Data publikacji:

Gra o Tor - recenzja

Przecieramy tory.

Pod tytułem, nawiązującym do serialowego przeboju ostatnich lat, kryje się nieskomplikowana gra karciana o tematyce ... kolejarskiej. Ja również byłem zaskoczony.

Stoi na stacji lokomotywa

W niewielkich rozmiarów, kartonowym pudełku otrzymujemy 88 kart do gry oraz broszurę z instrukcją. Karty mają standardowy rozmiar, więc nie powinno być problemu z dostaniem odpowiednich protektorów, a instrukcja jest zwięzła, prosta i adekwatna do poziomu skomplikowania gry. Ilustracje naszych wagoników (bo to właśnie one znajdują się na kartach) są miłe dla oka i staranne, a ikonki oznaczające zdolności są wyraźne i czytelne. Same przewożone ładunki to cała masa nawiązań do kultowych filmów i seriali. Nie raz w trakcie rozgrywki gracze zatrzymują się na chwilę, by stwierdzić "zaraz, zaraz, już gdzieś to widziałem".

W Grze o Tor może brać udział do czterech graczy, a pojedyncza partia trwa zazwyczaj około 20 minut. Celem gry jest ułożenie wagonów w swoim składzie w rosnącej kolejności. Każdy wagon ma swój numer (od 1 do 84), a na początku skład jest ustawiony w kolejności malejącej. Używając zdolności specjalnych poszczególnych kart można je zamieniać ze sobą, usuwać z gry oraz przesuwać o określoną ilość pól. W założeniach dość proste, nieco trudniejsze do wykonania.

Kolejka

Gra rozpoczyna się od rozdania każdemu z graczy 7 kart. Będzie to jego podstawowy skład i musi zostać on ułożony w kolejności malejącej (od lewej, do prawej). Następnie gracze w kolejności dobierają dodatkowe karty. Pierwszy gracz dobiera jedną, zaś kolejny dwie, trzeci - trzy, a czwarty - cztery. Następnie muszą wymienić jeden wagonik ze składu na jedną z dobranych kart. Niewykorzystane karty są odrzucane i zakryte, zaś te wymienione trafiają obok talii - będą one tworzyć podstawową pulę zdolności.

W każdej turze gracze mają do wyboru jedną z dwóch akcji - albo dobierają kartę, którą muszą wstawić do swojego składu za jakąś inną, która trafi do puli zdolności, albo wybrać jedną z kart obok talii, by skorzystać z ich zdolności. O ile w pierwszym wypadku większe znaczenie ma liczba na karcie, ewentualnie zdolność która przechodzi do puli, to w drugim niekiedy udaje nam się wpłynąć również na składy przeciwników, co może zadecydować o zwycięstwie.

Samych zdolności mamy osiem. Są to: zamiana sąsiadujących kart, zamiana kart oddzielonych o jedną kartę, przesunięcie karty o dwa miejsca, usunięcie karty (najbardziej po lewej, po prawej lub centralnej) i ochrona. Pierwsze cztery opcje działają wyłącznie na nasz skład. Usuwanie kart działa na wszystkie składy w grze, więc możemy pokrzyżować szyki przeciwnikom, a ochrona nie pozwala usunąć karty ze składu. W trakcie rozgrywki brakowało mi trochę możliwości mieszania w składach innych graczy, ale może to wynikać z mojej wrodzonej złośliwości. Osiem zdolności pozwala jednak na spore kombinowanie, choć można wyłącznie dociągać nowe karty i liczyć na to, że uda się ułożyć wygrywający skład przed innymi graczami. Tu w grze tryumfuje typowa karciankowa losowość. Należy dodać, że jeśli w puli w dowolnym momencie gry znajdzie się para kart o tej samej zdolności to należy je odrzucić.

Stacja końcowa

Zasady Gry o Tor są, w przeciwieństwie do jej serialowej inspiracji, bardzo proste. Niemniej pozwalają na sporą dozę kombinowania, szczególnie w rozgrywce we czterech graczy. Gra we dwójkę szybko sprowadza się do przerzucania się dociągniętymi kartami. Krótki czas rozgrywki pozwala na rozegranie kilku szybkich partii przed "poważniejszą" grą, albo na zabranie jej na wypad za miasto, gdzie na pewno znajdzie się chwilka dla tego tytułu.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękujemy polskiemu wydawcy gry - firmie REBEL.pl!

Autor: Paweł Samborski