Data modyfikacji:

Steelrising – recenzja

Francuskie studio Spiders to jeden z tych deweloperów, który prawdopodobnie nigdy nie stworzy gry wybitnej, ale wyprodukowane przez niego średniaki mają w sobie masę uroku. Tak przynajmniej było w przypadku niezwykle wciągającego GreedFalla czy całkiem przyjemnych Bound by Flame i The Technomancera. Twórcy nieustannie próbują swoich sił z różnymi odmianami RPG-ów, a teraz przyszła kolej na soulslike’a. Czy producent poradził sobie z nowym wyzwaniem? O tym przekonacie się z recenzji gry Steelrising.
Francuskie studio Spiders, to jeden z tych deweloperów, który prawdopodobnie nigdy nie stworzy gry wybitnej, ale wyprodukowane przez niego średniaki mają w sobie masę uroku. Tak przynajmniej było w przypadku niezwykle wciągającego GreedFalla, czy całkiem przyjemnych Bound by Flame i The Technomancera. Twórcy nieustannie próbują swoich sił z różnymi odmianami RPG-ów, a teraz przyszła kolej na soulslike’a. Czy producent poradził sobie z nowym wyzwaniem? O tym przekonacie się z recenzji gry Steelrising.

Czy warto zagrać w Steelrising? Recenzja gry

Z grami ekipy Spiders wchodzę w podobną synergię, co z twórczością niemieckiego Piranha Bytes (Gorhic, Risen, Elex). Oba studia przez wiele lat swojej działalności nigdy nie były w stanie stworzyć technicznie doskonałej produkcji, jednak za każdym razem udawało im się trafić w moje gusta.
Nawet jeśli dostrzegałem mierność gameplayu i grafiki w GreedFall, to i tak nie mogłem się oderwać od ekranu, bo czułem zaciekawienie fabułą oraz interesującą wizją świata fantasy stylizowanego na XVII-wieczną Amerykę. Do Steelrising podchodziłem więc bardzo ostrożnie, ponieważ nie chciałem się zbytnio „napalać”. Efekt był taki sam – znowu dałem się porwać dziełu francuskiego dewelopera, lecz tym razem z innych powodów.
W Steelrising na pewno nie kupiła mnie fabuła, która tym razem została potraktowana znacznie bardziej po macoszemu. Twórców należy jednak pochwalić za to, że zabrali nas do realiów historycznych, z jakimi bardzo rzadko mamy do czynienia w grach wideo. Studio Spiders zabrało graczy w podróż do alternatywnej wersji Paryża w czasach rewolucji francuskiej, gdzie spopularyzowany został przemysł humanoidalnych automatów.
Niestety król Ludwik XVI postanowił wykorzystać je do stłumienia zamieszek, co doprowadziło do prawdziwej katastrofy. Jedynym ratunkiem dla miasta jest królowa Maria Antonina, która wysyła swoją mechaniczną strażniczkę o imieniu Aegis do odnalezienia Eugene’a de Vaucansona, będącego konstruktorem wszystkim maszyn. Tylko on może powstrzymać je przed dalszymi zniszczeniami.
Co prawda punkt wyjściowy historii jest naprawdę ciekawy, jednakże poszczególne wątki są mało angażujące i po prostu średnio napisane. Na szczęście całość ratuje klimat uliczek zniszczonego Paryża, które zostały zrealizowane z pomysłem i dużym przywiązaniem do szczegółów. Jednocześnie zaprojektowano je w stylu metroidvanii, co oznacza, że dopiero po jakimś czasie (lub po odblokowaniu odpowiednich umiejętności) można otworzyć konkretne drzwi lub dostać się na wyższe piętra budynków. Eksploracja bardzo mocno przypomina to, z czym mieliśmy do czynienia w grach studia FromSoftware.
Nie powinno być to jednak zaskoczeniem, ponieważ Steelrising jest kolejnym soulslikem stworzonym na modłę gier japońskiego producenta. Oprócz odblokowywania skrótów, mamy też do czynienia z westalkami, będącymi odpowiednikami ognisk z Dark Souls, zaś po śmierci tracimy wszystkie zdobyte punkty doświadczenia, które możemy odzyskać, kiedy wrócimy do miejsca zgonu. Pojawia się też motyw z respawnującymi oponentami za każdym razem, gdy skorzystamy z westalki.
Dzięki temu możemy expić swoją bohaterkę w nieskończoność, testując przy okazji bogaty arsenał broni białej. Co prawda część sprzętów wydaje się być bezużyteczna (broń startowa jest zbyt potężna), ale i tak trzeba pochwalić twórców za pieczołowite podejście do przygotowania wyposażenia. Każde z oręża oferuje unikatowe ataki podstawowe oraz specjalne, czemu towarzyszą świetne i bardzo zróżnicowane animacje protagonistki. Chociażby z tego względu korzystałem z Falcjona i szabli, nawet jeśli miały gorsze statystyki niż moja Halabarda Gribeauvala.
Skoro mamy do czynienia z soulslikem, to oczywiście nie mogło zabraknąć bardzo wysokiego poziomu trudności. Starcia z oponentami są momentami wymagające, choć przez większość czasu odnosiłem wrażenie, że jest trochę zbyt łatwo. Takie skoki trudności bywały niekiedy wybijające z rytmu, zwłaszcza gdy zestawimy to z dosyć dziwacznym rozstawieniem przeciwników. Wygląda to trochę tak, jakby wrogie roboty były losowo umieszczane na mapie, bez większego zastanowienia przez twórców. Prowadziło to do tego, że czasami biegamy po pustych i nudnych uliczkach, a innym razem jesteśmy wręcz zalewani przez ataki automatów.
Studio Spiders chyba zdawało sobie sprawę z tego, że nie do końca wiedziało, jak zbalansować poziom trudności, dlatego wprowadziło do swojej produkcji tryb wspomagania. Dzięki niemu w dowolnym momencie (nawet w trakcie walki z bossem) możemy obniżyć doznawane obrażenia, zwiększyć szybkość regeneracji wytrzymałości oraz ustawić łatwe chłodzenie, kiedy Aegis ulegnie przegrzaniu. Najciekawszą opcją jest natomiast zachowanie esencji duszy po śmierci, co aktywowałem od razu po odpaleniu gry!
Zdaję sobie sprawę, że soulslike’owi puryści w tym momencie zamawiają msze za moją nieczystą duszę, ale akurat ten element zawsze najbardziej przeszkadzał mi w grach FromSoftware. Bardzo cenię swój wolny czas i nie kręci mnie tracenie expa po przypadkowej śmierci (np. przy wpadnięciu do wody), kiedy na jego zebranie poświęciłem dobre trzydzieści minut lub nawet godzinę. Na szczęście rozwiązanie zaimplementowane przez Spiders jest opcjonalne, więc każdy może grać tak, jak mu to najbardziej pasuje. Wielki szacunek dla twórców, że zdecydowali się na taki krok.
Przy Steelrising bawiłem się naprawdę dobrze, choć nie da się ukryć, że w dalszym ciągu mamy do czynienia z budżetowym średniakiem. Nawet jeśli jakiś element działa bądź wygląda dobrze, to w jakimś aspekcie niedomaga. Świetne projekty lokacji mieszają się z byle jakimi miejscówkami, zaś do fantastycznych pojedynków z bossami prowadzą nas starcia z mało zróżnicowanymi automatami. Jeżeli tak samo jak ja jesteście w stanie przymknąć oko na niedoskonałości techniczne i pewną budżetowość, a do tego jesteście fanami soulslike’ów, to zapewniam was, że będziecie się dobrze bawić.

Na czym zagrać w Steelrising?

Najnowsza produkcja studia Spiders została stworzona z myślą o konsolach nowej generacji, dlatego nie zobaczymy jej na starszych platformach Sony i Microsoftu. W Steelrising można zagrać jedynie na PlayStation 5, Xbox Series X|S oraz oczywiście na komputerach osobistych.

Premiera Steelrising – kiedy?

Gra zaliczyła swój debiut 8 września 2022 roku na wszystkich planowanych platformach. Wersja pecetowa dostępna jest jedynie w edycji cyfrowej, natomiast posiadacze konsol PlayStation 5 i Xbox Series X|S mogą zdecydować się na kupno pudełkowego wydania Steelrising – znajdziecie je m.in. na Ceneo.pl.

Czy Steelrising posiada polską wersję językową?

Tak, w grze dostępne jest spolszczenie, lecz ogranicza się ono wyłącznie do polskich napisów. Dubbing natomiast jest dostępny w oryginalnej, angielskiej wersji językowej.

Ile godzin zajmuje ukończenie Steelrising?

Czas gry zależy w dużej mierze od tego, jak będziecie sobie radzić w walce z przeciwnikami oraz z ilu skorzystacie wspomagaczy rozgrywki. Do finału powinniście więc dotrzeć między dziesięcioma a dwunastoma godzinami rozgrywki.
Grę do testów dostarczyła firma Nacon i RET-AL, za co serdecznie dziękuję!

Steelrising na PC: minimalne wymagania sprzętowe

  • Procesor: Intel Core i7-3770 3.4 GHz / AMD Ryzen 5 1400 3.2 GHz
  • Pamięć RAM: 8 GB
  • Karta graficzna: 6 GB GeForce RTX 2060
  • Miejsce na dysku: 67 GB
  • System operacyjny: Windows 10 (64-bit)

Steelrising na PC: rekomendowane wymagania sprzętowe

  • Procesor: Intel Core i7-8700 3.2 GHz / AMD Ryzen 5 3600X 3.8 GHz
  • Pamięć RAM: 16 GB
  • Karta graficzna: 8 GB GeForce RTX 2070 Super
  • Miejsca na dysku: 67 GB
  • System operacyjny: Windows 10 (64-bit)
Zdjęcie: Materiały prasowe Spiders
Łukasz Morawski
Łukasz Morawski

Magister Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na UMK. Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego, co związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Od najmłodszych lat gra w gry, ogląda filmy i seriale, czyta książki oraz komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.