World War 3 w Early Access – coś poszło nie tak

0

Polska gra, która zaliczyła falstart.

Nie jestem przekonany do kupowania nieukończonych gier we wczesnym dostępnie na Steam. Polskie World War 3 niestety jeszcze bardziej pogłębiło moją niechęć do tego rodzaju dystrybucji. Early Access to w zamyśle bardzo solidne narzędzie, pozwalające mniejszym studiom na lepszy kontakt z odbiorcami, którzy regularnie dają sprzężenie zwrotne odnośnie testowanej gry. W ten sposób, producent ma więcej czasu na dopracowanie nieukończonych elementów, może sprawdzić reakcje graczy na konkretne mechaniki lub zainspirować się do dalszego rozwoju swojego tytułu. Trzeba jednak pamiętać o tym, że są to swego rodzaju płatne beta testy. Według mnie jest to głupie, ale rozumiem, że w ten sposób wspieramy rozwój studiów niezależnych. Szkoda tylko, że developerzy czasami sprawiają wrażenie, jakby mieli to kompletnie w nosie.

PROBLEMY WORLD WAR 3

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że gry udostępniane w ramach wczesnego dostępu nie będą dopracowane, mogą mieć masę glitchy i różnorakich problemów. Jest jednak jeden warunek, jaki powinny spełniać, żeby w ogóle zawracać sobie nimi głowę – powinny DZIAŁAĆ. Gliwickie studio The Farm 51 chyba trochę przysnęło na tej części wykładu… Nie chcę się nad nimi pastwić, ponieważ mam świadomość, jak musi obecnie wyglądać atmosfera w firmie. Niestety, to działa w obie strony – gracze również są poszkodowani, ponieważ wydali pieniądze na grę i nie mieli nawet okazji jej przetestować. Nic więc dziwnego, że szambo wybiło, a na studio posypały się gromy. W pełni zasłużone trzeba przyznać. Żałuję, że do tego doszło, ponieważ bardzo kibicuję tej ekipie. Widać, że próbuje znaleźć własną drogę w ściśniętej już branży growej.

Dobrym na to przykładem jest bardzo udane Get Even. Produkcja wyłamywała się trochę z utartych schematów, oferując intrygujący gameplay oraz ciekawie zarysowaną fabułę. Więcej o grze swego czasu pisał Dawid, dlatego odsyłam Was do recenzji jego autorstwa. Ja wspomnę tylko o tym, że w swoim poprzednim dziele, The Farm 51 postawiło na fotogrametrię, będącą czymś niespotykanym we współczesnych grach komputerowych. Jej działanie polega na precyzyjnym zeskanowaniu prawdziwych obiektów, a następnie przeniesieniu ich do cyfrowego świata. Oczywiście, technika jest o wiele bardziej skomplikowana, ale nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, dlatego ograniczę się jedynie do tak lakonicznego opisu. Istotne jest to, że tę samą technologię wykorzystano przy okazji World War 3. Dzięki temu, lokacje, jakie możemy oglądać wyglądają na pierwszy rzut oka niesamowicie. Twórcy wrzucili do gry mapę skupioną na centrum Warszawy i muszę powiedzieć, że miałem ciary na plecach, jak zwiedzałem zrujnowany dworzec Centralny, przechadzałem się przez szczątki Złotych Tarasów czy obserwowałem niszczejący Pałac Kultury i Nauki.

CIEMNA STRONA EARLY ACCESS

Za sprawą fotogrametrii lokacje wyglądają niezwykle sugestywnie i realistycznie, przez co starcia nabierają jeszcze większego znaczenia. Szkoda tylko, że The Farm 51 tak bardzo skupiło się na jak najwierniejszym odwzorowaniu realnych miejsc, a zapomniało o tym, że mimo wszystko, mają do czynienia z grą, a nie wirtualnym muzeum. Lokacje w większości są puste, a grafika miewa sporo problemów. Najbardziej uderzył mnie problem z kolizjami – przenikanie przez tekstury jest tutaj na porządku dziennym. Niekiedy może doprowadzić to nawet do tego, że podczas kucania, postać może utknąć w pobliskim murku (tak, zdarzyło mi się to). Przed twórcami jeszcze sporo pracy, i myślę, że masę z tych rzeczy da się jeszcze odratować. Zwłaszcza, że sama rozgrywka jest naprawdę dobrze zrobiona – strzelanie sprawia satysfakcję, a postacie nie są gąbkami na pociski. Wroga można powalić jedną krótką serią z pistoletu maszynowego.

Szkoda tylko, że wielu graczy, którzy zdecydowali się na kupno gry w Early Access, nigdy osobiście nie doświadczy zalet i wad World War 3. Wiele osób zraziło się po ogromnych problemach z uruchomieniem gry i dołączaniem do jakiegokolwiek serweru. Mi udało się kilka razy wejść do gry, ale zrobiłem to tylko z zawodowego obowiązku. W przeciwnym razie dawno usunąłbym produkcję z dysku i zajął się czymś pożyteczniejszym. Przykładowo, dzień przed napisaniem tego tekstu czekałem piętnaście minut na wejście do menusów. Koniec końców, nie było mi dane ich zobaczyć, bo nie  miałem w sobie wystarczająco dużo cierpliwości. Obecnie problem z połączeniem został już raczej zażegnany. The Farm 51 musi jednak mocno się postarać, zęby ściągnąć z powrotem zniechęconych graczy. Mapy są naprawdę ogromne, dlatego granie niekiedy po dwie osoby w drużynie nie ma większego sensu. Aczkolwiek, z tego co mówił Dawid, wynika, że trafił na serwery pełne chętnych do zabawy graczy. Oby bolesny przypadek polskiego studia był lekcją dla innych producentów. Nie bierze się pieniędzy za produkt, który nie działa. To po prostu świństwo.


OPINIA DAWIDA SYCHA:

Get Even zainteresował mnie twórczością gliwickiego The Farm 51, dlatego z niecierpliwością wyczekiwałem premiery World War 3 w programie wczesnego dostępu platformy Steam. Niestety, z powodu problemów natury technicznej w nowy tytuł było mi dane do tej pory zagrać tylko krótką chwilę, przed premierą i trochę po niej. WW3 widzi mi się jako mieszanka Battlefielda i Call of Duty z dynamiczną rozgrywką, średniej wielkości mapami, pojazdami lądowymi, podatnym na częściowe zniszczenie środowiskiem oraz dużą liczbą opcji dostosowania wyglądu i wyposażenia naszego żołnierza.

Genialnym pomysłem jest globalny konflikt, w którym Zachód i Wschód będą przepychały się bez końca o dominację nad światem. Ten piękny obraz psują wspomniane wyżej problemy techniczne z długim czasem ładowania na czele oraz… grafika. Skanowanie 3D miało sprawić, że będzie hiperrealistycznie, a mam wrażenie, że tekstury pełne detali rozciągnięte są na modelach o zdecydowanie zbyt małej liczbie poligonów. Sytuacji nie ratuje nawet wzorowanie plansz na prawdziwych lokacjach. Niemniej jednak, to co zobaczyłem – dopóki działało – rokuje całkiem nieźle na przyszłość, dlatego nie spisuję World War 3 na straty. Trzymam kciuki za to, żeby The Farm 51 szybko się pozbierało i dało nam wirtualną trzecią wojnę światową na jaką czekaliśmy!

Egzemplarze gry do testów udostępniła firma The Farm 51, za co serdecznie dziękujemy.

Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz