Rewelacyjna bijatyka w (prawie) kompletnym wydaniu. Recenzja Street Fighter V: Arcade Edition

0

O krok od ideału.

Do dzisiaj pamiętam, jak ogromny zawód towarzyszył mi, gdy po raz pierwszy rok temu uruchomiłem piątą odsłonę Street Fightera. Gra była tak uboga w zawartość, że właściwie po paru godzinach zabawy można ją było odłożyć na półkę. Sytuacji nie ratowały także wiecznie niedziałające serwery, które dodatkowo zrażały do dalszego obcowania z grą. Capcom poleciał sobie w kulki wydając niekompletny produkt i żądając za niego tyle, co za pełnoprawny tytuł AAA. Sytuacja jednak uległa zmianie – produkcja z każdym kolejnym miesiącem otrzymywała kolejne aktualizacje, znacząco rozbudowujące rozgrywkę. Sprawdźmy więc, czy Arcade Edition jest warte waszych pieniędzy.

Warto nadmienić, że jeśli posiadacie już egzemplarz gry, to najważniejsze nowości otrzymacie w gratisie poprzez pobranie najnowszego patcha. Do kompletu będziecie musieli „jedynie” dokupić dodatkowe postacie, które były udostępniane w pierwszym i drugim sezonie. Niestety, Arcade Edition także nie można nazwać kompletnym wydaniem, ponieważ nadal musimy zapłacić (wirtualną lub realną walutą) za niedostępne kostiumy, areny oraz wojowników z trzeciego sezonu. Na płycie nie umieszczono również trybu fabularnego A Shadow Falls. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli dotychczas wstrzymywaliście się z kupnem gry, to teraz jest ku temu najlepsza okazja. Street Fighter V nareszcie został grą, jaką powinien być od początku.

CO NOWEGO?

Pierwsze co rzuca się w oczy, to usprawniony interfejs oraz delikatnie skrócone ekrany wczytywania. Ponadto, zachwyciła mnie ilość dostępnych trybów zabawy, których wymaksowanie może zająć nam setki godzin. Oprócz wcześniej wspomnianej kampanii fabularnej, do dyspozycji mamy jeszcze więcej historii bohaterów (na każdego przypadają mniej więcej dwie/trzy walki), powrót Przetrwania, rewelacyjny Arcade nawiązujący zasadami do wcześniejszych odsłon serii, Walki Drużynowe, Specjalne Próby, rozbudowany Trening informujący o zasięgach wyprowadzanych ciosów lub ataków specjalnych oraz (w końcu!) Versus, gdzie bez problemów możemy stoczyć pojedynczą walkę z przeciwnikiem kontrolowanym przez komputer lub innego gracza.

Zmian doczekały się również starcia, które przede wszystkim zostały o wiele lepiej zbalansowane. Część ataków osłabiono, natomiast innym dodano „powera”. Wiąże się to między innymi z wprowadzeniem dwóch rodzajów V-Triggerów dla każdego z wojowników. Przed przystąpieniem do walki musimy zdecydować, jaki styl walki preferujemy, ponieważ część ruchów bohatera zostaje zablokowana. To rozwiązanie świetnie sprawdza się w starciach sieciowych – natrafiając na gracza sterującego tym samym bohaterem, możemy liczyć na to, że nie będzie walczył identycznie jak my.

WERDYKT

Niestety, w dalszym ciągu nie usprawniono oprawy wizualnej, która nie zawsze prezentuje się tak jak powinna. Przenikające obiekty czy problemy z cieniowaniem może nie wpływają znacząco na odbiór gry, ale nie zaszkodziłoby skromne podrasowanie warstwy wizualnej. Cieszy mnie natomiast to, że w końcu o Street Fighter V mogę napisać tak dużo pozytywnych rzeczy. Ocenę końcową 60/100 dla podstawowej wersji gry nadal uważam za słuszną, jednakże w podsumowaniu poprzedniej recenzji zaznaczyłem, że po kilku miesiącach produkcja zasłuży na wyższą notę. Jak widać, nie kłamałem.

OCENA KOŃCOWA: 85/100

PLUSY:
+ w końcu pełna wersja gry
+ za darmo dla posiadaczy SFV
+ duża liczba trybów
+ 29 grywalnych postaci
zbalansowana rozgrywka
MINUSY:
 brak wszystkich aren i kostiumów
– nie poprawiono grafiki
 brak A Shadow Falls na płycie

Grę do testów dostarczyła firma Cenega, za co serdecznie dziękujemy!

 
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz