Data publikacji:

Druidstone: The Secret of the Menhir Forest – gratka dla amatorów taktycznych turówek

Współtwórcy legendarnego „Legend of Grimrock” oddali w nasze ręce swoje nowe dzieło. Tym razem nie jest to jednak dungeon crawler, ale taktyczna turówka w rzucie izometrycznym. Czy „Druidstone: The Secret of the Menhir Forest” powtórzy sukces LoG?

Druidstone: The Secret of the Menhir Forest – dla wielbicieli gatunku

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy tuż po odpaleniu gry RPG, jest niewielka skala przedsięwzięcia. Od razu widać, że mamy do czynienia z małym tytułem niezależnym, przeznaczonym dla wielbicieli gatunku. Oczywiście o niczym to nie przesądza, ponieważ małe projekty nieraz pokazały dużym tytułom, że większy budżet nie zawsze przekłada się na lepszą jakość. A jak jest w tym przypadku?

Druidstone – na ratunek kniei

Akcja „Druidstone” toczy się w tytułowym lesie, który padł ofiarą nieznanej choroby. Na domiar złego lokalny arcydruid zaginął. Aava, jego córka, strażnik Leonhard i niedoszły czerwony mag Oiko ruszają na ratunek. Fabuła nie porywa i stanowi raczej pretekst dla taktycznych potyczek i łamigłówek. Skrzydeł nie pozwala jej rozwinąć również to, że studio Ctrl Alt Ninja zrezygnowało z otwartego świata na rzecz miniaturowych lokacji, w obrębie których wykonujemy pojedyncze misje. Kolejne karty przygotowanej przez twórców historii poznajemy pomiędzy nimi lub też w ich trakcie.

Bohaterowie dysponują szerokim wachlarzem umiejętności specjalnych

Zadania są zróżnicowane. Raz musimy pokonać wszystkich wrogów, innym razem eskortować na wybrany obszar postaci niezależne lub po prostu je uratować. Może zdarzyć się też, że misja musi zostać wykonana w trakcie kilku tur, co dodatkowo podnosi poprzeczkę. Jakby tego było mało, realizacja podstawowych celów to prosta droga do poznania historii. Każde zadanie ma też cele dodatkowe, których wykonanie umożliwi nam zdobycie lepszego ekwipunku i zdobycie dodatkowego doświadczenia, a co za tym idzie, nowych umiejętności. Wzorem gier mobilnych misje można zaliczyć na jedną, dwie lub trzy gwiazdki. Miłym przerywnikiem od walki są zagadki logiczne.

Przeczytaj również: Jakie gry logiczne warto kupić?

Zagadki stanowią miłą odskocznię od taktycznych potyczek

Nie ma, że boli

Nie będę owijał w bawełnę, „Druidstone: The Secret of the Menhir Forest” to tytuł trudny i piszę te słowa z perspektywy gracza, który zjadł zęby na taktycznych (niekoniecznie turowych) izometrykach. Gra mogłaby dołączyć do szacownego grona najtrudniejszych gier świata. Poprzeczka postawiona została przez twórców bardzo wysoko, a brak możliwości zapisania gry podczas potyczki sprawia, że drobny błąd może skończyć się restartem aktualnej misji. Dodam, że niektóre mogą trwać nawet koło godziny. Nie mam nic przeciwko wyzwaniom, a wręcz przeciwnie. Niestety poziom trudności sztucznie podbijany jest przez pojawiające się znikąd kolejne grupy przeciwników. Szczerze nienawidzę tego rozwiązania i muszę przyznać, że bardzo uprzykrzało mi ono zabawę.

Z poziomu mapy wyruszamy na kolejne misje i śledzimy nasze postępy

Jedynym sposobem na zminimalizowanie tego problemu jest zdobywanie maksymalnych not, rozwijanie naszych postaci i eksperymentowanie z umiejętnościami, które bohaterowie zdobywają w toku rozgrywki. Kiedy poznamy mocne i słabe strony naszej drużyny, łatwiej będzie nam stawiać czoła kolejnym wyzwaniom. Nie zmienia to jednak faktu, że każda potyczka przypomina partię szachów, w której każdy (i to dosłownie) ruch ma znaczenie. Jeżeli chodzi o taktyczną głębię, myślę, że wielbiciele gatunku będą ukontentowani. W grze obecne są osłony, wybuchające beczki, zróżnicowane wzmocnienia, ciosy specjalne czy różnego rodzaju efekty, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Nie jest to może poziom, jaki prezentowało genialne Divinity: Original Sin 2, ale i tak jest bardzo dobrze. Zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę skalę projektu.

Każda potyczka przypomina partię szachów

Jest dobrze, ale…

„Druidstone: The Secret of the Menhir Forest” raczej nie powtórzy sukcesu przywołanej przeze mnie na początku „Legend of Grimrock”, ale to nie powód, aby nie dać grze szansy. Zwłaszcza jeżeli, tak jak ja, lubicie wyzwania i taktyczne gry role-playing. „Druidstone” dostarczy wam wymagającej rozrywki na kilkanaście godzin. Kolorowa i przyjemna dla oka szata graficzna, taktyczna głębia, mnogość zdolności specjalnych i elementów wyposażenia to główne atuty gry. Szkoda tylko, że zabawę psuje głupia mechanika odradzających się przeciwników. Jeżeli jesteście to jednak w stanie strawić, myślę, że nie zawiedziecie się na „Druidstone: The Secret of the Menhir Forest”.

Grę do testów dostarczyła firma Alt Ctrl Ninja Ltd., za co serdecznie dziękujemy!

Autor: Dawid Sych