Data publikacji:

Growy pojedynek superbohaterów, czyli Batman vs Spider-Man

W roli trenerów - Insomniac Games i Rocksteady Studios.

W ostatnim czasie jedną z głośniejszych premier był oczywiście Spider-Man. Oczekiwania związane z produkcją Insomniac Games były ogromne i według tego, co można wyczytać w Internecie, tytuł ten w zupełności zaspokoił odbiorców. Chociażby na naszym portalu, Łukasz rozpływał się nad jakością gry, przyznając jej miano absolutnego "must have".

  • Kup grę Marvel's Spider-Man (PS4) na Ceneo.pl
  • Nie zapominajmy jednak o tym, co miało miejsce w 2015 roku. To właśnie wtedy pojawiła się ostatnia odsłona serii o Batmanie, tworzonej przez Rocksteady Studios, opatrzona podtytułem Arkham Knight. Produkcja ta okazała się jedną z najlepszych, wśród tych traktujących o superbohaterach i prawdopodobnie otrzymałaby miano najlepszej, gdyby nie ogromna ilość błędów w okresie premiery. Gdy jednak problemy zostały zażegnane, mieliśmy przed sobą jedną z bardziej atrakcyjnych propozycji, obecnych wówczas na rynku, o czym świadczyć może chociażby recenzja Dawida.

    Obydwie gry mają między sobą bardzo wiele podobieństw, a jednak nie brakuje między nimi znaczących różnic, które sprawiają, że każda z osobna ma coś własnego do zaoferowania. I Spider-Man i Batman: Arkham Knight to najzwyczajniej w świecie rewelacyjne gry, w udany sposób nawiązujące do komiksowych pierwowzorów i na swój sposób unikalne.

    Jednak – wiadomo – w świecie herosów od Marvela i DC nigdy nie można postawić znaku równości. Fani od zawsze dyskutują, który z superbohaterów jest lepszy i który zwycięsko wyszedłby z fikcyjnego pojedynku. Ja w tym tekście pójdę tym tropem, jednak bardziej zastanawiać się będę – która z wymienionych powyżej gier jest lepsza? Przy tym wszystkim chciałbym też zaznaczyć, że mam ogromny szacunek zarówno do dzieła Inosmniac Games, jak i Rocksteady. Będzie to więc raczej przyjacielskie starcie, z zachowaniem zdrowego podejścia do rywalizacji. Rzućmy więc okiem na kilka wspólnych mianowników obydwu produkcji i zastanówmy się, która w danej kategorii poradziła sobie lepiej lub ciekawiej.

    FABUŁA

    Jako pierwszy na rynku pojawił się Batman, więc daję mu pierwszeństwo. W tym przypadku mamy do czynienia ze zwieńczeniem całej historii serii Arkham. Gracz bierze udział w wydarzeniach, mających miejsce bezpośrednio po Arkham City. Okazuje się więc, że w Gotham znowu coś niecnego knuje Strach na Wróble i ma to związek z tajemniczą toksyną, wzbudzającą u ludzi bezmózgi powrót do pierwotnych instynktów. Człowiek Nietoperz będzie się starał powstrzymać swojego odwiecznego wroga, przy okazji stawiając czoła tajemniczemu Rycerzowi Arkham, który – jak się potem okaże – ma bardzo mocny związek z przeszłością Bruce’a Wayne’a.

    Rocksteady zaproponowało wyjątkowo mroczną historię, w której nie tylko Arkham Knight miesza w głowie Batsa. Główny bohater mierzy się też z nieumyślnie spowodowaną śmiercią Jokera, co miało miejsce na samym końcu historii opowiadanej przez Arkham City. Arcywróg Batmana, mimo że jest już martwy, przewija się na ekranie nadzwyczaj często, jasno wskazując, że stan psychiczny Bruce’a nie jest, delikatnie mówiąc, najlepszy. Dodając do tego naprawdę wstrząsającą końcówkę, mamy do czynienia z godnym zwieńczeniem historii opowiadanej przez całą serię Arkham.

    Po drugiej stronie natomiast mamy Insomniac Games, prezentujące własne podejście do historii Petera Parkera. Człowieka Pająka poznajemy już w momencie, gdy ma na koncie kilka lat warty w Nowym Jorku. Gra w odpowiednim tempie zaopatruje gracza w kolejne fakty, pozwalające odnaleźć się nawet osobom, które nie czytały komiksów i ich znajomość uniwersum jest znikoma. Najpierw poznajemy więc Spideya i bliskie mu osoby, a potem na pełnych obrotach wjeżdżamy w intrygę, związaną na początku z tajemniczą frakcją Demonów, mającą jednak znacznie większą głębię.

    Marvel’s Spider-Man idzie inną drogą, niż serią Arkham, proponując fabułę lekkostrawną, z mniejszą ilością shockerów, a większym naciskiem na czystą akcję. Oczywiście, nie oznacza to, że historia od Insomniac Games jest gorsza. Bardziej określiłbym ją mianem „typowo superbohaterskiej”, przepełnionej znanymi kliszami i mało zaskakującej, szczególnie dla fanów komiksów. Nie zmienia to jednak faktu, że pochłania się ją z satysfakcją i głodem poznania dalszych losów Petera.

    Ciężko mi tutaj jednak stwierdzić, która historia była lepsza. Najłatwiej oczywiście powiedzieć, że to zależy od tego, co kto lubi. Jeżeli chodzi o mnie, większego plusika postawiłbym jednak po stronie Rocksteady. Arkham Knight zaproponował moim zdaniem ciekawszą intrygę, popartą nieustającym poczuciem grozy, uderzającą przy okazji w najbardziej bolesne fragmenty historii Bruce’a Wayne’a. Cała opowieść była więc znacznie dojrzalsza i bardziej emocjonalna, niż u rywala.

    WALKA

    Historia historią, ale nie mniej ważnym elementem tego typu gier jest proponowany system walki. Tutaj między obydwoma produkcjami jest najwięcej podobieństw. Jednak nie będę tutaj ględził kto od kogo zgapił, tylko skupię się na samej formie, w jakiej zaproponowane zostały starcia w obydwu grach.

  • Kup grę Batman: Arkham Knight - Game of the Year Edition (XONE) na Ceneo.pl
  • W Batman: Arkham Knight pojedynki toczyły się w mniej przesadnym tempie, jednak nie brakowało w nich efekciarstwa. Człowiek Nietoperz, jak wszyscy wiemy, nie posiadał nadprzyrodzonych mocy, dlatego główny nacisk położony został na jego fizyczność oraz gadżety. Sam system był też znacznie bardziej wymagający – mieliśmy więcej ruchów do dyspozycji, ale ich całkowite opanowanie okazywało się być nie lada sztuką. Mówiąc krótko - „easy to learn, hard to master”. Obecny był też mnożnik combo, który na odpowiednim poziomie oferował unikalne ruchy, takie jak natychmiastowe powalenie rywala. Było go jednak znacznie ciężej utrzymać na wysokim poziomie, jako, że sztuka uników również nie była taka prosta, mimo iż opierała się o jeden przycisk.

    Spider-Man w międzyczasie mógł pozwolić sobie na znacznie więcej finezji, jako, że Peter Parker po ugryzieniu przez pająka, zyskał nadzwyczajny refleks i nadludzką siłę. Takie tło pozwoliło Insomniac Games na znacznie więcej w kontekście sposobu poruszania się postaci, przez co każde starcie prowadzić można było w nadzwyczaj szybkim tempie, korzystając w międzyczasie z efekciarsko wyprowadzanych ciosów. Sporą rolę odgrywają też pajęczyny, pozwalające na podciąganie się do nieco oddalonych oponentów oraz rzucanie rozmaitymi elementami otoczenia. Całość natomiast była znacznie łatwiejsza do opanowania, również przez to, że na ekranie pojawiało się znacznie więcej podpowiedzi kontekstowych, nie wpływających jednak w znaczący sposób na immersję. Znacznie łatwiej było też stosować uniki, szczególnie gdy w drzewku rozwoju odblokuje się związane z nimi spowolnienie czasu. Obecny był też licznik combo, działającego podobnie jak w Arkham Knight, jednak jego podbijanie było znacznie prostsze, niż u rywala.

    Jeżeli miałbym więc wybierać, który bardziej przypadł mi do gustu – musiałbym wskazać Spider-Mana. Możliwość szybkiego opanowania całego systemu pozwala szybko zacząć czerpać z niego prawdziwą przyjemność. Niektórzy nazwą mnie pewnie „casualem”, ale i tak – punkt dla Insomniac Games. Pół punktu dałbym jednak Arkham Knight za fragmenty skradane. Obydwie gry takowe posiadają, jednak Rocksteady Games włożyło w ten temat znacznie więcej serca, dając więcej możliwości i oferując zróżnicowany poziom trudności, podczas gdy ciche działania Spideya (i jego sojuszników) wypadały raczej średnio.

    AKTYWNOŚCI POBOCZNE

    Obydwie produkcje umieszczone zostały w otwartym świecie. I mimo, iż zarówno Gotham, jak i Nowy Jork, nie robiłą jakiegoś specjalnego wrażenia jeżeli chodzi o dostępną przestrzeń, znalazło się w nich miejsce dla kilku aktywności pobocznych, możliwych do ukończenia w wolnej chwili.

    Batman: Arkham Knight zaoferował więc naprawdę ciekawe zadania opcjonalne, w których gracz miał okazję przyskrzynić kilku ikonicznych wrogów Batsa. Wyzwania takie jak śledztwo, związane ze schematycznymi zabójstwami na terenie miasta czy próba powstrzymania tajemniczej, latającej po Gotham kreatury, posiadały swój charakter i potrafiły sprawić ogromną ilość przyjemności. Niestety jednak, znowu znalazło się miejsce dla zagadek Riddlera, które mimo iż ciekawsze od tych proponowanych w poprzednich odsłonach, znów były raczej najsłabszym elementem całej gry. Co więcej, aby poznać ostateczne zakończenie historii, trzeba było wszystkie łamigłówki irytującego złoczyńcy rozwiązać. Prawdziwa droga przez mękę.

    Spider-Man z kolei oferuje mniej charakterne opcjonalne elementy zabawy, jednak za sprawą wspomnianego systemu walki i niesamowicie wręcz satysfakcjonującego sposobu poruszania się po mieście, aż chce się włożyć ręce, w co tylko można. Nawet zbieranie znajdziek, w postaci plecaków porozrzucanych po całym mieście, jest niezwykle satysfakcjonujące, przez to jak wiele smaczków można w nich znaleźć. Są oczywiście fragmenty irytujące, jak chociażby latanie po mieście w celu łapania gołębi (!) czy kilka zadań związanych ze stacjami badawczymi Harry’ego Osborna, jednak w ogólnym rozrachunku – zwyczajnie chce się tego Spider-Mana calakować.

    Należałoby też wspomnieć o tym gdzie ulokowane zostało miejsce akcji obydwu gier. Piaskownicą Batmana jest oczywiście Gotham City, spowite mrokiem i gęstym deszczem. Dominują więc ciemne barwy i thrillerowy klimat, co jest oczywiście sporym plusem, jednak wszystko psuje… pustka. Ludność jeszcze na samym początku zostaje ewakuowana, przez co napotkać można co najwyżej zbira, który prosił się będzie o obicie mordy. W międzyczasie, w stroju Spider-Mana, polatać możemy sobie po Manhattanie, od którego nie bije już tak charakterystyczny klimat, ale po prostu widać, że to miasto żyje. A to pozwala jeszcze lepiej się wczuć i odepchnąć od siebie wrażenie, że znajdujemy się w ogromnym, superbohaterskim placu zabaw.

    Werdykt? Byłby na korzyść Arkham Knighta, jednak całe wrażenie psuje Człowiek Zagadka i martwe Gotham. Znowu więc punkt wędruje na konto Spider-Mana. Wystarczyło po prostu solidne podejście do tematu i zaserwowanie go w niezbyt nachalny sposób. Prosty przepis na smaczne danie.

    OPRAWA AUDIOWIZUALNA

    Jak już wspomniałem, Batman: Arkham Knight debiutował trzy lata przed Spider-Manem. Co jednak ciekawe, w kontekście szaty graficznej, produkcja Rocksteady zdecydowanie nie ma się czego wstydzić. Nawet po dziś dzień, to co widzimy na ekranie, robi ogromne wrażenie. Duża ilość detali, świetnie zaprojektowane miasto i modele postaci, autentyczna mimika twarzy, doskonałe efekty specjalne… cóż, gdyby tytuł ten miał swoją premierę kilka dni temu, wciąż nie można by mu było niczego zarzucić w tej kwestii.

  • Kup grę Batman: Arkham Collection (PS3) na Ceneo.pl
  • Być może trochę popłynę w tym momencie, ale wydaje mi się, że nawet Spider-Man wypada od strony wizualnej troszkę gorzej. I nie zrozumcie mnie źle, gra stworzona przez Insomniac również ma się czym chwalić (szczególnie w temacie modeli postaci i motion capture), ale w porównaniu z ostatnim Batmanem wypada delikatnie gorzej. I zwróciłbym tutaj uwagę na chociażby mniejszy poziom szczegółowości tekstur.

    Ciężko byłoby mi jednak z czystym sumieniem dać komuś w takiej sytuacji jakikolwiek punkt. Z pomocą przychodzi jednak strona „audio”, która jest chyba jednym z najmocniejszych elementów Arkham Knighta. Szczególnie w kontekście gry aktorskiej, Batman od Rocksteady to najwyższa półka na rynku. Czuć, że każdy aktor, niezależnie od roli, dawał z siebie wszystko, a trio Conroy (Batman), Hamill (Joker) i Baker (Arkham Knight) mogłoby służyć jako przykład dubbingu perfekcyjnego. Spider-Man ma właściwie jednego człowieka sięgającego tego poziomu (rewelacyjny Yuri Lowenthal jako Peter Paker łamane na Spider-Man), podczas gdy reszta jest po prostu solidna.

    Mając przed sobą cały obraz, nie mam się już nad czym zastanawiać. Punkt dla Arkham Knight, w moim odczuciu - absolutnie zasłużony. O grze Rocksteady można powiedzieć wiele, ale jeżeli chodzi o oprawę audiowizualną, naprawdę ciężko znaleźć jakieś poważne zarzuty. No, chyba, że zaczniemy rozmawiać o problemach PCtowej wersji na premierę… ale w kontekście tego tekstu, nie ma to żadnego znaczenia.

    WERDYKT

    Swoje już napisałem, przyznałem punkty w poszczególnych kategoriach – czas więc na podliczenie. Na podstawie mojej opinii wychodzi więc następujący wynik:

    BATMAN: ARKHAM KNIGHT 2,5 - 2 SPIDER-MAN

    … i faktycznie oddaje on całkowicie moje doświadczenia przy obydwu grach. Zarówno przy produkcji od Rocksteady, jak i przy świeżynce od Incomniac Games, bawiłem się wyśmienicie, jednak to właśnie Bats powalił mnie swoim klimatem i opowiadaną historią. Mimo wszystko, Spider-Manowi też muszę oddać to, co się należy - w końcu była to gra z tego roku, która zaproponowała mi wyśmienite kilkadziesiąt godzin zabawy i była w stanie przyciągnąć mnie swoją tematyką (a jeszcze jakiś czas temu było o to ciężko). Mam nadzieję, że tytuł ten będzie obecny na tegorocznym rozdaniu nagród i kilka statuetek trafi w ręce Insomniac Games. Tego exclusive’a prywatnie stawiam nawet ponad God of War.

    Pozostaje mi tylko życzyć sobie i wam, aby rywalizacje pomiędzy poszczególnymi markami stały na tak wysokim poziomie, jak ta o której tutaj napisałem. Myślę też, że wielu (włącznie ze mną) chciałoby więcej tak świetnych produkcji traktujących o superbohaterach. Takie osobistości jak Iron-Man, Deadpool czy Superman wciąż czekają na godnego reprezentanta na rynku gier. Tak więc, szanowni twórcy – warto to przemyśleć! A czy to opłacalne? Cóż… wystarczy spojrzeć tylko na miejsce, w którym znajduje się zarówno Rocksteady, jak i Insomniac Games.

    Autor: Tomasz Mendyka