Kolejny raz to samo. Recenzja WRC 7

2

Szkoda.

Może nie będzie to zbyt optymistyczny wstęp do recenzji, ale uważam, że najlepszym wyjściem dla Bigben Interactive byłoby odsprzedanie konkurencji praw do licencji FIA WRC za grube miliony, na czym z pewnością skorzystaliby gracze oraz wydawca. Nie piszę tego ponieważ, najnowsza odsłona WRC jest grą przeraźliwie złą – to klasyczny średniak, którego jedyne zadanie polega na corocznym odcinaniu kuponów. Uważam jednak, że mając w posiadaniu taką markę można byłoby stworzyć rewelacyjną grę sportową, śmiało mogącą konkurować z największymi dziełami Codemasters.

Kilkanaście miesięcy temu narzekałem, że ubiegłoroczna edycja właściwie pod żadnym względem nie zmieniła się względem poprzedniczki. Teraz sprawa wygląda podobnie, a WRC 7 można byłoby uznać za dużą aktualizację, wprowadzającą kilka zmian do fizyki jazdy i modelu sterowania samochodem. Niestety, w tym pierwszym przypadku nie wyszło to na dobre, ponieważ podczas testowania odniosłem wrażenie, że auta zachowują się mniej realistycznie niż w WRC 6.

Pojazdy wydają się być z żelowego bloku, który gdy zacznie się trząść, nie sposób go zatrzymać. Podczas zwykłego wchodzenia w zakręty bujało mnie niemiłosiernie i zarzucało „tyłkiem” na lewo i prawo. Co prawda, szybko się do tego przyzwyczaiłem, ale i tak do końca zabawy nie opuściło mnie wrażenie, że samochody nic nie ważą. Dziwnie też reagują na otoczenie – niekiedy wystarczy delikatne wgłębienie, żeby auto zaczęło koziołkować, a czasami spora hopa nie jest w stanie oderwać ponad tonowej maszyny od ziemi.

Gdyby gra wyglądała tak w rzeczywistości, to byłaby bajka.
Gdyby gra wyglądała tak w rzeczywistości, to byłaby bajka.

Jeśli natomiast nie mieliście okazji zagrać w poprzednie odsłony, a szukacie jakiejś nieskomplikowanej rajdówki, to wtedy WRC 7 ma szansę przypaść wam do gustu (mimo to, proponowałbym zainwestowanie w niedawno wydane DiRT 4). Studio Kylotonn oddało w ręce graczy aż trzynaście rajdów, rezygnując z Chin, które były dostępne w ubiegłorocznej odsłonie. Na szczęście dla nas, pozostał Rajd Polski, umożliwiający przejechanie nam dwóch odcinków specjalnych w Baranowie i Chmielowie oraz wzięcia udziału w zawodach na arenie w Mikołajach.

Szkoda tylko, że nie można zbyt długo podziwiać rodzimych miejscówek, ponieważ im dłużej wpatrujemy się w konkretne punkty, tym więcej braków w grafice wychodzi na wierzch. Warto także nadmienić, że twórcy nie zapomnieli o split-screenie, co jest zdecydowanie największą zaletą recenzowanego tytułu. Dlatego jeśli macie rodzeństwo lub znajomych, z którymi lubicie grać w samochodówki na jednej konsoli, to w tym przypadku WRC 7 zostawiło w tyle konkurencję. Dobre i to!

OCENA KOŃCOWA: 55/100

PLUSY:
+ licencja FIA WRC
+ duża liczba tras
+ gra na podzielonym ekranie
MINUSY:
 oprawa wizualna
 irytujący model jazdy
 wariująca fizyka
– zmarnowany potencjał licencji

Grę do testów dostarczyła firma Techland Wydawnictwo, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • OCENA KOŃCOWA
    5.5
  • Ocena użytkowników (1 głosów)
    3
    Your Rating:
Podsumowanie

Żałuję, że studio Kylotonn nie miało więcej czasu na stworzenie bardziej dopracowanego produktu. Obstawiam jednak, że światowego wydawcy nie interesuje to, że producent zbiera cięgi od graczy - skoro gra jest wydawana rok w rok, to z pewnością musi przynosić niezłe zyski, a wtedy krytyczne opinie nic nie znaczą.

55%
55
Średnia
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Dyskusja2 komentarze

  1. Od kiedy maszyny WRC ważą kilka ton? :D Co do gry, obawiałem się tego, choć chciałbym spróbować „na własnej skórze” jak to działa. Recenzja spoko, ale zdecydowanie za krótka…

    • Łukasz Morawski
      Łukasz Morawski

      Racja, 1200 kg, to nie kilka ton, źle ubrałem to w słowa. Już poprawione! :) Recenzja krótka z prostego powodu – nie ma sensu pisać więcej kolejny rok z rzędu o tym samym :)

Zostaw komentarz