Ścigałka w stylu Overwatch. Tego jeszcze nie grali

0

Powiew świeżości.

Mogłoby się wydawać, że w temacie gier wyścigowych nie trafimy już na nic wyjątkowego. Na przestrzeni lat powstało tak dużo zróżnicowanych gier z tego gatunku, że temat powinien być już właściwie wyczerpany. Codemasters postanowiło jednak wywrócić zasady ścigałek do góry nogami, ustalając własne reguły, którym zdecydowanie bliżej do popularnych „hero shooterów” typu Overwatch, aniżeli produkcji jak DiRT czy Need for Speed. Osoby nie kojarzące OnRush z pewnością zastanawiają się, co ten koleś pierdzieli za głupoty, dlatego spieszę z wyjaśnieniem.

TEGO JESZCZE NIE BYŁO

W recenzowanym przeze mnie tytule nie ma mety, nie pobijamy rekordów okrążeń i nie walczymy o pierwsze miejsce na podium. Zamiast tego, należymy do jednej z dwóch drużyn i robimy wszystko, żeby po drodze zmiażdżyć konkurentów podczas zabawy w kilku, w miarę zróżnicowanych, trybach. Analogia ze strzelankami jest słuszna, ponieważ podobnie jak w takim Call of Duty, musimy wypełniać cele misji i eliminować w międzyczasie innych uczestników. Do dyspozycji gracza oddano osiem klas postaci… to znaczy, pojazdów, wyróżniających się specjalnymi umiejętnościami oraz podstawowymi statystykami, takimi jak prędkość czy odporność na kraksy. Przykładowo, jednośladami bez problemu wyprzedzimy resztę pojazdów, ale są małe szanse, że wygramy w bezpośrednim starciu. Motorem napędowym rozgrywki jest pozyskiwanie doładowania Rush, dzięki któremu możemy aktywować unikatowe zdolności każdego z wehikułów. Jego zdobywanie zostało również uwarunkowane doborem pojazdu – w jednym przypadku musimy wykonywać karkołomne tricki w powietrzu, innym razem powinniśmy trzymać się blisko kompanów, a jeszcze w innym eliminować oponentów. Odpowiednie wykorzystanie zdolności jest kluczem do osiągnięcia sukcesu.

Podczas zabawy przyjdzie nam rywalizować w czterech trybach zabawy. W Overdrive musimy robić wszystko, żeby jak najszybciej nabijać pasek Rush, który sumuje się z licznikiem całej drużyny. Po osiągnięciu ustalonego progu, drużyna z większą liczbą punktów wygrywa. Countdown z kolei polega na zaliczaniu checkpointów przedłużających czas do skończenia wyścigu. Jeśli będziemy omijać zbyt dużo bramek, wtedy zegar się zatrzyma, a nasz team musi pogodzić się z porażką. W Lockdown, niczym w Battlefieldzie,  przejmujemy kontrolę nad ruchomą strefą. Im więcej członków ekipy znajdzie się w jej polu, tym szybciej zdobędziemy punkty potrzebne do zwycięstwa. Ostatnim trybem, przy którym bawiłem się zdecydowanie najlepiej, jest Switch, swoisty odpowiedni deathmatchy. W trakcie potyczki możemy jedynie trzy razy zmienić pojazd, zaczynając od najsłabszych motocykli, a na potężnych terenówach kończąc. Zadanie drużyn polega na wzajemnym eliminowaniu się, aż do końca licznika zmian. Uwielbiam jatkę towarzyszącą temu trybowi – nastawienie na bezpośrednią walkę sprawdza się rewelacyjnie, a każde zniszczenie wroga daje niesamowicie dużo satysfakcji.

TROCHĘ NIEWYKORZYSTANY POTENCJAŁ

Niestety, OnRush nie jest grą idealną, co najwyżej ciekawym projektem, który prawdopodobnie nie przyjmie się zbyt dobrze wśród graczy ze względu na swój specyficzny styl. Przez pierwsze dwie godziny obcowania z produkcją Codemasters bawiłem się naprawdę nieźle, ale potem zaczęła wkradać się monotonia. Choć gra oferuje różnorodność pod postacią różnych klas pojazdów oraz dostępnych trybów, to jednak przez cały czas odczuwałem, że robię dokładnie to samo. Niezależnie od zasad rozgrywki, za każdym razem byłem zmuszony do pozyskiwania Rush, eliminowania przeciwników i jechania przed siebie na złamanie karku. Niby brzmi fajnie, ale tylko podczas krótkich posiedzeń. Wielogodzinne granie w ten tytuł było dla mnie niemożliwe, gdyż bardzo szybko odczuwałem przesyt.

Ponadto, do gustu nie przypadła mi bardzo nierówna jakość oprawy wizualnej – z jednej strony modele pojazdów oraz ich kraksy prezentują się rewelacyjnie, ale z drugiej, otoczenie nie zawsze wygląda tak ładnie jak powinno. Tekstury są średniej jakości, a projekty lokacji bywają trochę nudne i zrobione na jedno kopyto. Plusem jest możliwość dostosowania pory roku, pogody oraz godziny, ale to i tak nie wpływa zbytnio na ogólną jakość poszczególnych map. Nie ukrywam, że jestem bardzo zawiedzionym tym faktem, ponieważ gry samochodowe pod względem grafiki były zawsze o krok dalej od innych produkcji, a w szczególności produkcje ze stacji Codemasters.

PODSUMOWANIE

OnRush nie przypadnie wszystkim graczom do gustu. Jest to specyficzny miks ścigałki z „hero shooterem”, który niekoniecznie musi znaleźć uznanie wśród fanów obu gatunków. Miłośnicy wyścigów będą woleli kolejne Gran Turismo, a fani strzelanek z pewnością prędzej wydadzą pieniądze na kolejną odsłonę Call of Duty. Mimo to, warto dać grze szansę, ponieważ można spędzić przy niej miło czas. Trzeba jednak pamiętać, że trzeba sobie tę radość odpowiednio dawkować, ponieważ przy długich sesjach dzieło Mistrzów Kodu bywa ciężkostrawne. Może to przez małą różnorodność trybów zabawy, a może przez zbyt duże natężenie chaosu, przez który niekiedy nie wiemy, co dokładnie dzieje się na ekranie. Nie wiem, pewne dla mnie jest tylko to, że przy OnRush spędzę jeszcze trochę czasu, ale na razie potrzebuję przerwy.

OCENA KOŃCOWA: 70/100

PLUSY:
+ ciekawa koncepcja
+ idealna na krótkie sesje
+ potrafi dawać frajdę
+ szalona rozgrywka
MINUSY:
 nierówny poziom grafiki
 męczy po dłuższym graniu
– mała różnorodność trybów gry
– rozgrywce towarzyszy zbyt duży chaos

Grę do testów dostarczyła firma Techland Wydawnictwo, za co serdecznie dziękujemy!


WERDYKT

  • OCENA KOŃCOWA
    7
Podsumowanie

Pomysł wyjściowy OnRush jest godny podziwu, ale niestety wykonaniu zabrakło doszlifowania. Świetnie sprawdza się na odstresowanie, ale niezbyt dobrze nadaje się na wielogodzinne granie.

70%
70
Dobra
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Comments are closed.