Data publikacji:

Game Over, czyli przegląd wymagających gier

Zestawienie gier, które pokochają masochiści.

Wraz z premierami gier wyprodukowanych przez studio From Software pojawia się pewien temat - poziom trudności. Cykl Dark Souls zasłynął z licznych zgonów głównego bohatera, skomplikowanych pojedynków z bossami i rzadko rozstawionych checkpointów. Japońskie studio nie jest jednak jedyną firmą stawiającą graczom prawdziwe wyzwania. Na przestrzeni lat do sklepów trafiła cała masa tytułów, przysparzająca wielu osobom nie lada kłopotów. Spróbowałem zebrać kilka produkcji, przy których rwałem włosy z głowy, odkrywałem potencjał nowych wulgaryzmów oraz byłem bliski zdemolowania mieszkania. Jeśli Was zaintrygowałem, zapraszam do dalszej części tekstu.

Demon's Souls

Seria Dark Souls nie powstałby nigdy, gdyby nie Demon's Souls. Studio From Software odpowiedzialne dotychczas za cykl Armored Core oraz Tenchu, postanowiło stworzyć całkowicie unikatową markę. Ukończenie głównego wątku fabularnego było prawdziwą próbą sprawdzenia swoich umiejętności oraz spokoju ducha.

Każdy ruch, każdy wyprowadzony cios miał w tej grze ogromne znaczenie. Liczne zgony zniechęcały do dalszej rozgrywki, ale i motywowały do działania. Osoby, które ukończyły Demon's Souls mogą w nagrodę poklepać się po ramieniu. Zdecydowanie na to zasłużyły, serio.

Bloodborne

Pisząc tekst z okazji premiery Dark Souls III nie można zapomnieć o poprzednim dziele From Software, czyli Bloodborne. Choć trzon rozgrywki jest łudząco podobny do innych gier japońskiego studia, to jednak pojawiło się parę nowości, które miały całkiem duży wpływ na gameplay.

Przede wszystkim, zrezygnowano z tarczy, a w jej miejsce wsadzono broń palną. Wymusiło to na graczach znacznie bardziej agresywną grę, nastawioną przede wszystkim na atak, nie obronę. Oprócz tego, zaprojektowano kilka nowych ruchów dla głównego bohatera, a pojedynki z bossami były jeszcze bardziej skomplikowane i "wymyślne" niż poprzednio.

Battletoads

Studio Rare posiada portfolio wypełnione po brzegi masą świetnych i dopracowanych gier. Osobiście najbardziej zapamiętam tego producenta dzięki produkcji Battletoads wydanej w 1991 roku, m.in. na konsoli NES. Na pierwszy rzut oka, klasyczny beat'em up, w którym sterujemy tytułowymi żabami i eliminujemy kolejne fale przeciwników.

Szybko okazuje się, że gra to prawdziwy koszmar, a jej ukończenie graniczy z cudem. Wysoki poziom trudności ujawnia się szczególnie podczas misji, gdzie sterujemy ultra szybkim pojazdem, a naszym celem jest unikanie licznych "przeszkadzajek". Ten kto dojechał do mety za pierwszym razem prawdopodobnie nie pochodzi z tego świata.

Super Meat Boy

Co może być strasznego w kawałku mięsa? Wystarczy wrzucić na patelnię, usmażyć i po sprawie. Studio Team Meat wpadło na trochę inny pomysł. W ich przypadku, soczyste mięsko idealnie nadaje się na bohatera gry wideo. Przecież gdy taki malutki mięsny ludzik zostanie posiekany, pokrojony, zmiażdżony, nikt nie powinien za nim płakać. Twórcy gry Super Meat Boy postanowili więc postawić na drodze tytułowego bohatera jak największą liczbę morderczych maszyn, z którymi nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie.

Produkcja składa się z wielu poziomów, z czego każdy prezentuje coraz to wyższy stopień skomplikowania. Ukończenie ich wszystkich oraz zdobycie jak największej punktacji nie jest łatwym zadaniem. Zwłaszcza, że po drodze natrafiamy na pokręcone levele z bossami.

Hotline Miami

Popełniać błędy to ludzka rzecz, każdemu może się zdarzyć. Grając w Hotline Miami trzeba o tym zapomnieć, ponieważ każda wpadka może kosztować nas życie oraz wzburzenie krwi w żyłach. W produkcji studia Dennaton Games mamy jedno podejście do każdego poziomu. Gdy zginiemy, musimy całą misję powtarzać od początku.

O śmierć bardzo łatwo, ponieważ wystarczy jedno trafienie przez przeciwnika i od razu zamieniamy się w trupa. Ukończenie gry z osiągnięciem jak najlepszych wyników jest diabelnie wymagające, ale przy tym mocno satysfakcjonujące.

Salt and Sanctuary

Zastanawialiście się kiedyś jak wyglądałyby gry studia From Software, gdyby osadzono je w klimatach dwuwymiarowych platformówek? Ekipa ze Sky Studios postanowiła to sprawdzić. W grze Salt and Sanctuary przejmujemy kontrolę nad wojownikiem przemierzającym lokacje opanowane przez groźne bestie. Ich pokonanie bywa trudne do zrealizowania, co odczujemy już na samym początku rozgrywki.

Bohater może korzystać z różnych rodzajów broni białej oraz specjalnych atrybutów. Choć gameplay wygląda niepozornie, zabicie wymagających bossów wymaga od użytkownika niezłych kombinacji.

Lords of the Fallen

Warszawska firma CI Games pozazdrościła Japończykom serii Dark Souls i postanowiła stworzyć swój odpowiednik. We współpracy z niemieckim Deck 13 powstało ciekawie zrealizowane Lords of the Fallen. Produkcja posiadała swoje błędy, ale koniec końców, była grywalnym tytułem, w którym, podobnie jak w produkcjach From Software, dosyć często napotykaliśmy na ekran śmierci.

Tutaj także musieliśmy zmagać się z rzadko rozstawionymi checkpointami oraz ulatującym poziomie doświadczenia. Gra nie należy do najdłuższych, ale przez te kilkanaście godzin rozgrywki potrafi napsuć krwi. Co prawda, nie jest to poziom Dark Souls, ale i tak jest nieźle.

Ninja Gaiden Black

Seria Ninja Gaiden zadebiutowała w 1988 roku na konsoli NES. Pierwsza odsłona cechowała się wysokim poziomem trudności, który w połączeniu z małą liczbą żyć, wielu graczom uniemożliwiał dotarcie do napisów końcowych. Jednakże dopiero remake "jedynki" (a właściwie jego ulepszona wersja - Black) pokazał prawdziwe pazury.

Team Ninja przeniosło grę do trójwymiaru, naszpikowało dynamiczną walką oraz setkami przeciwników do ubicia. Pojedynki na miecze były niesamowicie trudne, a uruchomienie produkcji w trybie "Master Ninja" jeszcze bardziej podkręcało poziom skomplikowania walk. Jeśli brakuje wam wyzwań, koniecznie spróbuje swoich sił w Ninja Gaiden Black. Zapłaczecie wtedy za grami pokroju Prince of Persia (wersja z 2008 roku).

Autor: Łukasz Morawski