Data publikacji:

Metal: Hellsinger – recenzja świetnej strzelanki

Jesteście fanami metalu, a do tego doskonale wspominacie swoją przygodę z serią Doom? W takim razie trafiliście w dobre miejsce, ponieważ mam dla was recenzję dzieła studia The Outsiders, które w bardzo ciekawy sposób łączy oba te motywy. Metal: Hellsinger to bardzo udana trzecioosobowa strzelanka, wyznaczająca nową jakość wśród tego typu produkcji. Sprawdźcie, czym ten tytuł wyróżnia się na tle konkurencji.
Metal Hellsinger

Czy warto zagrać w Metal: Hellsinger? Recenzja gry

Na pierwszy rzut oka Metal: Hellsinger wygląda jak trochę tańsza wersja świetnej gry Doom Eternal. Twórcy nie kryją się ze swoimi inspiracjami, czerpiąc garściami z pomysłów wykorzystanych przez firmę id Software. W grze studia The Outsiders również mamy do czynienia z bardzo dynamiczną strzelanką, w której walczymy z piekielnymi pomiotami w lokacjach zbudowanych na zasadach dużych aren, mroczną stylistyką i sporą dawką brutalności. Podobieństwo widać nawet podczas regeneracji zdrowia protagonistki – żeby uratować się od śmierci, trzeba wykonać efektowny finiszer na oponencie, tak samo jak robił to Doom Slayer w swoich przygodach.
Podobno Metal: Hellsinger ma fabułę, ale tak naprawdę nie ma ona większego znaczenia. Ot, wcielamy się w niejaką Niewiadomą, będącą mieszanką demonicy z człowiekiem. Bohaterka straciła głos, dlatego udała się do Królestwa Koszmarów, żeby stawić czoła Czerwonej Sędzinie. Tylko w ten sposób może odzyskać swoje dawne umiejętności. Historia jest maksymalnie sztampowa i tak naprawdę sprowadza się wyłącznie do tego, żeby rzucić graczy do nowych lokacji. Przez większość czasu mamy do czynienia z piekielnymi grotami, starymi ruinami oraz innymi charakterystycznymi miejscówkami dla gier o takiej tematyce. Króluje czerń i czerwień, ale twórcy zadbali również o klimatyczną śnieżną miejscówkę, która ciekawie odstaje od pozostałych poziomów.
Konstrukcja misji jest niemalże identyczna jak w ostatnich odsłonach serii Doom. W Metal: Hellsinger także przechodzimy od areny do areny, gdzie walczymy z kolejnymi hordami przeciwników. Kiedy ich pokonamy, otwiera się przejście i kontynuujemy swoją przygodę. Podczas pojedynków możemy korzystać z potężnego miecza oraz różnych rodzajów broni palnej. Co prawda sprzętu nie ma tutaj zbyt wiele, ale nie stanowiło to dla mnie większego problemu, ponieważ przez większość zabawy i tak korzystałem ze strzelby, bo z jej pomocą najlepiej radziłem sobie z ogarnięciem podstawowej mechaniki gry, czyli walki w rytm muzyki.
To właśnie ten element sprawia, że Metal: Hellsinger jest wyjątkową strzelanką, której nie da się porównać do żadnego innego dzieła. Starcie zaczynamy z delikatnie przygrywającą muzyką w tle i tylko od nas zależy, jak bardzo ją rozkręcimy. Jeżeli walczymy bez obrażeń i w jak najszybszym tempie eliminujemy wrogów, to wtedy wzrasta nam wskaźnik punktów, a razem z nim dochodzą kolejne instrumenty do utworu. Gdy mnożnik osiągnie upragnione x16, wtedy aktywuje się również wokal. Mechanika walki w rytm muzyki sprawdza się fantastycznie i sprawia, że przy tym tytule nie da się spokojnie siedzieć na kanapie. Praktycznie przez cały czas „chodziła mi” noga i machałem głową, co zresztą pomagało mi lepiej wyłapać momenty, kiedy powinienem oddać strzał.
Do tego należy dołożyć fakt, że ścieżka dźwiękowa składa się z fantastycznych utworów metalowych, które zostały nagrane z myślą o tej produkcji. Producentowi udało się zaangażować do tego projektu świetnych artystów, powiązanych na co dzień z takimi kapelami jak System of a Down, Dark Tranquility, Lamb of God lub Arch Enemy. Oczywiście ocena jakości utworów jest kwestią indywidualną, jednakże ja mogę tylko dodać, że większość kawałków przypadła mi do gustu.
To wszystko sprawia, że Metal: Hellsinger to tytuł, który koniecznie powinniście sprawdzić. Dzięki temu, że dzieło studia The Outsiders jest grą rytmiczną, można jej wybaczyć zbyt duże podobieństwa do Dooma. Za sprawą unikatowego systemowi walki, produkcja ma własny, niepodrabialny charakter i trudno jest jej odmówić oryginalności. Ten projekt mógł stać się kolejnym średniakiem z ciekawym konceptem, ale słabym wykonaniem. Na szczęście twórcy „dowieźli” i sprawili, że warto zapamiętać ich nazwę, bo w przyszłości może znowu zaskoczą nas czymś interesującym.

Na czym zagrać w Metal: Hellsinger?

Studio The Outsiders początkowo planowało wydać swoje dzieło na konsolach poprzedniej generacji (PlayStation 4, Xbox One), lecz ostatecznie zrezygnowało z tej decyzji. Oznacza to, że w Metal: Hellsinger mogą zagrać wyłącznie posiadacze nowych platform, czyli PlayStation 5 i Xbox Series X|S. Tytuł dostępny jest też na komputerach osobistych.

Premiera Metal: Hellsinger – kiedy?

Produkcja trafiła do sprzedaży 15 września 2022 roku na wszystkich planowanych platformach. Posiadacze komputerów oraz konsoli Xbox Series X|S są w lepszej pozycji, ponieważ Metal: Hellsinger już w dniu premiery zostało udostępnione w usługach PC i Xbox Game Pass.

Czy Metal: Hellsinger posiada polską wersję językową?

Tak, twórcy zdecydowali się na zaimplementowanie do swojej produkcji polskiej wersji językowej, choć ograniczyli się wyłącznie do rodzimych napisów. Dubbing pozostał w oryginalnej, angielskiej wersji.

Ile godzin zajmuje ukończenie Metal: Hellsinger?

Produkcja jest niestety bardzo krótka – do jej finału można dotrzeć w niespełna cztery godziny. Tytuł oferuje jednak sporo dodatkowych wyzwań, które mogą wydłużyć zabawę o dwie, trzy godzinki.

Metal: Hellsinger na PC: minimalne wymagania sprzętowe

  • Procesor: Intel Core i5-3450 3.1 GHz
  • Pamięć RAM: 8 GB
  • Karta graficzna: 2 GB GeForce GTX 1050 / Radeon RX 550 lub lepsza
  • Miejsce na dysku: 12 GB
  • System operacyjny: Windows 10 (64-bit)

Metal: Hellsinger na PC: rekomendowane wymagania sprzętowe

  • Procesor: Intel Core i7-6700K 4.0 GHz / AMD Ryzen 5 1500X 3.5 GHz
  • Pamięć RAM: 8 GB
  • Karta graficzna: 6 GB GeForce GTX 1060 / 8 GB Radeon RX 5700 lub lepsza
  • Miejsca na dysku: 15 GB
  • System operacyjny: Windows 10 (64-bit)
Zdjęcie: Materiały prasowe The Outsiders
Łukasz Morawski
Łukasz Morawski

Magister Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na UMK. Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego, co związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Od najmłodszych lat gra w gry, ogląda filmy i seriale, czyta książki oraz komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.