Data modyfikacji:

Front Mission 1st: Remake – recenzja

Kultowa marka japońskich strategii taktycznych w końcu doczekała się pełnoprawnego remake’u, za który w dodatku odpowiada polskie studio Forever Entertainment. Rodzimy deweloper wziął na warsztat grę z konsoli Super Nintendo Entertainment System (SNES) i spróbował dostosować ją do możliwości Nintendo Switch. Czy efekt końcowy jest zadowalający? O tym przekonacie się z recenzji Front Mission 1st: Remake.
front mission 1st remake recenzja

Czy warto zagrać we Front Mission 1st: Remake? Recenzja gry

Kiedy polski zespół Forever Entertainment zapowiedział rozpoczęciem prac nad remake’ami trzech pierwszych odsłon cyklu (na razie pierwsza trafiła do sprzedaży), wręcz zapiałem z zachwytu. Co prawda z „jedynką” i „dwójką” właściwie nie miałem do czynienia (grałem tylko chwilę), ale za to przy Front Mission 3 spędziłem masę czasu na PlayStation One. Po tylu latach przerwy marka w końcu powróciła, dzięki czemu mogłem nadrobić zaległości. Super!
Od razu jednak zaznaczę, że choć twórcy określają swoje dzieło remakiem, to jednak nie spodziewajcie się tutaj wodotrysków i oprawy wizualnej rodem z gier AAA. To nadal jest produkt stworzony przez niewielkiego dewelopera, który jednak zrobił wszystko, żeby ich gra prezentowała się jak najlepiej. I muszę przyznać, że na dobrą sprawę nie mogę przyczepić się do grafiki – jasne, wygląda ona jakby gra zadebiutowała kilka lat temu, jednakże dodaje jej to tylko oldschoolowego sznytu, a ten pasuje tutaj idealnie. Lokacje nadal składają się z kanciastych bloków, po których się poruszamy, ale za to wygląd maszyn nadrabia to z nawiązką.
Nie dosyć, że twórcy położyli ogromny nacisk, żeby jak najlepiej przedstawić wygląd mechów (a właściwie wanzerów, bo tak są określane w grze), to na dodatek zadbali o to, abyśmy mogli obserwować ich zmagania w pełnym trójwymiarze. Podczas oddawania ataku, akcja gry przełącza się na specjalny ekran, gdzie możemy dobrze przyjrzeć się, jak nasi bohaterowie wyprowadzają ciosy bądź korzystają z broni palnej. Obserwowanie rywalizujących ze sobą robotów nigdy się nie znudzi i nie inaczej jest w tym przypadku.
A jeśli chcecie, żeby rozgrywka miała szybsze tempo, to możecie całkowicie wyłączyć te animacje, podobnie jak poruszanie się robotów po mapie, ustawiając w opcjach Natychmiastowy ruch. Producent dodał też możliwość zwiększania prędkości ruchów, nawet do trzystu procent. Bardzo podobają mi się te rozwiązania i czasami z nich korzystałem, kiedy chciałem szybko powtórzyć przegraną misję lub miałem mało czasu na granie. Dobrze, że Forever Entertainment wzięło takie rzeczy pod uwagę i pozwoliło użytkownikom skonfigurować grę pod swoje potrzeby.
Jeśli natomiast chodzi o sam gameplay, to deweloper nie próbował niepotrzebnie go zmieniać. W dalszym ciągu mamy do czynienia z wymagającą (na szczęście można zmniejszyć poziom trudności) strategią turową, która sprowadza się głównie do walk wanzerów. Powrócił również system niszczenia poszczególnych elementów maszyn, co oznacza, że przeciwnicy będą niegroźni, gdy odstrzelimy im ręce, lub nie będą mogli nas gonić, gdy zniszczymy stopy. Żeby jednak na dobre pokonać przeciwnika, konieczne jest rozerwanie jego korpusu. System ten sprawdza się bardzo dobrze i wprowadza do rozgrywki pewną losowość, ponieważ nigdy nie wiemy, jak oponent zareaguje na nasz atak. Aczkolwiek liczba chybionych strzałów jest zbyt częsta, co lekko irytuje…
Choć misje sprowadzają się do pojedynków, to jednak nie są zrobione na jedno kopyto. Czasami musimy chronić jakiś konwój, a innym razem walka jest utrudniona ze względu na duże obiekty znajdujące się na mapie. Na brak nudy raczej też nie możemy narzekać, ponieważ we Front Mission 1st Remake dostępne są aż dwie kampanie fabularne, w których możemy stanąć po obu stronach konfliktu. Pomiędzy misjami możemy wziąć udział w pojedynkach na arenie lub poświęcić czas na pogawędki z kompanami.
W produkcji ogromne znaczenie odgrywa także modyfikowanie swoich maszyn. Ulepszanie wanzerów nie sprowadza się wyłącznie do kupowania nowej broni. Oprócz tego możemy także wymieniać ich nogi, ręce, korpusy, procesory itp. W ten sposób mamy możliwość stworzenia różnorodnego zespołu, samemu wybierając specjalizację dla swoich ludzi. Jedni mogą być bardziej nastawieni na atak z odległości, zaś innym warto dać solidny pancerz i broń służącą do walki wręcz. Możliwości jest tutaj naprawdę dużo – nic nie stoi też na przeszkodzie, żeby zmienić kolory poszczególnych mechów.
Front Mission 1st Remake nie olśniewa fantastyczną oprawą wizualną, ale mimo wszystko cieszę się, że polskie studio Forever Entertainment podjęło się przywrócenia tej marki do żywych. Czekam z niecierpliwością na kolejne odsłony, zwłaszcza na „trójkę”, która już przed laty była fenomenalnym tytułem. Jeżeli lubicie wymagające gry z turowym systemem walki, to powinniście dać tej produkcji szansę.

Na czym zagrać we Front Mission 1st: Remake?

Produkcja studia Forever Entertainment dostępna jest wyłącznie na konsoli Nintendo Switch i na ten moment nic nie wiadomo o tym, żeby gra udostępniona była również na innych platformach.

Premiera Front Mission 1st: Remake – kiedy?

Dzieło polskiego dewelopera trafiło do sprzedaży 30 listopada 2022 roku. Remake pierwszej odsłony dostępny jest wyłącznie w wersji cyfrowej w Nintendo eShop.

Czy Front Mission 1st: Remake posiada polską wersję językową?

Tak, twórcy zadbali o to, żeby w ich grze dostępne były polskie napisy. Dubbing nie występuje tutaj w żadnej wersji.
Grę do testów dostarczyła firma Forever Entertainment. Opinia należy do autora recenzji.
Zdjęcie: Materiały prasowe Forever Entertainment
Łukasz Morawski
Łukasz Morawski

Magister Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na UMK. Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego, co związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Od najmłodszych lat gra w gry, ogląda filmy i seriale, czyta książki oraz komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.