Data publikacji:

TEST: Logitech Z533

Każdy, kto poważnie traktuje komputer jako centrum domowej rozrywki prędzej czy później stanie przed dylematem związanym z wyborem odpowiednich głośników. Czy warto wydać blisko 400 zł na zestaw Logitecha?

Nagłośnienie wielu mieszkań zdominowały sprzężone z telewizorem zestawy kina domowego. Popularność laptopów wyposażonych często w jedno, uniwersalne gniazdo audio i specjalizacja stacjonarnych pecetów, które dziś kojarzą się głównie ze sprzętem do grania sprawiły, że ilość chętnych na zastępujące kino domowe głośniki 5.1 spadła, do łask producentów wróciły zaś zestawy 2.1, nierzadko oferujące moc 100W i więcej. Głośniki Z533 to jedna z odpowiedzi Logitecha na potrzeby tych użytkowników, którzy chcą mieć podłączony do komputera naprawdę potężny zestaw, ale nie chcą inwestować lub nie mają miejsca na dodatkowe satelity.

Imponujący subwoofer

Z533 to jeden z najgłośniejszych zestawów subwoofer plus głośniki stereo w ofercie Szwajcarów. Oferuje moc maksymalną na poziomie 120W, a wybijającym rytm sercem kompletu jest całkiem pokaźny głośnik basowy o masie 4 kilogramów, wysoki i szeroki na - z grubsza - dwadzieścia sześć centymetrów oraz głęboki na blisko dwadzieścia. Za połowę kopa odpowiadają satelity, przy czym Logitech nie zdecydował się na osobne, wysokotonowe "gwizdki" i zastosował pełnozakresowe membrany o średnicy 66 mm.

W praktyce możliwości zestawu są oczywiście mniejsze, niż wskazywałaby imponująca moc, o której producent informuje na kartonie ze sprzętem. Deklarowane 120W to tradycyjny zabieg marketingowy z podawaniem mocy, którą mogą wytrzymać głośniki przez ułamki sekund podawania sygnału o większym natężeniu. Rzeczywista moc (RMS) Z533 to 60W, przy podziale 30W na subwoofer i po 15W na satelity. Powiedzmy tak: na pomieszczenie o powierzchni do 30 metrów kwadratowych w zupełności wystarczy, o ile nie chcemy się ogłuszać. Zestaw możemy podłączyć do więcej niż jednego źródła dźwięku na raz, producent zapewnia jednak w pudełku tylko najprostszy kabel jack-jack do podłączenia głośników do komputera.

Stylistyka zestawu jest oszczędna i klasyczna. Projektanci Logitecha zdecydowali się na matowy, dobrej jakości plastik z połyskującymi elementami oraz akcenty w kolorze miedzi - przyjemną dla oka, ciepłą barwę noszą membrany satelitów oraz logo producenta. Wygląda to dobrze i - subiektywnie - wywołało w nas wrażenie, że obcujemy z produktem nieco wyższej klasy. Dopełnieniem zestawu jest przewodowy pilot o kształcie pochylonego grzybka, za pomocą którego możemy regulować głośność czy natężenie basu. Jego pracę sygnalizuje łagodna, biała lampka.

Logitech przekonuje do Z533 informacją, że głośniki reprodukują "głębokie, dynamiczne basy", które pozwolą "poczuć każdy bit muzyki". Pierwsze wrażenie z odsłuchem... skłaniają do zastanowienia. Nie jest źle, ale czyżby to było wszystko? Gdzie ten bas? Dopiero po chwili przychodzi olśnienie: przecież na pilocie jest suwak, niskie tony można podbić! Po przesunięciu na poziom 3/4 i wyżej zaczyna się zabawa. Trzeba przyznać, subwoofer potrafi przyjemnie ryknąć, przy niejednym filmie czy grze głośnik wprawi podłogę w przyjemne wibracje. Za cenę do 400 złotych moc i brzmienie zestawu są bez dwóch zdań zadowalające.

Komfortowa regulacja

Warto też odnotować, że pilot robi kapitalne wrażenie. Mała rzecz, a cieszy - regulator głośności i basu jest odpowiednio masywny, dzięki czemu "nie ucieka" z biurka pod ciężarem kabla i nie wala się po blacie byle potrącony. Pochylenie "grzybka" w stronę użytkownika pozwala na bardziej naturalne ujęcie pokrętła palcami i sterowanie głośnością z większym wyczuciem. Samo pokrętło pracuje płynnie z przyjemnym oporem, zaś jego maksymalne skręcenie w lewo oznacza wyłączenie zestawu, poprzedzone wyraźnym "kliknięciem". To chyba najlepszy pilot przewodowy, z jakim mieliśmy do czynienia.

Nie bez kozery zwróciliśmy jednak uwagę na to, że podczas początkowego odsłuchu na niskim i umiarkowanym poziomie głośności, przy pierwotnym ustawieniu bas był niemal nieodczuwalny. Zestaw pracuje dość nierówno: jeśli chcemy doświadczyć basu podczas cichego słuchania muzyki tuż przy komputerze, musimy solidnie podbić go na pilocie. Z kolei gdy zrobimy głośniej, trzeba go trochę ściągnąć.

Bywa, że suwakiem trzeba też popracować przy odsłuchiwaniu różnych gatunków muzyki tak, by wydobyć maksimum pożądanego nasycenia niskimi tonami, bez jednoczesnego popadania w przytłumione dudnienie. Ktoś może powiedzieć - to normalne, meloman zawsze trochę pracuje equalizerem, a dostosowanie basu nie jest niczym innym. Zgadza się, w naszym odczuciu jednak bas zbyt często reprodukowany jest nieproporcjonalnie do osiąganego poziomu głośności. Zestaw nie gra źle, trzeba jednak przywyknąć do korygowania jego brzmienia. Jeśli wyrobimy sobie taki nawyk - satysfakcja gwarantowana.

Tym bardziej, że satelity Z533 mają zaskakująco dobrą wydajność. Mimo prostej konstrukcji, głośniki nieźle radzą sobie z odwzorowaniem szerokiego pasma, niemal w każdej sytuacji oferując przyjemnie pełne, ciepłe brzmienie. Komplet rewelacyjnie spisze się jako zestaw "na biurko", a jeśli zajdzie potrzeba porządnie nagłośni domową imprezę. Naszym zdaniem nie ma jednak sensu przekraczać 85-90 procent możliwości - przy najwyższych poziomach głośności satelity mają skłonność do wyraźnego zniekształcania i tony wysokie robią się syczące. Nie jest to wielka wada - zestaw gra na tyle głośno, że w średniej wielkości pomieszczeniu wykorzystywanie 100 procent możliwości właściwie mija się z celem nawet przy okazji zabawy. Faktem jest też, że większość zestawów komputerowych w średniej cenie boryka się z problemem - jednak od markowego sprzętu można by oczekiwać trochę więcej.

Autor: Tomasz Fenske