Data publikacji:

Starcie tytanów przyszłości: recenzujemy Titanfall 2

Call of Duty: Infinite Warfare zyskało silnego konkurenta.

Dwa lata temu na rynku pojawił się pierwszy Titanfall. Nastawiona na starcia sieciowe gra będąca dziełem Respawn Entertainment, studia założonego przez zwolnionych z Infinity Ward Vince'a Zampellę i Jasona Westa, zdobyła sobie przychylność graczy i "zapracowała" na drugą część. Weekend z Titanfall 2 dał mi jasno do zrozumienia, że twórcy nie spoczęli na laurach upojeni sukcesem i podnieśli poprzeczkę. Panie i Panowie, mamy kolejnego pretendenta do tytułu najlepszej strzelanki roku.

TYTAN I JEGO PILOT

W przeciwieństwie do poprzednika Titanfall 2 posiada pełnoprawną kampanię fabularną. Protagonistą jest niejaki Jack Kuper (Ach! Ten polski dubbing), którego dowódca, zanim wyzionął ducha, oddał mu pod opiekę należącego do niego tytana. Wraz z nim Jack (Jacek?) bierze na swoje barki misję powierzoną poprzedniemu pilotowi. Początek kampanii zapowiada się obiecująco, ale cała reszta to zbitek klisz w patetycznej otoczce. Wypisz wymaluj Call of Duty. Trudno się dziwić, jeżeli weźmie się poprawkę na przeszłość Vince'a Zampelli i Jasona Westa w Infinity Ward.

https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=QrCJh-Cu_7Y

Wbrew temu, co napisałem wyżej, kampania fabularna, chociaż stosunkowo krótka, z dwóch powodów daje ogromną frajdę. Po pierwsze, dlatego że kładzie duży nacisk na wątek powstawania więzi pomiędzy pilotem i tytanem, czego wyrazem jest możliwość prowadzenia konwersacji z maszyną i wyboru odpowiedzi. Po drugie, Titanfall 2 może pochwalić się najlepszymi projektami poziomów, jakie ostatnio widziałem w strzelankach. Twórcy zatroszczyli się o to, aby eksponowały one dwa największe atuty gry, czyli swobodny bieg i tytanów. Rozgrywka jest różnorodna i nie pozwala nawet na odrobinę nudy, dzięki czemu niedostatki fabuły schodzą na drugi plan. Samodzielna eksploracja składa się z fragmentów strzelanych i platformowych, natomiast pilotowanie tytana to prawdziwa symfonia zniszczenia.

Robotę robi też świetna oprawa audiowizualna. Grafika potrafi przyprawić o opad szczeny, głównie za sprawą przywiązania przez twórców uwagi do najdrobniejszych nawet szczegółów, z kolei klimat doskonale buduje ścieżka dźwiękowa. Niestety, ogólne wrażenie bardzo psuje wspomniany wyżej dubbing, który woła o pomstę do nieba. Titanfall 2 to doskonały przykład na to, że jeżeli nie chce się wydawać kroci na aktorów z wyższej półki, znacznie lepiej pozostać przy lokalizacji kinowej.

WOJNA NA KRESACH

Najważniejszą częścią rozgrywki nadal są zmagania sieciowe, które stanowią wariację na temat klasycznych i oryginalnych trybów zarówno z udziałem tytanów i sił sterowanych przez SI, jak i bez. Ciekawostką wartą wzmianki jest na pewno wirtualne Koloseum, gdzie w klatce naprzeciwko siebie staje dwóch graczy. Zwycięzcą zostaje ten, który wygra dwie z trzech rund. Na pochwałę zasługują, tak jak w przypadku kampanii fabularnej, projekty poziomów. Każda mapa składa się z dostosowanych do tytanów otwartych przestrzeni oraz konstrukcji, które pozwalają rozwinąć skrzydła zręcznym pilotom. Podwójne skoki, wślizgi, czy bieganie po ścianach to nie wszystko. Pilot ma też możliwość rażenia wroga z ramienia swojego tytana lub wskoczenia na wrogą maszynę i wyrwania z niej baterii.

Spośród oryginalnych trybów najmniej przypadły mi do gustu "Łowy", które polegają na likwidacji wrogów w ramach pomniejszych zadań i deponowaniu zdobytych w ten sposób pieniędzy w skrytkach bankowych. Całkiem nieźle bawiłem się natomiast w "Do ostatniego tytana", gdzie dwie drużyny składające się z pięciu pilotów walczą ze sobą przy pomocy tytanów. Zwycięża drużyna, która jako pierwsza wygra cztery rundy. Żeby nie było za łatwo, odrodzenia nie obowiązują. Jeżeli chodzi o klasyczne tryby, to do wyboru są m.in. "Każdy na każdego", "Walka o flagę", czy "Obrona umocnień" aka dominacja. Wszystkie za wyjątkiem "Piloci kontra piloci", gdzie walczą ze sobą dwie ośmioosobowe drużyny, przeznaczone są dla 10 lub 12 graczy.

Titanfall 2, i to uważam za największą wadę tytułu, pozwala też na znacznie dalej posuniętą personalizację pilota i tytana, poczynając od wyglądu, przez elementy wyposażenia, a na wzmocnieniach i umiejętnościach à la Call of Duty kończąc. Dlaczego według mnie jest to wada? Wszystkie te dodatki niepotrzebnie komplikują rozgrywkę i odzierają ją cudownej prostoty. Z drugiej strony dla wielu graczy będzie to pewnie zachęta do dalszej zabawy. Za pozytywną zmianę uważam natomiast zwiększenie liczby tytanów, których jest w sumie sześciu, z dzierżącym miecz Roninem na czele.

ZACIĄGNIJ SIĘ

Titanfall 2 wyróżnia się na tle konkurencji świetnie zaprojektowaną kampanią fabularną i rozbudowanym, a przy okazji dającym sporo frajdy, trybem wieloosobowym. System swobodnego biegu i potężni tytani sprawiają, że najnowsza produkcja studia Respawn Entertainment dostarcza wrażeń naprawdę wyjątkowych. Na marginesie recenzji, warto wspomnieć, że ekipa Respawn Entertainment postanowiła, że wszystkie mapy, tryby i inne elementy będą dostępne po premierze za darmo. Jeżeli reagujecie alergicznie na widok i dźwięk akronimu "DLC", a przymierzacie się do znalezienia sieciowej strzelanki na dłużej, Titanfall 2 może okazać się strzałem w dziesiątkę.

Grę do testów dostarczyła firma Electronic Arts Polska, za co serdecznie dziękujemy!

Autor: Dawid Sych