Test: Headset Razer Man O’War 7.1

0

Perfekcyjny dźwięk z każdej strony.

W grach nie tylko ważna jest oprawa wizualna oraz gameplay, ale także trzeci bohater pomijany wielokrotnie przez graczy. Chodzi oczywiście o dźwięk, który niejednokrotnie udowodnił, że bez niego wiele produkcji całkowicie straciłoby na klimacie – mam tu chociażby na myśli wszelakie horrory, strzelanki czy ścigałki. Standardowe słuchawki oraz zwykłe głośniki nie są w stanie oddać w pełni tego, co przygotowali dla nas twórcy gier. W tym momencie na scenę musi wkroczyć poważniejszy kandydat, i tak się składa, że akurat miałem do niego dostęp. Nie jestem wielkim audiofilem, ale podczas testowania Man O’War 7.1 poczułem różnicę, wielką różnicę.

WYKONANIE I ERGONOMIA

Urządzenie zostało wykonane w standardowej stylistyce Razera, co oznacza, ze nie znajdziemy na słuchawkach żadnych tandetnych elementów czy niepotrzebnych ozdobników. Całość została utrzymana w eleganckiej, minimalistyczny formie, która mi osobiście bardzo przypadła do gustu. Pierwszą rzeczą, jakiej nie sposób pominąć, to rozmiar sprzętu. Ten jest naprawdę duży, dlatego osoby z małymi głowami mogą mieć lekki problem z dopasowaniem muszli do ciała. Na szczęście słuchawki mają sporo ruchomych elementów, dzięki czemu większość osób nie powinna mieć problemu z ich zakładaniem.

Od wewnętrznej strony pałąka umieszczono wygodne poszycie, zapobiegające zbytniemu uciskaniu czaszki. Z tego samego materiału skorzystano w nausznikach. Skórkowe obicia są przyjemne dla ciała i nie powodują nadmiernego pocenia, nawet podczas dłuższego korzystania z urządzenia. Warto też wspomnieć, że muszle są na tyle głębokie, że skutecznie izolują nas od bodźców zewnętrznych, umożliwiając stuprocentowe skupienie uwagi na grze. Ponadto, Man O’War bardzo dobrze blokują wydobywanie się dźwięku na zewnątrz, dlatego podczas zaciętych walk w Sieci, nie będziemy przeszkadzać innym współlokatorom niepożądanym hałasem.

SPRAWY TECHNICZNE I OPROGRAMOWANIE

Headset waży zaledwie 332 gramów, co jak na tak duże gabarytowo słuchawki jest sporym osiągnięciem. Z racji tego, że sprzęt ma relatywnie niską wagę, nie obciąża zbytnio głowy, umożliwiając kilkugodzinne użytkowanie bez obawy o ból karku. Model, który otrzymałem do testów posiada wbudowany na stałe kabel (bezprzewodowa wersja kosztuje jakieś trzysta złotych więcej) o długości 1,3 metra, z możliwością przedłużenia go o dodatkowe 1,5 metra (przedłużka znajduje się w zestawie). Dzięki dodatkowemu przewodowi ze słuchawek można w miarę komfortowo korzystać nawet po podłączeniu do telewizora lub konsoli. Choć headset swoją prawdziwą moc pokazuje podczas pracy z komputerami, to w przypadku PlayStation 4 również radził sobie całkiem nieźle. Niestety, o dźwięku przestrzennym można zapomnieć, ponieważ po podłączeniu do platformy Sony, Man O’War przechodzi w tryb 2.0 Stereo. System 7.1 z racji odpowiedniego oprogramowania, działa wyłącznie po podłączeniu do PC

Do kompletu dorzucono przedłużacz USB, który podczas pracy z komputerem jeszcze bardziej podkręca dźwięk, redukując z sygnału wszelkie zakłócenia. Żeby w pełni korzystać z możliwości Man O’War należy zainstalować aplikację Razer Synapse, umożliwiającą pobawienie się najróżniejszymi suwakami. Ustawień jest całe multum, co dla miłośników grzebania w opcjach będzie nie lada gratką. Zanim jednak przejdziemy do dostosowywania headsetu do własnych potrzeb, na początek trzeba wykonać kalibrację systemu 7.1. Podczas sprawdzania słuchawek możemy od razu przetestować działanie dźwięku przestrzennego i jeśli wszystko będzie działało jak należy, przechodzimy do kolejnych zakładek.

W „Audio” ustalamy poziom głośności dźwięku (robimy to też m.in. za pomocą pokrętła umieszczonego na kablu), jakość bassów oraz wysokich tonów, a także czystość komunikacji z innymi graczami. W kolejnej zakładce dopasowujemy mikrofon do własnych potrzeb, a następnie za pomocą Equalizera dostosowujemy częstotliwości różnych kanałów. Od razu zaznaczę, że niezależnie od tego, jak bardzo będziemy grzebać w opcjach, słuchawki i tak najlepiej radzą sobie podczas grania na pececie lub oglądania filmów. W przypadku słuchania muzyki, dźwięk nie zawsze będzie taki jak powinien, dlatego należy o tym pamiętać podczas kupna urządzenia. Headset jest przeznaczony przede wszystkim do gamingu i w tej roli sprawdza się rewelacyjnie.

PODSUMOWANIE

Razer Man O’War 7.1 nie należy do tanich zabawek (cena według Ceneo to 495 złotych), ale wysoka jakość zazwyczaj dużo kosztuje. Decydując się na kupno testowanego przeze mnie headsetu, otrzymacie naprawdę świetny sprzęt, który dodatkowo umili Wam granie. Słuchawki sprawdzałem między innymi grając w Battlefield 1 oraz Call of Duty: Infinite Warfare, i muszę przyznać, ze byłem zachwycony poziomem dźwięku. W przypadku muzyki miałem trochę inne odczucia, ale przecież nie to było celem producenta. Niemniej, za taką cenę można oczekiwać czegoś więcej. Mimo wszystko, jeśli headsetu używacie przede wszystkim do grania, to koniecznie powinniście rozważyć nabycie sprzętu Razera. Oczywiście pod warunkiem, że korzystacie wyłącznie z pecetów, gdyż na konsolach nie uzyskacie równie dobrego dźwięku.

Sprzęt do testów dostarczyła firma Razer, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • Wykonanie
    9.5
  • Ergonomia
    9,5
  • Jakość dźwięku - PC
    10
  • Jakość dźwięku - konsole
    8,5
  • Cena/jakość
    8
Podsumowanie

Idealne słuchawki dla graczy pecetowych ceniących bardzo wysoką jakość dźwięku przestrzennego. Konsolowcy oraz miłośnicy muzyki powinni rozglądać się za innym modelem.

89%
89
Bardzo dobra
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz