Przeprowadzka do miasta, czyli recenzja The Sims 4: Miejskie Życie

1

Przykra rzeczywistość życia w mieście.

Moje nadzieje w związku z trzecim pełnoprawnym dodatkiem do The Sims 4 były naprawdę ogromne, głównie ze względu na żywą jeszcze pamięć o rozszerzeniu Po Zmroku do poprzedniej części gry. Niestety, pomimo tego, że Miejskie Życie oferuje sporo nowości, odczułem nutkę rozczarowania. Ale po kolei.

SAN MYSHUNO

Nowe miasto zaprojektowane przez studio Maxis prezentuje się naprawdę okazale. Szklane wieżowce, bogate tła oraz barwna i żywa okolica sprawiają na pierwszy rzut oka niesamowite wrażenie. Nowoczesna metropolia zdaje się tętnić życiem i zachęcać naszych Simów do jej poznawania. San Myshuno jest podzielone na cztery dystrykty. Na Targu Smaków można kupić nieznane dotąd przyprawy, w Dzielnicy Sztuki wykonać mural, w Dzielnicy Mody popisać się umiejętnościami wokalnymi w barze karaoke, a na Zamożnych Przedmieściach odwiedzić ekskluzywny klub. To tylko niektóre z wielu rodzajów aktywności dostęnych w Miejskim Życiu.

San Myshuno ma sporo do zaoferowania
San Myshuno ma sporo do zaoferowania

Niestety, San Myshuno nie jest miastem z marzeń. Jego tętniące życiem elementy to w większości tylko i wyłącznie tło. Możemy zobaczyć środki transportu publicznego, czy interesujące witryny sklepowe, ale nie możemy wchodzić z nimi w jakąkolwiek interakcję. W większości przypadków nawet nie możemy dostać się w miejsce, które widzimy. Co więcej, nawet tak prozaiczna rzecz, jak odwiedziny u sąsiada, związana jest z koniecznością gapienia się przez dłuższą chwilę w ekran ładowania. Jest to przykre doświadczenie, zwłaszcza po ogromnej swobodzie, jaką większość graczy pamięta z The Sims 3: Po Zmroku.

WSZĘDZIE DOBRZE, ALE W MIESZKANIU NAJLEPIEJ

Kolejną nowinką Miejskiego Życia są mieszkania. Pozytywnym zaskoczeniem były dla mnie problemy, jakie moi Simowie napotkali wynajmując tanie mieszkanie. Ciągłe usterki, zalegające sterty ubrań, czy wszechobecne szczury stały się nieodłącznym elementem ich codziennego życia. O ile dla Simów mogły być one uciążliwe, o tyle dla mnie były zdecydowanie najciekawsze. Wraz z przeprowadzką do droższego mieszkania, wszelkie problemy zniknęły, a z nimi moje pozytywne nastawienie.

Myszy w tanim mieszkaniu były dla mnie sporym zaskoczeniem
Myszy w tanim mieszkaniu były dla mnie sporym zaskoczeniem

Mieszkań, za wyjątkiem Apartamentów, nie możemy przebudowywać, co stanowi znaczny minus dla fanów, którzy spędzają godziny na tworzeniu coraz bardziej wymyślnych budowli. Co więcej, w San Myshuno jedynie jedna parcela pozwala nam na wybudowanie domu. Ogromną wadą jest również fakt, że nie możemy zamieszkać w mieszkaniu w żadnym z pozostałych miast, zarówno z „podstawki” jak i z innych dodatków.

W nieznacznym stopniu powyższe braki są rekompensowane przez cechy, które zostały przypisane poszczególnym parcelom. W ten sposób, możemy zamieszkać w mieszkaniu, w którym gnomy nocą naprawiają sprzęty, lub w miejscu narażonym na trzęsienia ziemi. Jest to bardzo ciekawy element, wzbogacający rozgrywkę, który na dodatek możemy dowolnie modyfikować.

UROKI ŻYCIA W MIEŚCIE

Nowy dodatek wprowadza życie towarzyskie Simów na kolejny poziom. Po klubach przyszła pora na festiwale. Mamy ich do wyboru pięć, są to Festiwal Smaków, Festiwal Miłości, Festiwal Humoru i Harców, Pchli Targ oraz Zlot Zapaleńców. Każdy oferuje Simom inne interakcje, jak również pozwala na robienie związanych z nim zakupów, takich jak koszulki, czy pamiątki.

Dzięki tablicy ogłoszeń nie przegapimy żadnego festiwalu
Dzięki tablicy ogłoszeń nie przegapimy żadnego festiwalu

Wydarzenia specjalne odbywają się w określonych godzinach, o czym powiadamia tablica ogłoszeń zamieszczona na korytarzu naszego bloku. Niestety, ich ramy czasowe są bardzo restrykcyjne… nawet za bardzo. Kiedy impreza się kończy, nie ma zmiłuj. Nie jest istotne to, że Sim wchodził w interakcję z elementem festiwalu. Znika on i tyle! Na dodatek niewielka liczba imprez sprawia, że mniej więcej po trzeciej wizycie nie mamy za bardzo ochoty na kolejną.

Na Festiwalu Smaków czeka nas konkurs w jedzeniu pikantnego curry
Na Festiwalu Smaków czeka nas konkurs w jedzeniu pikantnego curry

Są jeszcze wydarzenia dodatkowe, takie jak na przykład przyjazd cyrku, koncert, czy występ akrobatów. Zapraszani jesteśmy na nie przez naszych znajomych lub sąsiadów. Niestety, wypady te wiążą się wyłącznie z obserwowaniem jak nasz Sim opuszcza parcelę i czekaniem na jego powrót.

ŻADNA PRACA SIMOM NIESTRASZNA

Miejskie Życie pozwala nam na wspinanie się po drabinie zawodowej w trzech nowych karierach: krytyka, pracownika portali społecznościowych i polityka. Nie są to zawody, przy których możemy towarzyszyć naszym Simom w ich miejscu pracy, ale raczej nikt się tego po najnowszym dodatku nie spodziewał.

Jako krytyk kulinarny możemy oceniać odwiedzane restauracje
Jako krytyk kulinarny możemy oceniać odwiedzane restauracje

Uzyskanie szybszego awansu związane jest z realizacją przez Simów codziennych zadań. W większości przypadków konieczne jest wyjście z domu oraz wejście w interakcję z innymi Simami lub otoczeniem. W ten sposób, będąc na przykład krytykiem kulinarnym, do naszych zadań należą odwiedziny w pobliskich restauracjach i ocena serwowanych dań. Sprawia to, że nowe ścieżki kariery stanowią bardzo ciekawy element rozgrywki.

MOGŁO BYĆ LEPIEJ

The Sims 4: Miejskie Życie z pewnością nie powaliło mnie na kolana. Znajdziecie tu wiele elementów, które sprawiają frajdę, takich jak chociażby nowe zawody, ale inne, a wśród nich festiwale, cechuje spora powtarzalność. Gra nie jest też wolna od błędów, które wpływają negatywnie na rozgrywkę. Najnowszy dodatek ze spokojnym sumieniem polecić można oddanym fanom serii. Co do reszty, polecam poczekać na promocję.

Grę do testów dostarczyła firma Electronic Arts Polska, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • Fabuła i klimat
    7,5
  • Grafika
    7.5
  • Dźwięk
    8.5
  • Dopracowanie
    6
  • Grywalność
    7
  • Ocena użytkowników (0 głosów)
    0
    Your Rating:
Podsumowanie

The Sims 4: Miejskie Życie pozwala nieco urozmaicić czas wolny naszych Simów. Trudno jednak pozbyć się wrażenia, że studio Maxis mogło dać z siebie o wiele więcej.

72%
72
Dobra
Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Dyskusja1 komentarz

Zostaw komentarz