Realpolitiks: rozmawiamy z Michałem Stępniem

1

CEO Jujubee opowiada o nadchodzącej strategii studia.

Dawid Sych: Witaj ponownie! Jesienią rozmawialiśmy na temat Kurska, z kolei dzisiaj chcę zadać Ci kilka pytań odnośnie kolejnego dużego projektu Jujubee, czyli Realpolitiks. Być może nie każdy kojarzy tytuł, dlatego moje pierwsze pytanie brzmi: z jaką popularną grą mógłbyś go porównać?

Michał Stępień: Realpolitiks można porównać do takich produkcji jak Cywilizacja czy Europa Universalis, choć oczywiście jest to pewne uproszczenie, bo nasza gra pod paroma względami mocno się wyróżnia.

Realpolitiks, Jujubee
Realpolitiks, Jujubee

D.S.: Dlaczego gracze powinni sięgnąć zatem właśnie po Realpolitiks?

M.S.: Już teraz wyraźnie widzimy, że Realpolitiks spotyka się z dużym zainteresowaniem graczy szczególnie z jednego powodu – nasz tytuł koncentruje się na czasach współczesnych i nie unika trudnych, aktualnych tematów. Produkcje konkurencyjne wolą osadzać rozgrywkę w przeszłości lub dalszej przyszłości, starają się unikać takich kwestii jak terroryzm czy migracja ludności. Dlaczego? Bo uważają je za kontrowersyjne, co dla mnie osobiście jest kuriozalne, bo to zwyczajne zamiatanie pod dywan tematów, które nas dotyczą tu i teraz. A gracze chcą mieć możliwość mierzenia się z takimi samymi wyzwaniami współczesnego świata, z jakimi zmagają się najwięksi przywódcy globu. Innym atutem Realpolitiks jest fakt, że choć tytuł ten należy do gatunku gier z rodzaju „grand strategy”, jest pozycją znacznie bardziej przystępną i dynamiczną, co jest dodatkowo spotęgowane naszą decyzją, żeby rozgrywka odbywała się w czasie rzeczywistym, a nie turowym.

Realpolitiks, Jujubee
Realpolitiks, Jujubee

D.S.: Materiały promocyjne przedstawiają znanych przywódców, takich jak Barack Obama, czy Angela Merkel. Zdradź mi czy pojawiają się oni w Realpolitiks, a jeżeli tak to czy to samo dotyczy przywódców pozostałych państw, nawet tych najmniejszych?

M.S.: Osoby z materiałów promocyjnych są faktycznie podobne do wspomnianych przywódców, ale to bardziej ich sobowtóry – są pewne różnice fizjonomiczne, aby nie było to jednoznaczne. Niemniej jednak odpowiadając na Twoje pytanie, to tak, jak najbardziej możemy grać każdym państwem na globie, pomijając miasta-państwa typu Watykan, Monako czy San Marino. Ale nic nie stoi na przeszkodzie by grać dla przykładu Luksemburgiem albo Taiwanem. Nie wcielamy się jednak w konkretnych przywódców, bo w głównym scenariuszu akcja rozgrywa się na przestrzeni 80 lat. I choć każdemu życzę dożycia sędziwego wieku, to jednak sądzę, że nawet Putin nie będzie rządził Rosją tak długo. W grze naprawdę oferujemy możliwość zagrania prawie każdym państwem na świecie, więc zarządzanie przywódcami każdego z nich, a przecież ci się zmieniają, byłoby niemożliwością. Mamy natomiast wybory i wpływają one zasadniczo na nasze perspektywy w grze, choć to zawsze my jako gracz pozostajemy u steru.

Realpolitiks, Jujubee
Realpolitiks, Jujubee

D.S.: Z jakimi prawdziwymi kryzysami przyjdzie nam się zmierzyć w grze?

M.S.: Z bardzo wieloma, często zaczerpniętymi prosto z życia. W grze znajdziemy dosłownie setki zdarzeń, z którymi przyjdzie się nam mierzyć. Mówimy tu o wszelkiej maści kryzysach politycznych, ekonomicznych czy społecznych, o rywalizacji pomiędzy mocarstwami, choćby na Pacyfiku pomiędzy Chinami i Stanami Zjednoczonymi, o katastrofach takich jak trzęsienia ziemi, ocieplanie się klimatu czy powodzie, o potencjalnych zagrożeniach dla całego globu, wyrażających się poprzez wzrost znaczenia organizacji typu ISIS czy poprzez powstanie superpaństwa arabskiego, nie zabraknie też mierzenia się z wszelkiej maści zarzutami medialnymi czy kryzysami partyjnymi. Zasadniczo w grze nie będziemy się nudzić.

Realpolitiks, Jujubee
Realpolitiks, Jujubee

D.S.: A co z wydarzeniami fikcyjnymi?

M.S.: Fikcyjne pojawiają się raczej w dalszej przyszłości, kiedy to technologia pozwala na chociażby kolonizowanie głębin oceanów czy pobliskich planet. Staramy się jednak by wszystkie zdarzenia w grze były realistyczne i miały rację bytu. Dlatego nie spodziewajmy się kontaktów z obcą cywilizacją.

Realpolitiks, Jujubee
Realpolitiks, Jujubee

D.S.: Czy możesz powiedzieć nam co nieco na temat dyplomacji i sposobu prowadzenia wojny? W jaki sposób pozostałe państwa będą reagowały na nasze działania?

M.S.: Dyplomacja pełni bardzo ważną rolę w Realpolitiks, a nasze relacje z innymi państwami mają olbrzymi wpływ na nasze perspektywy w grze. Możemy prowadzić szereg działań wpływających na polepszenie stosunków naszego państwa z innym krajem, możemy go z naszym powiązać ekonomicznie i politycznie, tworzyć wspólne systemy gospodarcze czy wiązać się w pakty, które jesteśmy w stanie rozwijać w kierunku quasi-federacji. Ale prócz wymiaru dyplomatycznego pozostaje sfera militarna. Wypowiedzenie wojny jest rzecz jasna ostatecznością, ale w grze jak najbardziej możliwe, choć uzależnione w dużym stopniu od systemu politycznego. Demokracji znacznie trudniej rozpocząć konfrontację zbrojną, ale można to sobie umożliwić choćby dzięki stosownej rezolucji podjętej na Forum ONZ. Natomiast musimy pamiętać, że agresywne działania wpływają na to jak postrzegają nas inne państwa, więc nasza polityka imperialistyczna może zostać dość szybko ukrócona przez prewencyjne działania innych krajów.

realpolitiks_1
Realpolitiks, Jujubee

D.S.: Realpolitiks ma kłaść nacisk na jasne i ciemne odcienie władzy. Jakie dokładnie będą tego przejawy?

M.S.: Dzieje się to na wielu płaszczyznach. Przede wszystkim gracz może osiągać swoje cele w dowolny sposób – może być tyranem, który nie przejmuje się losem swoich obywateli i dąży do działań zbrojnych przeciwko swoim sąsiadom, albo przeciwnie, starać się wpływać na państwa ościenne poprzez pakty czy Forum ONZ, oferując swoim obywatelom duże pokłady wolności i praworządności. Do tego dochodzą takie kwestie sporne jak prawa mniejszości czy imigracja, nie wspominając o przypadkowych zdarzeniach, na które zmuszeni jesteśmy reagować nawet mając świadomość, że jakakolwiek decyzja jakiej nie podejmiemy będzie dla części społeczeństwa niekorzystna. Są też jednak pokusy, dla przykładu możemy całkowicie zignorować wyniki niekorzystnych dla nas wyborów, co rzecz jasna przełoży się na duże niezadowolenie społeczne. Niemniej dzierżenie władzy nie bacząc na prawa człowieka i umowy międzynarodowe jest jak najbardziej możliwe i też pozwala osiągnąć sukces w grze, choć nie jest to takie łatwe.

Realpolitiks, Jujubee
Realpolitiks, Jujubee

D.S.: Celem gry jest osiągnięcie chwały i zapewnienie dobrobytu kierowanej nacji. Musisz przyznać, że brzmi to trochę enigmatycznie. Możesz powiedzieć nieco więcej na temat warunków zwycięstwa i tego czy można wygrać grę na różne sposoby? Wiadomo, że w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi taka na przykład Estonia ma niewielkie szanse na dominację militarną i zostanie supermocarstwem. Być może się mylę i przewidujecie też takie scenariusze?

M.S.: Cel gry może się znacząco różnić w zależności od wybranego scenariusza. W przypadku głównej kampanii chodzi o to, by w 2100 roku nasze państwo było największą potęgą na ziemi, co wyrażane jest stosownym wynikiem punktowym. Na ten wynik wpływa cała masa czynników, choćby poziom PKB, ilość posiadanych prowincji, ale punkty możemy zdobywać także wdrażając stosowne projekty czy poprzez konflikty zbrojne. Chodzi o to, żeby móc budować dobrobyt naszego państwa na różne sposoby, tak jak w życiu. Nie jest jednak do końca tak, że mniejsze państwa nie mają szans na sukces, bo w Realpolitiks dużą rolę odgrywają pakty. Wspomniana Estonia może stworzyć takie uwarunkowania, dzięki którym zaprosi do sojuszu państwa ościenne i stanie na czele organizmu przypominającego swoim znaczeniem Unię Europejską. Co za tym idzie nawet kierując niewielkim krajem możemy osiągnąć sukces, choć oczywiście będzie to trudniejsze. W grze mamy jednak wiele scenariuszy, więc cele zabawy mogą być diametralnie inne – w jednym z nich naszym zadaniem jest utworzenie Międzymorza, czyli federacji państw Europy Środkowej pod przewodnictwem Polski, a w innym dla przykładu podniesienie się po globalnym konflikcie jądrowym.

Realpolitiks, Jujubee
Realpolitiks, Jujubee

D.S.: Realpolitiks powstaje z myślą o PC i platformach mobilnych. Czy istnieje szansa na to, że zgodnie z panującą modą tytuł zawita też na konsole Xbox One i PlayStation 4?

M.S.: Nie mamy takich planów, choć od strony technicznej nie byłoby z tym problemu. Największą przeszkodą jest rzecz jasna sterowanie, które musiałoby się opierać na padzie, a ten raczej stoi na bakier z grami strategicznymi. Jeśli jednak wpadniemy na pomysł jak tę kwestię rozwiązać, to wówczas kto wie – niemniej na dzień dzisiejszy w ogóle o konsolach w przypadku Realpolitiks nie myślimy.

D.S.: Dzięki za wywiad. Z niecierpliwością czekamy na premierę!


Dawid Sych

Od dziecka zapalony pecetowiec, a od niedawna konsolowy neofita. Kocha rozbudowane gry role-playing z masą statystyk i dziesiątkami okienek, najlepiej izometryczne i w klimacie science-fiction lub post-apo. Alergicznie reaguje na wszelkiej maści sandboksy oraz gry sportowe. Wielbiciel literatury klasycznej i amator dobrych seriali.

Dyskusja1 komentarz

  1. Good to hear this news, i’m fan of politics and strategy games, i think its a great time/hype to produce and sell them.

    Cheers from São Paulo, Brasil !

Zostaw komentarz