W świecie indyków – Hollow Knight i Hypergun

0

Mniejsze nie oznacza gorsze.

W mediach mówi się przede wszystkim o produkcjach wysokobudżetowych, których wydawcy mają dużo hajsu na kampanie promocyjne. Często zapominamy przy tym o mniejszych grach niezależnych, wielokrotnie przebijających jakością popularne hity. W tej serii przyjrzę się więc indykom, zarówno tym świeżo wydanym, jak i debiutującym jakiś czas temu. Miłego czytania!

HOLLOW KNIGHT

Kolejna (i nie ostatnia) metroidvania w moim cyklu poświęconym grom indie. Widocznie jest ogromne zapotrzebowanie na tego typu tytuły, skoro cały czas powstają nowi przedstawiciele. Hollow Knight właściwie nie jest w pełni świeżym projektem, ponieważ gra zadebiutowała już na początku ubiegłego roku. Dlaczego więc o niej piszę? Ponieważ nigdy wcześniej nie miałem okazji jej przetestować, a ponadto w sierpniu zadebiutowało kolejne darmowe rozszerzenie. Dodatek o nazwie Godmaster rozbudował produkcję o całkowicie nowych bossów, dodatkowe misje oraz jeszcze więcej lokacji. Ponadto, wraz z premierą DLC, udostępniono kolejne utwory zasilające ścieżkę dźwiękową. W połączeniu z podstawową zawartością gry i wcześniejszymi dodatkami, wychodzi nam z tego niezły moloch.

W Hollow Knight przejmujemy kontrolę nad niepozornym bohaterem, wyposażonym wyłącznie w mały mieczyk. Początkowo do dyspozycji mamy wyłącznie jeden atak, ale z czasem odblokowujemy dodatkowe umiejętności. Gra nie zamienia się jednak w slasher, jak chociażby miało to miejsce w ostatnio opisywanym Dead Cells. Jak to bywa w metroidvaniach, praktycznie od początku dostajemy do dyspozycji całą mapę, jednakże w praktyce do wielu lokacji nie mamy jeszcze dostępu ze względu na brak konkretnych umiejętności. Dopiero odblokowując nowe ruchy, mamy szanse przedrzeć się przez miejscówki, w których wcześniej ginęliśmy, lub mieliśmy zbyt niski skok. Jestem całkowicie oczarowany tym tytułem, zarówno jego rozgrywką, jak i oprawą wizualną. Ta prezentuje się fenomenalnie, na tyle dobrze, że co chwilę robiłem screenshoty, żeby mieć zapas tapet na najbliższy miesiąc. Jeśli nie boicie się wyzwań (gra bywa turbo trudna), to koniecznie zainteresujcie się Hollow Knight. Ten tytuł jest wart każdej złotówki. SPRAWDŹ NA GOG.COM

HYPERGUN

Co powiecie na tytuł, w którym będziecie mogli stworzyć broń waszych marzeń? Jeśli ślinka skapnęła wam właśnie na podłogę, to oznacza, że jesteście w grupie docelowej Hypergun. Produkcja studia NVYVE to rogalikowa strzelanka z produceduralnie generowanymi poziomami. Oznacza to, że każde podejście będzie się od siebie różniło, co znacząco przedłuża żywotność gry. W opisywanym tytule wcielamy się w postać zwykłego pracownika korporacji, który pewnego wieczora postanawia po cichu zakraść się do swojej firmy. Rozgrywka jest więc podzielona na dwa segmenty – w pierwszym (nudnym) poruszamy się po biurowcu, czytając notatki kolegów z pracy i ich zapiski na komputerach, natomiast w drugim (ciekawszym), wchodzimy do wirtualnej rzeczywistości, gdzie zamieniamy się w prawdziwego pogromcę cyfrowych najeźdźców.

Wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa. Rozgrywka czerpie garściami z oldschoolowych strzelanek, gdzie nie liczyło się chowanie za osłonami i taktyczne prowadzenie ognia. Zamiast tego, od razu zostajemy rzuceni w wir walki, a jedynym sposobem na przetrwanie jest ciągłe bieganie po małej arenie, na której zostajemy uwięzieni do momentu wybicia wszystkich wrogów. Każdą rozgrywkę rozpoczynamy z losowym dodatkiem do broni, mającym wpływ na jej celność, rykoszetowanie pocisków, zwiększenie siły rażenia, itp. Z biegiem rozgrywki odblokowujemy nowe pukawki oraz kolejne moduły, z którym następnie możemy dowolnie modyfikować swoje wyposażenie. W grze dostępnych jest bodajże ponad sto pięćdziesiąt modułów, co daje nam wręcz nieskończoną liczbę wariantów. Mimo to, Hypergun jakoś szczególnie mnie nie porwał, ponieważ szybko okazało się, że rozgrywka jest niezbyt mocno rozbudowana. Nie zmienia to jednak faktu, że tytuł jest wart swojej ceny, zwłaszcza, gdy potrzebujecie typowego odstresowywacza. SPRAWDŹ NA GOG.COM

Klucze do gier dostarczył GOG.com, za co serdecznie dziękujemy!

Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz