Data publikacji:

Najlepsze fabularne rozszerzenia

Napisy końcowe nie zawsze oznaczają koniec zabawy.

Płatne dodatki do gier współcześnie kojarzymy przede wszystkim z mało ambitnymi DLC rozszerzającymi konkretną produkcję o skórki dla bohaterów, nowe bronie czy dodatkowe mapy. Nie wszyscy producenci podchodzą jednak do tematu tak samo, czasami próbując stworzyć coś większego i bardziej wartego naszej uwagi oraz pieniędzy. Oczywiście nie zawsze to się udaje, ale niektóre fabularne rozszerzenia potrafiły być lepsze niż niejedne pełnoprawne tytuły. W poniższym zestawieniu przybliżę Wam kilka dodatków do gier, które zdecydowanie są czymś więcej niż tylko popierdółkowatymi DLC-kami. Lista jest mocno subiektywna, dlatego znacząco może odbiegać od Waszych preferencji.

LEFT BEHIND (THE LAST OF US)

Left Behind to samodzielne rozszerzenie do rewelacyjnego The Last of Us, opowiadające w głównej mierze o wydarzeniach mających miejsce przed fabułą pierwowzoru. W rozszerzeniu przejmujemy kontrolę nas Ellie, której tym razem towarzyszy niejaka Riley, będąca jej najlepszą przyjaciółką.  W ciągu kilku godzin obserwujemy ich relacje oraz dramatyczną walkę o przetrwanie w świecie niedostosowanym do życia nastolatek. Emocjonujące sekwencje przeplatane są z ciekawie zrealizowanymi scenami akcji, przenoszącymi nas do momentów, gdy główna bohaterka poszukuje lekarstw dla rannego Joela. Podzielenie scenariusza na dwie opowieści pozwoliło twórcom lepiej zaprezentować motywy Ellie, która ze zwykłej amerykańskiej dziewczyny, w krótkim czasie wyrosła na pozbawioną skrupułów kobietą.

UNDEAD NIGHTMARE (RED DEAD REDEMPTION)

Red Dead Remeption w moim prywatnym rankingu gier Rockstar Games stoi zdecydowanie na pierwszym miejscu. Historia Johna Marstona wciągnęła mnie bez reszty, dlatego po ukończeniu głównego wątku fabularnego nadal odczuwałem niedosyt. Bardzo liczyłem, że producent prędzej czy później wypuści dodatek i tak faktycznie się stało. Co prawda, Undead Nightmare nie było dokładnie tym czego oczekiwałem, ale i tak nie zmienia to faktu, że zombie w klimatach westernowych były genialnym pomysłem. Developer nie poszedł na łatwiznę, tylko przygotował od podstaw całą fabułę oraz dostosował świat gry do nowych realiów. Plusem rozszerzenia było również to, że ponownie mogliśmy przejąć kontrolę nad Marstonem... ale jeszcze nie pod postacią truposza.

 

BURIAL AT SEA - EPISODE ONE EPISODE TWO (BIOSHOCK IFINITE)

Seria BioShok to niezwykła seria, która z odsłony na odsłonę zapewniała graczom kompletnie inne wrażenia. W świetnym Infinite wyszliśmy na powierzchnię (a raczej polecieliśmy w chmury), gdzie poznaliśmy tajemnice utopijnego miasta Columbia. Mimo wszystko, nie ma BioShocka bez podwodnego Rapture, o czym doskonale wiedziało studio Irrational Games. Dlatego w obu epizodach Burial at Sea ponownie zawitaliśmy na starcie śmiecie, gdzie nareszcie poznaliśmy pełną historią całego uniwersum. Oczywiście z tym może być różnie, bo fabuła była dosyć mocno pogmatwana, ale producentom udało się wytłumaczyć większość wiodących wątków. Dodatkowo, w drugim odcinku mogliśmy przejąć kontrolę nad piękną Elisabeth, dotychczas funkcjonującą jako postać niezależna.

SERCA Z KAMIENIA / KREW I WINO (DZIKI GON)

Fabularne dodatki do trzeciej odsłony Wiedźmina są idealnym przykładem na to, że nawet w tych czasach można zrobić coś wielkiego, bez liczenia na miliardowe zyski (aczkolwiek liczba sprzedanych egzemplarzy robi wrażenie). Oba rozszerzenia kosztowały naprawdę niewiele, jak na zawartość, którą oferowały. Nie jestem w stanie wybrać jednego zwycięzcy, dlatego umieściłem na liście oba tytuły. Serca z Kamienia zachwyca przede wszystkim fabułą i świetnie wykreowanymi bohaterami, z Olgierdem von Everecem na czele. Natomiast Krew i Wino zapewnia przepiękną krainę Touissant oraz jeszcze więcej godzin niesamowitej rozgrywki. Inni producenci z pewnością nienawidzą CD Projekt RED za wyciągnięcie ręki w stronę graczy, a nie pachnących, zieloniutkich dolarów.

 

BALLAD OF GAY TONY (GRAND THEFT AUTO IV)

Czwarta odsłona serii Grand Theft Auto może nie była najlepszym przedstawicielem cyklu, ale za to oferowała dwa naprawdę udane rozszerzenia, z czego The Ballad of Gay Tony zasługuje na większą uwagę. W dodatku wcielaliśmy się w Luisa Lopeza, pracującego dla tytułowego Tony'ego Prince'a, lokalnego króla nocnych klubów. Główny bohater odwala za niego czarną robotę, począwszy od niszczenia mienia konkurencji, a na poważnych rozróbach kończąc. Rozszerzenie oprócz interesującej historii zbudowanej z dwudziestu sześciu misji, zaoferowało ponadto delikatnie odmieniony wygląd Liberty City oraz umożliwiło wchodzenie do najróżniejszych imprezowni rozsianych po całym mieście. A skoro były kluby, to nie mogło zabraknąć nowej minigierki, czyli szalonego tańca na parkiecie.

NOC KRUKA (GOTHIC 2)

Ach, Gothic... co oni z Tobą zrobili. Obecnie serię można uznać za martwą (proces ten zaczął się podczas premiery "trójki"), ale w sercach fanów nadal pozostaje echo dwóch pierwszych części i udanego rozszerzenia Noc Kruka. Niemieckie Piranha Bytes w 2003 roku zrobiło to, za co chwalone jest obecnie studio CD Projekt RED - przygotowało bardzo rozbudowany dodatek, znacząco rozwijający historię, już i tak świetnej gry. W Noc Kruka mogliśmy dołączyć innych frakcji, poznać ponad stu NPC-ów, zdobyć wiedzę na temat nowych czarów oraz utłuc kilka świeżych rodzajów przeciwników. Co ciekawe, fabuła została poprowadzona w taki sposób, że mogliśmy ją poznawać nawet bez wcześniejszego ukończenia wątków z Gothica 2. Nie było to jednak zalecane, ponieważ producent znacząco podniósł poziom trudności, który mógł napsuć krwi mniej wprawnym graczom.

THE FOLLOWING (DYING LIGHT)

Dying Light to bez wątpienia najlepsza produkcja traktująca o zombie. Pomimo mocno oklepanego tematu, rodzimemu Techlandowi udało się stworzyć oryginalne dzieło, posiadające własny charakter. Dlatego tym bardziej cieszy mnie fakt, że podczas prac nad The Following, wrocławskie studio nie poszło po linii najmniejszego oporu, tylko cały czas próbowało rozwinąć swoje dzieło o nowe mechaniki. Jedną z najważniejszych nowości rozszerzenia była możliwość kierowania pojazdami. Za pomocą buggy sialiśmy przeogromne spustoszenie wśród zombiaków, odpoczywając tym samym od parkouru, na którym bazowała w dużej mierze podstawowa wersja gry. Ponadto, The Following zaprezentowało stosunkowo ciekawą fabułę, ostatecznie zamykającą historię Kyle'a Crane'a. Więcej o grze przeczytacie w recenzji mojego autorstwa.

THE OLD HUNTERS (BLOODBORNE)

From Software potrafi robić interesujące rozszerzenia do swoich gier, co ostatnio potwierdziło udane The Ringed City. Zdaję sobie sprawę, że większość fanów tego producenta postawiłaby zapewne na Artorias of the Abyss, ale według mnie to właśnie The Old Hunters zasługuje na największą aprobatę. Głównie dlatego, że samo uniwersum Bloodborne'a jest znacznie ciekawsze od świata przestawionego w cyklu Dark Souls (coś czuję, że właśnie podpadłem wielu osobom). Trwające około dziesięć godzin rozszerzenie rozbudowuje grę o rewelacyjne lokacje, liczne starcia z innymi łowcami oraz kilku wymagających bossów. Producent kontynuował także wątki nawiązujące do twórczości H.P. Lovecrafta, będące jedną z większych zalet marki Bloodborne.

 

Autor: Łukasz Morawski