Głośniki Logitech MX Sound 2.0 – test

0

Wygląd to nie wszystko.

Nie jestem jakimś wielkim znawcą muzyki, ale lubię jak z głośników wydobywają się czyste, przyjemne dla ucha dźwięki. Nie ma nic gorszego od trzasków zagłuszających ulubiony utwór. Testowane przeze mnie urządzenie Logitecha nie ma problemu z jakością dźwięku, ale nie oznacza to, że wszystko działa tak jak należy. Mam wrażenie, że szwajcarska firma za bardzo skupiła się na designie, zapominając przy okazji o kilku istotnych elementach i rozwiązaniach.

FENOMENALNY DESIGN

Jedno trzeba przyznać, głośniki MX Sound prezentują się fenomenalnie. Producent postawił na elegancki styl, który będzie pasował zarówno do domowego biurka, jak i stanowiska pracy w renomowanym biurze. Projekt jest nietuzinkowy, dzięki czemu sprzęt znacząco wyróżnia się wyglądem od konkurencyjnych peryferiów. Oba głośniki wyglądają identyczne, przypominając ścięte stożki. Przednia część została pokryta szarym, stylowym materiałem, natomiast reszta obudowy składa się z matowego tworzywa sztucznego. Co ciekawe, urządzenie nie posiada zewnętrznego subwoofera, ponieważ rozwiązano to w inny, dosyć ciekawy sposób. Przy każdym z głośników znajdują się małe tuby, które całkiem nieźle radzą sobie z basami. Czasami brzmienie może jest zbyt mocno basowe, ale mi osobiście bardzo się podobało. Szkoda tylko, że w parze z wyglądem, nie do końca poszła funkcjonalność, ale do tego przejdę za chwilę.

Warto zaznaczyć, że z urządzenia Logitecha można korzystać w sposób analogowy, poprzez kabel oraz z wykorzystaniem Bluetooth, co dla wielu osób jest niezwykle istotne. Niestety, nawiązując połączenie bezprzewodowe, musicie liczyć się z tym, że otrzymacie trochę gorszą jakość dźwięku. Spadek może nie jest jakoś mocno odczuwalny, ale bardziej wrażliwe uszy z pewnością zauważą różnicę. Sam korzystałem z tradycyjnego rozwiązania, które również ma swoje wady. Do dźwięku nie mam żadnych zastrzeżeń, jednakże głośniki co jakiś czas potrafiły wejść w stan uśpienia. Żeby ponownie je uruchomić, musiałem machnąć przed nimi dłonią, ponieważ tylko takie gesty odczytują. Kiedy pracowałem lub grałem z wykorzystaniem myszki, wtedy nie było problemu, gdyż sprzęt cały czas odczytywał ruch. Problem występował, gdy cisnąłem w gierki na padzie. Nie muszę chyba mówić, że było to bardzo irytujące…

COŚ NIE ZAGRAŁO

Niestety, producent nie pomyślał o jednym prostym rozwiązaniu – przycisku odpowiedzialnym za włączenie i wyłączenie zasilania. Przecież to jest tak oczywista rzecz, że aż dziw bierze, iż Logitech z niego nie skorzystał. Domyślam się, że mogłoby to wpłynąć na desing głośników, ale szczerze mówiąc, mam to gdzieś. Wolałbym sam decydować o tym, kiedy MX Sound ma być w stanie uśpienia, a kiedy nie. Kolejną rzeczą, która delikatnie mi przeszkadzała, to umieszczenie przełączników do połączenia Bluetooth oraz zwiększania i zmniejszania poziomu głośności na przednim panelu prawego głośnika. Dłonie mają to do siebie, że się pocą, dlatego średnio pasowało mi dotykanie śliczniutkiego materiału brudnymi paluchami. No, ale design…

Logitech MS Sound 2.0 to przede wszystkim propozycja dla osób ceniących sobie wyjątkowy wygląd posiadanych urządzeń. Tego głośnikom zdecydowanie nie można odmówić – są przepiękne i fantastycznie prezentują się na biurku. Co do jakości dźwięku, to również nie mam większych zastrzeżeń. Jak pisałem we wstępie, nie jestem melomanem, więc potrafię też przymknąć oko na niektóre rzeczy. Albo po prostu ich nie zauważam… Wkurzało mnie jedynie niespodziewane przechodzenie w tryb czuwania, co całkowicie wybijało mnie z rytmu gry. Zaporą dla wielu graczy może być również cena. Niestety, za nietuzinkowe projekty trzeba słono płacić i tak też jest w tym przypadku.

Sprzęt do testów dostarczyła firma Logitech, za co serdecznie dziękuję!

Łukasz Morawski

Prawdopodobnie urodził się z padem w ręku i kawałkiem pizzy w ustach. Miłośnik wszystkiego co jest związane z kulturą popularną i nowymi technologiami. Gra w gry, ogląda filmy, czyta książki i komiksy. Jedno jest pewne - nie ma czasu na nudę.

Zostaw komentarz