Najgorsza odsłona Gothica. Recenzja Elex

12

Na pół gwizdka.

Uwielbiam dwie pierwsze części Gothica oraz bardzo miło wspominam przygodę z marką Risen. Do Elex próbowałem podejść bez uprzedzeń, chociaż już po pierwszych zwiastunach czułem, że okaże się sporym zawodem. Jako wieloletni fan Piranha Bytes doskonale zdaję sobie sprawę z ułomności ich tytułów, niedopracowania technicznego czy masy topornych mechanik. Mimo wszystko, w ostatnich latach branża gier wideo ruszyła mocno do przodu, i wypuszczanie do sprzedaży niedopracowanego produktu coraz częściej bywa piętnowane (patrz: Mass Effect: Androbieda). Planowałem postawić się w roli adwokata twórców Gothica, ale niestety po ukończeniu gry nie jestem w stanie bronić ich – wątpliwej jakości – dzieła.

PEWNE RZECZY SIĘ NIE ZMIENIAJĄ

Piranha Bytes dosłownie zatrzymała się w czasie i nadal myśli, że mamy 2001 rok. Chociaż w sumie bardziej adekwatne byłoby stwierdzenie, że niemieckie studio kompletnie zapomniało jak robi się gry. Ilość błędów w Eleksie jest porażająca – w moim przypadku zaczęło się od tego, że produkcja nie zapisywała stanów rozgrywki. Dopiero zabawa ze zmianą konta administratora w Windowsie i własnoręczne stworzenie folderu Save pomogło rozwiązać ten problem. O dziwo, tylko dwa razy wyrzuciło mnie do pulpitu, co w sumie można uznać za sukces.

Reszta baboli zaczęła wychodzić z czasem, gdy brałem udział w coraz to większej liczbie aktywności. W dialogach mylono płcie (ale to akurat wina polskiego wydawcy), postacie przenikały przez tekstury (łącznie z wielkim „statkiem kosmicznym widmo”), przeciwnicy zacinali się na przeszkodach lub kompletnie zapominali, że mieli nas zaatakować i stali w bezruchu pomimo oklepywania ich po gębach, a hełm, który miałem na głowie zasłaniał mi pół ekranu mapy, przez co nie mogłem po niej nawigować. Ech, szkoda gadać…

PEWNE RZECZY SIĘ PSUJĄ

Powyższe przykłady to zaledwie zalążek technicznej niedołężności tej produkcji. Gdy dodamy do tego ewidentnie źle zaprojektowane mechaniki, to w efekcie otrzymujemy niezłego potworka. Oprawa wizualna wygląda koszmarnie (dobra, niektóre miejscówki potrafią cieszyć oko), lokacje są sterylne i zbyt cukierkowe, tereny skaliste to jeden wielki pokaz poligonów, projekty postaci i ich twarze przypominają połączenie stylistyki The Sims z pierwszym lepszym tytułem wyciągniętym z kosza w supermarkecie.

Jestem w robocie.
Jestem w robocie.

Rozumiem, że Piranha Bytes, pomimo popularności, nie jest wielkim i majętnym producentem, a liczne sprawy sądowe oraz problemy wewnętrzne dodatkowo zrobiły swoje, to jednak uważam, że firma powinna mieć trochę przyzwoitości i nie żerować wyłącznie na sentymencie wiernych graczy. Do finału opowieści dotarłem tylko dlatego, ponieważ co jakiś czas widziałem przebłyski geniuszu ich starych gier, które z całego serca kocham.

UPADEK LEGENDY

Autentycznie jest mi źle z powodu tej recenzji, ponieważ do samego końca miałem nadzieję, że o Elex będę mógł w dużej mierze wypowiadać się w superlatywach. Żeby jednak nie było, że chcę kompletnie zgnoić tę produkcję, dodam tylko, że pomimo swojej ułomności, gra Piranha Bytes potrafi wciągnąć na wiele godzin przed komputerem (lub konsolą). Słuchanie drętwych dialogów bolało, a fabuła męczyła, ale mimo to, przez cały czas odczuwałem potrzebę parcia do przodu. Możliwe, iż liczyłem na poprawienie poziomu w kolejnych rozdziałach, a może po prostu dobrze się bawiłem. Ciężko stwierdzić.

Skąpany w morzu Słońca, wybrany przez bogów. Eee... to nie ta bajka.
Skąpany w morzu Słońca, wybrany przez bogów. Eee… to nie ta bajka.

Jedno jest pewne, Elex to tytuł, który powinien jeszcze wiele miesięcy poleżeć w warsztacie, i dopiero wtedy byłaby szansa, że otrzymamy dzieło godne naszej uwagi. Mimo to, pomysł na połączenie postapokalipsy z fantasy i science-fiction nie wyszedł niemieckiemu producentowi. Świat przedstawiony w ich grze nie był tak naturalny jak w Horizon Zero Dawn, które z praktycznie taką samą tematyką poradziło sobie o niebo lepiej. Szkoda…

Kiedy lata temu Gothic święcił tryumfy na komputerach osobistych, bardziej zainteresowany byłem izometrycznymi erpegami, wśród których niepodzielnie królowały Baldur’s Gate i Planescape Torment. Miałem nadzieję, że Elex w pewnym sensie pozwoli mi na nadrobienie zaległości, ale niestety, przeliczyłem się. Od pierwszej minuty rozgrywki w oczy kłuje grafika rodem z konsol poprzedniej generacji, a im dalej w las, tym ciemniej – puste i nieciekawe lokacje, drętwe dialogi i toporny system walki sprawiły, że po kilku godzinach „zabawy” zniechęcony odłożyłem Eleksa na wirtualną półkę i raczej nie zapowiada się na to, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. Wielka szkoda, ponieważ gra miała spory potencjał, który został zwyczajnie zmarnowany.

OCENA KOŃCOWA: 52/100

PLUSY:
+ chwilami jest klimatycznie
+ gdzieś tam nadal tli się gothicowa magia
+ niektóre utwory są przyjemne dla ucha
MINUSY:
 przeogromna ilość błędów
niewykorzystany potencjał fabuły
 wbrew pozorom, nieciekawy świat
 przeciętna grafika
 denerwujący system walki
latanie jetpackiem to koszmar

Gry do testów dostarczyły firmy GOG oraz CDP, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • OCENA KOŃCOWA
    5.2
  • Ocena użytkowników (0 głosów)
    0
    Your Rating:
Podsumowanie

Jako wieloletni miłośnik gier Piranha Bytes czuję się mocno zawiedziony jakością ich najnowszego dzieła. Przy Eleksie można się dobrze bawić, ale trzeba mieć masę wyrozumiałości dla błędów technicznych. Starych wyjadaczy może uda się jeszcze przekabacić, ale nowi gracze zostaną z miejsca odrzuceni przez tego potworka, czego Dawid jest dobrym przykładem.

52%
52
Średnia
Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Dyskusja12 komentarzy

  1. Taki z Ciebie ekspert jak ze mnie baletnica :) bolalo gdy sie czytało ta recenzje… Nie wiem skad wytrzasnales tak skrajne bledy… Narzekasz na swiat ktory w podlozu fabularnym jest bardzo dobry. Najwiesza bolaczka tej produkcji jest UI i system walki… O ktorym zes nawet nie wspomniał… Po prostu nie twój klimat to musiales zgnoic tytul ;). Gra nie jest genialna. Jest po prostu dobra a na pewno jest jedna z lepszych gier jakie stworzyli do tej pory.

    • To jest recenzja, która jest niczym innym jak przemyślaną i rzetelną opinią profesjonalisty (z zasady). Nie widzę, by autor swoją ocenę opierał tylko na tym, że „to nie jego klimat”.

  2. „Do finału opowieści dotarłem tylko dlatego, ponieważ co jakiś czas widziałem przebłyski geniuszu ich starych gier, które z całego serca kocham”.
    Nie chce być zgryźliwy, ale nie jest to napisane w języku polskim.

    Pozdrawiam serdecznie.

      • wynika z tego że kochasz przebłyski geniuszu ich starych gier, a nie ich stare gry, zdanie niby poprawne, ale przesłanie troche zgrzyta, recka mierna, mimo ze po czesci sie zgadzam

  3. Nie wiem gdzie autor kupuje swoje gry ale moja wersja dziala bez zarzutu co do oprawy graficznej pomijajac faktycznie dretwawe animacje postaci cala reszta jest ok jak na produkce porownywana do gier kosztujacych przed premiera 380 zl

  4. Widzę w komentarzach 100% pieprzenia głupot i 0% konstruktywnych zdań do których można byłoby się odnieść. Brawo. Recenzja się nie podobała? Nie ma w niej ziarna kłamstwa. Niektórzy mogli ją źle przyjąć bo im się gra po prostu podoba a recenzja pozytywna nie jest. Rzucają prawdą po oczach to muszę recenzenta pocisnąć, logika.

Zostaw komentarz