Data modyfikacji:

W gangsterskim świecie liczą się tylko dwie rzeczy: Kasa i Spluwy w recenzji Eksperta

Skok się udał, teraz trzeba tylko podzielić łup ...

Takie jest założenie nowego tytułu wydanego w naszym kraju przez REBEL.pl. To już druga edycja tej prostej w obsłudze gry imprezowej autorstwa Ludovica Maublanca, tym razem ilustrowanej kreską, znanego choćby z Munchkina, Johna Kovalica. Kasy i spluw wystarczy dla czterech do ośmiu graczy, a przecięta rozgrywka, podzielona na 8 rund, zajmuje około 30 minut. Lekka tematyka i pocieszne, komiksowe rysunki Kovalica dają nam świetny miks do zabawy w gronie znajomych.

Do pudła!

Pudełko o miłym dla oka, satynowym połysku, nie zapowiada typowej gry imprezowej. Mamy tu do czynienia z typowym, planszówkowym formatem. Jednak po zajrzeniu do wnętrza, szybko przekonamy się, że o żadnej planszy nie ma tu mowy, a rozmiar jest podyktowany ilością elementów, z jakich składa się nasza gra. Oprócz kartonowych sylwetek przedstawiających nasze gangsterki i gangsterów, talii kart, razem z grą dostajemy osiem giwer, spluw, klamek, słowem - osiem sztuk krótkiej broni palnej, zwanej potocznie pistoletem. No może nie od razu palnej, bo wykonanej z pianki, nie mniej wnoszącej bardzo dużo radochy do zabawy. Mieszczą się one w dwóch arkuszach, po cztery sztuki. Sama pianka przypomina tą znaną z mat do ćwiczeń i jest elastyczna, a jednocześnie wystarczająco sztywna by łatwo się nie niszczyć. Po wyjęciu całej zawartości ujrzymy też, że wnętrze pudełka jest utrzymane w tej samej stylistyce co reszta gry. Bardzo drobna rzecz, ale cieszy.

Koniecznie należy wspomnieć o jakości wydania. Krótka instrukcja (zaledwie 3 strony na jednym arkuszu) jasno i wystarczająco dokładnie przedstawia grę. Karty są bardzo wyraźne i bez problemów odnajdziemy interesujące nas informacje. Dzięki temu grać możemy praktycznie w kilka minut po otwarciu pudełka i wyjęciu wszystkich komponentów.

"Znacznie więcej niż dobrym słowem zdziałasz dobrym słowem i spluwą"

Jak pewnie już wywnioskowaliście, drodzy czytelnicy, w grze wcielamy się w gangsterów. Skok się udał, w nasze łapki wpadły cenne obrazy, diamenty - słowem, sporo zielonych. Jednak każdy, kto obejrzał choć jeden film gangsterski doskonale wie, że po udanej akcji trzeba podzielić się łupem. Tu zaczynają się problemy, bo każdy chciałby wyciągnąć jak najwięcej. Tak więc część tytułu, kasę, mamy już wyjaśnioną.

Spluwy. Cóż. Od czasu wynalezienia prochu, ludzie uwielbiają posyłać w siebie pędzące kulki. Gra czerpie garściami z klasycznych westernowych i gangsterskich "stand-off", gdzie każdy mierzy w każdego, aż ktoś nie spasuje lub nie dojdzie do porozumienia. W każdej rundzie gracze będą mierzyć do siebie i tylko ci, którzy zachowają zimną krew, będą brali udział w podziale łupów! Nikt nie mówił, że gangsterka to robota dla tych o miękkim sercu.

Jednak jak to zostało przełożone na grę, zapytacie. Otóż, w każdej rundzie jeden z graczy bierze na siebie przywilej (oraz biurko) bycia ojcem chrzestnym naszej małej mafii. To on czuwa nad przebiegiem rundy, na początku wykładając z talii łupy, które będziemy dzielić. Następnie, każdy z mafiozów decyduje czym ładuje swojego gnata. Do wyboru mamy ślepaki i zwykłe naboje. Następnie ojciec chrzestny odlicza do trzech, a gdy zakończy (a liczbą do której odlicza będzie 3) gracze (łącznie z szanownym Don Corleone) wycelowują w siebie giwery. Po chwili na objęcie całej sytuacji gracze decydują, czy spasować (i nie brać udziału w strzelaninie oraz podziale łupów), czy też jednak zaryzykować. Broń wypala na trzy (odlicza ojciec chrzestny), postrzeleni gangsterzy nie są brani pod uwagę przy redestrybucji dóbr. Ah, byłby zapomniał. Don może "poprosić" jednego gracza o niecelowanie w niego. Taki drobny przywilej szefa gangsterki.

Pośród łupów, prócz diamentów i obrazów znaleźć możemy również apteczki oraz nowe biurko. Biurko, zapytacie. Biurko to podstawowy atrybut ojca chrzestnego. Takie "kto ma biurko, ten ma władzę". Apteczki przydają się z kolei, ponieważ każdy z naszych gangsterów wytrzyma tylko dwa postrzały. Trzeci to pewna śmierć i odpadnięcie z rozgrywki.

"Jeśli zrobisz jeden przekręt, zostaniesz w tej branży już na zawsze"

Muszę przyznać, że Kasa i Spluwy zwróciły moją uwagę głównie przez osobę ilustratora. Dobrze pamiętam świetne rysunki, jakie pan Kovalic stworzył na potrzeby Munchkina. Tu również pokazał on najwyższą klasę, warto spojrzeć choćby na obrazy, które przyszło nam ukraść. Gra pierwotnie wygląda dość intrygująco: planszówkowy format, króciutka instrukcja i piankowe pistolety to dość niecodzienny widok, szczególnie gdy mamy do czynienia z grą stricte imprezową.

Nowa pozycja REBELa szybko pokazuje swój urok. Szybkie, lekkie i łatwe do zrozumienia zasady czynią z niej świetną pozycję podczas spotkań ze znajomymi, a poziom interakcji podczas mierzenia do siebie z broni jest iście niebotyczny. Zdecydowanie przydaje się trzymanie nerwów na postronku i pokerowa twarz! Jeśli jednak gracze uznają, że podstawowy wariant rozgrywki ich nuży, to w pudełku znajdziemy 16 różnych talentów, które mogą opisywać każdą z postaci i dawać jej specjalną zdolność. Nie wprowadza to zbędnego zamieszania w trakcie gry, a zdecydowanie ją urozmaica.

 Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękujemy polskiemu wydawcy gry - firmie REBEL.pl!

Autor: Paweł Samborski