Star Wars: Armada – recenzja

0

Jeśli w sadze Gwiezdnych Wojen zawsze pociągały Cię ogromne okręty Imperium albo chciałeś zasiąść w fotelu admirała Ackbara to musisz spróbować Star Wars: Armada.

Po ogromnym sukcesie figurkowego X-Winga Fantasy Flight Games proponuje nam miejsce na mostku najbardziej rozpoznawalnych okrętów Imperium oraz Rebelii. Gra, w odróżnieniu od siostrzanego X-Winga, skupia się bardziej na zmaganiach flot, niż na starciach myśliwców. Potencjalni admirałowie nie mogą jednak zapominać, że nawet kolosalna Gwiazda Śmierci została zniszczona przez mały myśliwiec.

Co z flotą rebeliantów w systemie Sullust?

Zestaw podstawowy do Star Wars: Armada to duże pudło, z trzema okrętami – korwetą CR90 i fregatą Nebulon-B dla sił Rebelii oraz imperialnym Gwiezdnym Niszczycielem klasy Victory-II. Oprócz tego każda ze stron konfliktu otrzymuje myśliwce – Imperium 6 eskadr TIE, a rebelianci 4 eskadry X-Wingów. Ponadto mamy m.in. dwie książeczki z zasadami (podstawowymi i rozszerzonymi), talię kart obrażeń, kilkanaście opcjonalnych kart ulepszeń, żetony przeszkód, linijkę zasięgu strzału oraz wzornik manewrów. Wszystko to razem tworzy dość pokaźny stos żetonów, kart i kości towarzyszących rozgrywce.

Warto zaznaczyć, że o ile okręty w grze otrzymujemy już pomalowane, to szwadrony myśliwców pełną raczej funkcję pionków i są jednokolorowe. Niemniej w sieci można znaleźć wielu zapaleńców, którzy samodzielnie pomalowali filigranowe X-Wingi i TIE.

Star Wars Armada modele
Siły Imperium i Rebeliantów w starterze są dość wyrównane.

Podnieść tarcze na sterburcie

Każdy z naszych okrętów charakteryzuje się kilkoma cechami, od rozmiaru podstawki zaczynając, przez tarcze na poszczególnych kierunkach (lewo, prawo, przód, tył) i siłę rażenia (zarówno przeciw innym okrętom, jak i szwadronom myśliwców), czy biegłość załogi w wykonywaniu poszczególnych rozkazów. Jak widać lista jest dość długa, przez co gra docenia wytrawnych taktyków. Szczęśliwie twórcy pomyśleli o potrzebie zapanowania nad tym chaosem i wmontowali w podstawki statków liczniki pozostałych tarcz, a eskadry mają swoje własne liczniki pozostałych punktów kadłuba. Dzięki temu udaje się zapanować nad natłokiem informacji.

Star Wars Armada kości
Dodatkowy poziom skomplikowania wprowadzają trzy typy kostek, którymi losuje się obrażenia zadawane wrogom. W zależności od odległości, na jaką prowadzimy ostrzał, używane są innego koloru kości. Zasada jest prosta – im bliżej, tym niebezpieczniej.

W wariancie podstawowym wydawca proponuje rozgrywkę na obszarze 90×90 cm. Jeśli jednak do gry dołożymy kolejne okręty, wtedy powinniśmy rozejrzeć się za przestrzenią co najmniej dwa razy większą.

Nie dbam o asteroidy, admirale

Jak wyżej wspomniałem Star Wars: Armada to gra o dużych statkach. W odróżnieniu od X-Winga pod naszym dowództwem jest zazwyczaj kilka okrętów oraz całe szwadrony myśliwców i bombowców. Zapanowanie nad kilkuset metrowymi kolosami nie jest łatwe – aspirujący admirałowie muszą nauczyć się planować swoje ruchy na kilka rund z góry i mieć na uwadze, że imperialny niszczyciel to nie zwrotny myśliwiec.

star wars armada gra figurkowa
Starcie między siłami Imperium i Rebelii prezentuje się bardzo filmowo.

Na początku każdej tury należy zaplanować rozkazy, jakie wydamy naszej załodze. Są ich cztery rodzaje – nawigacja, eskadra, naprawa i koncentracja ognia. Każdy statek ma określoną ilość rozkazów, które muszą zostać dla niego zaplanowane z wyprzedzeniem. Zestawia się je w swgo rodzaju stos. W każdej kolejce odkrywamy wierzchni dysk z rozkazami, a na spód układamy kolejny. W ten sposób niekiedy może się zdarzyć, że pomysł sprzed dwóch tur niekoniecznie jest najlepszy w chwili obecnej. W związku z tym, odkryty rozkaz można rozpatrzyć natychmiast, lub zachować go, w formie żetonu, na później.

Skoncentrować ostrzał na tym niszczycielu

Następnie przychodzi czas na ostrzał – każdy okręt może strzelić dwa razy, z różnych stref ostrzału. Obrońca nie może całkowicie uniknąć ostrzału, może zaś próbować przekierować część tarcz z innego miejsca statku, czy zignorować jedną z kości przeciwnika. Ubytek mocy tarcz rozpatrywany jest indywidualnie dla każdej z części okrętu, zaś wytrzymałość pancerza jest już wspólna dla całej jednostki. Wystarczy więc skoncentrować ostrzał na jednej burcie, by szybko uporać się z przeciwnikiem.

Gdy rozpatrzymy już skutki ostrzału możemy poruszyć statki. Podobnie jak w X-Wingu podstawą jest tu dysk z manewrami. Tu służy on do określenia prędkości okrętu. W grze nie uświadczymy jednak predefiniowanych manewrów, które określają „charakter” statku. Odpowiada za to, rozplanowana w formie tabeli, ilość „klików”, o które można odgiąć wzornik manewrów na danej prędkości. Ten zaś, wykonany z szarego plastiku, składa się z czterech przegubów, które można wygiąć do kąta 90º. W przypadku bardzo zwrotnej korwety CR90 możemy wykonywać ruch o prędkości maksimum „4”, a na każdym przegubie możemy zrobić jeden „klik”, a na ostatnim dwa. Dla porównania imperialny niszczyciel ma maksymalną prędkość „2” i może zrobić tylko jeden „klik”.

Star Wars Armada karty okrętów
Wszystkie informacje niezbędne do gry danym okrętem znajdują się na karcie.

Po dużych statkach przychodzi czas na przemieszczenie chmary myśliwców. Służy do tego osobna miarka, a myśliwce przemieszczamy według ich prędkości, oznaczonej na karcie. Eskadry które stykają się z eksadrami przeciwnika związane są walką kołową i nie mogą się przemieszczać dopóki nie pozbędą się przeciwnika. Dość dobrze oddaje to realia znane nam choćby z bitwy o Endor.

To (znowu) pułapka!

Star Wars: Armada to bardziej skomplikowana odmiana X-Winga. Niemniej, grę wciąż można rozegrać w przeciągu godziny, a same zasady – z początku skomplikowane i nadmiernie rozbudowane, udaje się objąć po pierwszych kilku partiach. Na regrywalność nie można narzekać – grę otrzymujemy z talią 12 kart misji, do tego wydano już dwie fale dodatkowych okrętów, w tym klasyki – gwiezdny niszczyciel Imperium oraz „Home One” Ackbara. Jeśli miałbym wskazać na poważny minus gry, jest nim z pewnością cena zestawu podstawowego. Jednak w zamian dostajemy masę frajdy, trzy duże modele i garść malutkich oraz ten klimat gwiezdnych bitew, który jest tylko w „Gwiezdnych Wojnach”.


Werdykt

  • Grywalność
    8
  • Klimat
    10
  • Mechanika
    8
  • Estetyka
    8
  • Jakość
    6
  • Regrywalność
    9
Podsumowanie

Star Wars: Armada bardzo dobrze oddaje klimat kosmicznych bitew znanych z sagi "Gwiezdne Wojny". Mimo pozornej komplikacji zasad wszystko wytłumaczone jest w przystępny sposób, a pomalowane okręty zachęcają do zabawy. Jest to z pewnością świetny tytuł dla fanów "Gwiezdnych Wojen", zarówno tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z grami bez prądu, jak i tych bardziej doświadczonych.

82%
82
Bardzo Dobra

Miłośnik gier planszowych, bitewnych i RPG, znawca figurek z całego świata. Specjalista od militariów oraz zakamarków archeologii i historii. Jeśli masz swoje zdanie, (nie chwal się) on ma zawsze lepsze.

Zostaw komentarz