Data publikacji:

RetrON: The Longest Journey

Najdłuższa podróż, to podróż do wnętrza siebie.

Prawie rok po premierze ostatniego epizodu Dreamfall Chapters na PC, trzecia część kultowej serii przygodówek point-and-click zawitała w końcu na konsole ósmej generacji. To doskonała okazja do tego, aby po raz kolejny pochylić się nad pierwszą odsłoną cyklu, czyli The Longest Journey, która - możecie mi wierzyć lub nie - ma już 18 lat! Jesteście gotowi na kolejną podróż w przeszłość? Zaczynamy!

The Longest Journey pojawiło się na rynku w 1999 roku, czyli u schyłku Złotej Ery gier przygodowych. Dla branży były to czasy, w których oczy wszystkich zainteresowanych tematem zwrócone były w kierunku trójwymiarowej grafiki. Zachłysnęli się nią nawet twórcy klasycznych przygodówek, a The Longest Journey jest doskonałym przykładem mariażu starego z nowym. Na stronę wizualną gry składają się pre-renderowane, dwuwymiarowe tła oraz generowane w czasie rzeczywistym postaci 3D. Wszystko to wyświetlane było w wysokiej - jak na tamte czasy - rozdzielczości 640 x 480 pikseli. Chociaż dzisiaj grafika nie robi już tak wielkiego wrażenia, jak 18 lat temu, nadal ma w sobie to "coś". Wszystko dzięki doskonałej atmosferze, którą The Longest Journey zawdzięcza połączeniu dwóch na pozór różnych jak ogień i woda stylów. Akcja gry toczy się w dwóch światach: pierwszym jest utrzymany w klimacie science-fiction futurystyczny (z lekką nutką cyberpunka) Stark, z kolei drugim fantastyczna Arkadia.

Jeżeli chodzi o inspiracje, twórcy czerpali je głównie z komiksów Neila Gaimana, takich jak The Sandman, The Books of Magic, Hellblazer czy Swamp Thing oraz seriali i gier. Na czoło wybijają się tutaj Buffy: Postrach Wampirów oraz Gabriel Knight: Sins of The Fathers. Sam tytuł gry jest z kolei nawiązaniem do słów szwedzkiego dyplomaty Daga Hammarskjölda: "Najdłuższa podróż to podróż do wnętrza siebie, gdyż każdy kto wybrał swoje przeznaczenie rozpoczął misję do źródła samego siebie".

The Longest Journey zapisało się złotymi zgłoskami w historii gier komputerowych nie tylko dzięki oryginalnej stylistyce, ale także wciągającej fabule. Bohaterką pierwszej części gry jest April Ryan, 18-letnia studentka Akademii Sztuk Pięknych, nawiedzana od niedawna przez wyjątkowo realistyczne sny. Nie mija wiele czasu, a dziewczyna dowiaduje się, że posiada moc, która pozwala jej na podróżowanie pomiędzy Starkiem i Arkadią. Oba światy znajdują się wielkim niebezpieczeństwie, a April jest jedyną osobą, która może zapobiec katastrofie, jaka nad nimi wisi. Jeżeli chodzi o rozgrywkę, to mechanika nie różni się specjalnie od tego, do czego zdążyły przez lata przyzwyczaić nas przygodówki z gatunku point-and-click. Zabawa polega na eksploracji otoczenia, rozmawianiu z napotkanymi osobami oraz rozwiązywaniu zagadek. W grze pojawia się ponad 50 postaci niezależnych i z górą 100 klimatycznych lokacji. Skoro o postaciach i lokacjach już mowa, to nie sposób nie wspomnieć o tym, że początkowo The Longest Journey miało być grą platformową, koniec końców stanęło jednak na przygodówce. Zmiana koncepcji odbiła się na terminach, ale dzięki temu otrzymaliśmy jedną z najlepszych gier z gatunku point-and-click w historii: średnia ocen w serwisie Metacritic wynosi 91/100 i 8.8/10 punktów.

Pewnie mało kto pamięta, że ze względu na wulgarny język The Longest Journey uważane było swego czasu za grę dość kontrowersyjną. Przyznam szczerze, że sam byłem w szoku, kiedy odpaliłem ją kilka dni temu, aby przygotować się do napisania tego tekstu. Założę się, że gdyby premiera The Longest Journey miała miejsce dzisiaj, wiele środowisk nie zostawiłoby na grze suchej nitki. Z drugiej strony, aż łezka kręci się w oku na wspomnienie czasów, w których poprawność polityczna w grach wideo nie była posunięta jeszcze do granic absurdu. Na zakończenie warto wspomnieć, że w polskiej wersji językowej głosu postaciom użyczyli znani aktorzy, a wśród nich Edyta Olszówka, Jarosław Boberek, Krzysztof Gosztyła, Rafał Królikowski czy Jacek Braciak. Mam nadzieję, że swoim tekstem zachęciłem Was nie tylko do sięgnięcia po ostatnią część serii, ale także po pierwszą, od której wszystko się zaczęło. Ja, póki co, wracam do testowania konsolowego Dreamfall Chapters.

 

Autor: Dawid Sych