Futuracer w najlepszym wydaniu. Recenzja WipEout: Omega Collection

0

Trzy powody do radości.

Z serią WipEout wiążę miłe wspomnienia, a w szczególności z pierwszą odsłoną wydaną wyłącznie na PlayStation One. Pierwszy raz trafiłem na ten tytuł jak byłem ośmiolatkiem, co oznacza, że od tamtej pory minęło dobre dziewiętnaście lat. Jako mały szkrab byłem zachwycony zawartością, oferowaną przez produkcje Psygnosis, dlatego chętnie do niej często powracałem. Z nowymi edycjami wydawanymi na kolejne platformy Sony nie było mi szczególnie po drodze, dlatego z tym większą niecierpliwością wyczekiwałem zbiorczego wydania zatytułowanego Omega Collection.

W skład pakietu wchodzą trzy tytuły, które zostały połączone w jeden produkt. To znaczy, w każdym momencie z głównego menu możemy przystąpić do wyścigów wchodzących w skład poszczególnej odsłony. Mimo to, wszystkie części mają swoje oddzielne „paski postępu”, dlatego tylko od nas zależy, jaką odsłonę zaliczymy jako pierwszą. Wszystkie gry z kompilacji dostępne były już wcześniej na innych konsolach, więc wierni fani serii nie znajdą tutaj praktycznie niczego nowego. Natomiast osoby takie jak ja, czeka niesamowita podróż do świata przyszłości, żyjącego futurystycznymi wyścigami i antygrawitacyjnymi pojazdami.

WITAMY W PRZYSZŁOŚCI

WipEout HD to połączenie dwóch pozycji (Pulse i Pure), które dostępne były pierwotnie na handheldzie PlayStation Portable. Natomiast Fury służyło jako mocno rozbudowane rozszerzenie do edycji HD, wprowadzające dosyć długą kampanię i kilka nowych trybów, takich jak Detonator polegający na niszczeniu min oraz Bitwa Strefowa, będąca wariacją jednej z podstawowych rozgrywek podstawki. Największym rarytasem jest według mnie WipEout 2048, wydany w 2012 roku na drugiej przenośnej zabawce Sony, czyli PlayStation Vita. Pod względem rozgrywki i dostępnych trybów, ta odsłona także nie odbiega od przyjętych standardów, ale za to różni się diametralnie projektami map – zarówno jeśli chodzi o wygląd tras, jak i stopień ich skomplikowania (każda droga ma kilka rozwidleń). Wydanie 2048 osadzone zostało jeszcze przed wydarzeniami z pierwszej części, gdzie futurystyczne wyścigi dopiero rozwijały swoje skrzydła. Dzięki temu, producent miał większe pole do popisu pod względem tworzenia map, łącząc ze sobą majestatyczne konstrukcje przyszłości z elementami współczesnymi, takimi jak zielone parki, dworzec metra czy centra handlowe.

Strasznie się wlecze ten pojazd...
Strasznie się wlecze ten pojazd…

Pierwsza odsłona WipEouta rozsławiła gatunek futuracerów, który może nie osiągnął zbytniej popularności, ale do dzisiaj tworzone są gry w tych klimatach. Podstawowym celem zabawy jest jak najszybsze dotarcie do mety i zostawienie daleko w tyle konkurentów (są też tryby nastawione głównie na walkę). Pomagają nam w tym liczne power-upy, strzałki przyspieszające czy różnorodne bronie ofensywne i defensywne. Każda z dostępnych odsłon bywa wymagająca, dlatego przed przystąpieniem do zabawy, trzeba być przygotowanym na to, że niektóre etapy będziemy powtarzać nawet kilkanaście razy, aż w końcu zdobędziemy upragnione pierwsze miejsce. Wyznacznikiem serii od zawsze była zawrotna prędkość, wymagająca od graczy nadludzkiego refleksu i koncentracji. Każde zahaczenie o bandę oznacza stracone sekundy, a te w WipEoucie są na wagę złota. Pomimo poziomu trudności, gry z serii nie są irytujące, tylko motywują do większej mobilizacji i skupienia. Rozgrywka bywa na tyle dynamiczna i płynna, że ponowne przejeżdżanie tych samych torów nie bywa żmudne, gdyż co chwilę odkrywamy nowy sposób na ich zaliczenie.

TRZY GRY W CENIE POŁOWY JEDNEJ

Warstwa techniczna Omega Collection stoi na bardzo wysokim poziomie. Momentami widać, że 2048 został przeniesiony bezpośrednio z przenośnej konsoli, mającej swoje ograniczenia, ale przy szybkich przejazdach, zazwyczaj i tak nie zwracamy uwagi na detale otoczenia. Pod tym względem trochę lepiej wyglądają wersje HD i Fury, które już wcześniej trafiły na PlayStation 3. Producent oprócz zwiększenia rozdziałki dodał do obu tytułów nowe efekty świetlne, poprawił w niektórych miejscach tektury, a nawet upiększył lokacje o kilka dodatków. W najnowsze wydanie WipEouta zdecydowanie najlepiej gra się na PlayStation 4 Pro, gdyż tylko tutaj możemy podziwiać obraz w pełnym 4K, pozbawiony jakichkolwiek poszarpanych krawędzi czy rozmytych elementów. Poza tym, produkcje śmigają w sześćdziesięciu klatkach na sekundę, co w przypadku tak szybkich gier było wręcz obowiązkowe.

Od teraz na podzielonym ekranie możemy grać również w WipEout 2048, które z wiadomych powodów nie mogło mieć tej funkcji w oryginale.
Od teraz na podzielonym ekranie możemy grać również w WipEout 2048, które z wiadomych powodów nie mogło mieć tej funkcji w oryginale.

WipEout: Omega Collection to ciekawy kąsek zarówno dla miłośników cyklu, jak i nowych graczy. Pierwsi docenią poprawioną jakość obrazu, natomiast drudzy będą mieli szansę sprawdzić najlepszego reprezentanta futuracerów. Warto również dodać, że nowe wydanie ponownie oferuje świetną muzykę klubową i Drum and Bass. Co prawda, brakuje niektórych utworów, ale w ich miejsce wskoczył inne kawałki, które równie mocno podkręcają atmosferę na torze. Jeśli nadal macie opory przed kupnem Omega Collection, to sprawdźcie jaką ma cenę. Za sto pięćdziesiąt złotych otrzymujecie trzy rewelacyjne tytuły, możliwość ścigania się z graczami z całego świata w rozgrywkach sieciowych oraz opcję gry na podzielonym ekranie. Brzmi kusząco, prawda?

Grę do testów dostarczyła firma Sony, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • Klimat
    9
  • Grafika
    7
  • Dźwięk
    8
  • Dopracowanie
    8.5
  • Grywalność
    10
  • Ocena użytkowników (0 głosów)
    0
    Your Rating:
Podsumowanie

Trzy odsłony WipEouta w zbiorczym wydaniu. To krótkie zdanie powinno wam wystarczyć, żebyście sięgnęli do portfelów.

85%
85
Bardzo dobra
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz