokiej publiki targi E3 dopiero się właściwie rozpoczęły, najważniejsza dla wielu, konferencyjna część właściwie się już skończyła. Po oglądaniu przez ostatnie dni najważniejszych zapowiedzi i obietnic od wydawców postanowiliśmy wybrać elementy, które najbardziej zwróciły naszą uwagę. Dobre i złe.

NAJLEPSZE #5 – YAKUZA NA PC

Yakuza to specyficzna seria, w której tyle samo czasu spędzamy na mocno momentami przesadzonej dramie, kopaniu ludzi i graniu w poboczne mini-gierki, których z każdą częścią tylko przybywa. To pożeracz czasu tak potężny, że nawet największe serie, takie jak GTA czy The Elder Scrolls patrzą na niego z szacunkiem.

A teraz dostajemy go na PC! I nie chodzi tu o byle zrzut najnowszej, szóstej części (bo jej akurat nie dostaniemy, JESZCZE), tylko porządne wprowadzenie – chronologicznie pierwszą Yakuzę 0 i Yakuzę Kiwami, czyli remake „jedynki”. Już to powinno starczyć na wiele godzin grania, dając twórcom czas na przygotowanie na PC kolejnych portów.

NAJGORSZE #5 – DWÓCH „ŚMIESZKÓW” NA KONFERENCJI BETHESDY

Podczas konferencji Bethesdy doszło do symbolicznego przekazania serii Rage – na scenę wyszli przedstawiciel Id Software, Tim Willits i Magnus Nedfors z Avalanche Studios, by razem opowiedzieć o kontynuacji gry, o której wszyscy myśleli, że jest martwa, bo, nie oszukujmy się, mimo ciekawego systemu strzelania, w  "jedynce" nie działo się zbyt wiele fajnych rzeczy.

Panowie bardzo starali się być zabawni, ale ich żarty nie znajdywały poklasku – całość wypadła przez to bardzo sztywno, wręcz ponuro. Szczęśliwie, zajęli nam zaledwie parę minut i wciśnięto ich między bardzo przyjemny koncert AndrewWK a prezentację samej gry, więc mogło być zdecydowanie gorzej. Przekazanie się dokonało i nigdy nie będziemy musieli do niego wracać.

NAJLEPSZE #4 – SKYRIM NA LODÓWKĘ

Wszyscy znamy już ten żart – Skyrim wychodzi na każdą możliwą platformę i Bethesda zwyczajnie nie jest w stanie przestać zarabiać na nim pieniędzy, bo gra jest istną kopalnią złota. Spodziewamy się więc Skyrima na lodówkę, kalkulator a nawet okulary przeciwsłoneczne. Wydawca postanowił dołączyć do tej zabawy.

Co ciekawe, Edycja Bardzo Specjalna faktycznie dostępna jest w sklepie Amazona do pobrania na Alexę, choć ciężko powiedzieć, co dokładnie zawiera, poza rozpoznawaniem kilku kluczowych haseł. Niemniej sama prezentacja wypadła bardzo pozytywnie i dodała trochę humoru do niekiedy zbyt sztywnej, konferencyjnej atmosfery.

NAJGORSZE #4 – TRAILER CYBERPUNKA

Nie chodzi o to, że sama wizualna zajawka była zła – dostaliśmy spory wycinek Night City, zapowiedź tego, co czeka nas w świecie przyszłości stworzonym przez Mike’a Pondsmitha i adaptowanym do cyfrowej wersji przez CD Projekt. Ona, wbrew narzekaniom marud, którym przeszkadza odrobina światła w neonowym świecie, była całkiem w porządku.

Problemem było to, jak niewiele zobaczyliśmy. Po wydanym zdecydowanie zbyt wcześnie teaserze sprzed sześciu lat i pojedynczym *beep* na początku tego roku, nadzieje były bardzo wysokie i trudno powiedzieć, że trailer je zaspokoił. Dostaliśmy też garść informacji z zamkniętej dla publiczności prezentacji, obietnice tego, co dostaniemy w finalnym produkcie, ale nawet dziennikarze nie położyli rąk na kompletnej wersji. To za mało po takim czasie.

NAJLEPSZE #3 - KONCERCIK

Gameplay Rage’a 2 wygląda ciekawie, ale jednocześnie całkiem przeciętnie – dostaniemy super moce, dużo broni i dynamiczne strzelanie (co w połączeniu ze świetnym cięciami w trailerze było naprawdę super), ale póki co największe wrażenie zrobiła muzyka i kawałek grany przez Andrew W.K, szczególnie, że wszyscy wydawcy próbowali zaserwować nam jakieś muzyczne atrakcje.

Było kolorowo, różowo, ciekawie. Choć kawałek zagrany przez Andrew brzmiał ponoć zdecydowanie lepiej na żywo niż na ekranach komputerów, a głos bez cyfrowej korekcji dawał radę nieco mniej niż w zajawce sprzed miesiąca. Dalej czuć było jednak punkową moc, a to chyba w tej całej tej imprezie jest najważniejsze, nie?

NAJGORSZE #3 – KONFERENCJA SQUARE ENIX

Dwie japońskie firmy – Nintendo i Square Enix - zaserwowały nam gotowe, nagrane z wyprzedzeniem konferencje, które miały przedstawiać ich najciekawsze produkty, ale tylko jedna włożyła w całą prezentację serce. Druga z firm podała coś suchego, mechanicznego i nudnego, jakby starając się dorównać zimnu bijącego z prezentacji EA.

Podczas gdy rodzice Mario i Pokemonów przez ponad czterdzieści minut karmili fanów najgorętszymi kąskami ze swojej stajni, poświęcając połowę tego czasu na opowiadanie w wielkim szczególe o najnowszej odsłonie Smash Bros, Square zaserwował nam po prostu nudny i nijaki klip, w którym nie dzieje się nic przesadnie ciekawego. Miłą niespodzianką był tu Captain Spirit od DontNod, który będzie dostępny na koniec miesiąca za darmo, a inne gry także nie zawiodły, ale całość sprawiała wrażenie pozbawionej duszy.

NAJLEPSZE #2 – KONFERENCJA DEVOLVERA

Devolver Digital to wydawca stojący trochę w poprzek branży, firma, dla której ważniejsze od przychodów wydaje się bycie buntownikami i bycie cool, prawdziwe (cyber)punki. Rok temu Devolver zaserwował nam żartobliwą, zrobioną w ostatniej chwili konferencję pełną lekkiej makabry i humoru, a tym razem dostaliśmy to samo, na całkiem zbliżonym poziomie.

Przede wszystkim trudno odmówić charyzmy Ninie, która prowadziła nas przed dwudziestominutowy show, bo kobieta o żelaznym obliczu była jednocześnie przerażająca i przyciągająca. Dostaliśmy kilka zapowiedzi, w tym Scum i nową-starą grę od From Software, a także My Friend Pedro, gdzie mordujemy na polecenie uśmiechniętego banana, ale najważniejszy w tym wszystkim był sam show, z którego naprawdę można było się solidnie pośmiać. Wprowadzono też na rynek LootBoxCoina, choć niestety, cały nakład tej bezwartościowej kryptowaluty został już wyprzedany.

NAJGORSZE #2 – COMMAND AND KASA

Electronic Arts znane jest szeroko jako mordercy studiów i powiązanych z nimi marek. Wielki, przerażający cmentarz, na którym spoczywają niegdyś uwielbiane przez graczy zespoły developerów nieustannie rośnie, a odgrzewane kotlety, takie jak mobilny Dungeon Keeper przyprawiają wszystkich o mdłości.

Z tego właśnie powodu oglądanie mobilnego Command and Conquer było wielkim zawodem. Dwóch „znanych” esportowców bijących się na komórkach w czymś, co z początku nie zostało nawet wymienione z tytułu prezentowało się tak biednie, jak sama gra. Ciężko wykrzesać z siebie emocje, w sytuacji gdy na naszych oczach ginie kolejna popularna marka.

NAJLEPSZE #1 – TEN POCAŁUNEK

Okej, umówmy się – The Last of Us 2 wciąż jest gdzieś daleko w przyszłości, ale zapowiedź gry, jaką dostaliśmy od Naughty Dog była naprawdę solidna. Płynny, bardzo naturalnie wyglądający gameplay, paprotki, których z pewnością zazdrości Lara Croft w swoich najnowszych przygodach a na dodatek do wszystkiego: klimat.

No i cała wprowadzająca i zamykająca cutscenka, która była prawdziwym majstersztykiem. Dostaliśmy bohaterów, którzy rozmawiali i zachowywali się jak żywi ludzie (twórcy podnieśli poprzeczkę po fantastycznych scenach z ostatniego Uncharted, a to naprawdę wielkie osiągnięcie), a do tego pocałunek, który był niesamowity bo… WYGLĄDAŁ BARDZO REALISTYCZNIE (co, myśleliście, że się zachwycę tym kto z kim, nie?). Każdy, kto wie trochę o animacji w grach powie wam, że całowanie się jest zwyczajnie trudne do zrobienia, postaci wyglądają zazwyczaj, jakby ich głowy się zderzały, a tutaj? Tu wszystko było pięknie. Świetna robota, Naughty Dog.

NAJGORSZE #1  - GWIEZDNE WOJNY OD RESPAWN

Wiemy, że powstają.

I tyle, bo Electronic Arts nie uznało, że to coś wartego w ogóle wprowadzania na scenę. Lepiej ogłosić wszystko nudziarsko, z fotela.

Autor: Artur Cnotalski