Dzień w oblężonym mieście. Pierwsze wrażenia z Escape From Tarkov

0

Kiedy za każdym rogiem czyha śmierć.

Tarkov, 34. dzień oblężenia

Nadal znajdujemy się między młotem a kowadłem – miasto otoczyły kordonem wojska Narodów Zjednoczonych i nasze, wewnątrz stacjonują najemnicy USEC i my. Rankiem razem z Randallem wyruszyliśmy na kolejny raid. Nocą byłoby może bezpieczniej, ale bez odpowiedniego wyposażenia woleliśmy nie ryzykować. Zbieracze i lokalne zbiry to żaden kłopot, ale niektórzy najemnicy USEC dysponują sprzętem, o którym zwykły żołnierz mógłby jedynie pomarzyć, a nam nie uśmiechało się bycie łatwym celem w oczach zaprawionych w bojach żołdaków. Zanim wyruszyliśmy w drogę odwiedziliśmy naszych znajomych sklepikarzy i uzupełniliśmy wyposażenie.

Za cel obraliśmy sobie park industrialny. Roi się tam od zbieraczy i najemników, ale dobrze znamy teren, dlatego liczyliśmy na to, że uda nam się przemknąć za ich plecami bez zwracania na siebie  zbytniej uwagi i z cennym łupem. Pierwszą przeszkodą, którą musieliśmy pokonać, był most oddzielający stację kolejową od reszty parku. Zwykle przekraczamy rzekę dołem, aby nie ściągać na siebie niepotrzebnych kłopotów. Tak też zrobiliśmy i tym razem. Podczas przekraczania prowizorycznego mostu, do naszych uszu dobiegły odległe odgłosy strzałów. Trzy krótkie serie, a po nich nagła cisza. W oblężonym mieście to żadna nowość, ale z przyzwyczajenia sprawdziliśmy magazynki i broń, z większą czujnością zaczęliśmy też obserwować otoczenie oraz nasłuchiwać najdrobniejszych nawet odgłosów.

Za mostem wypatrzyliśmy z ukrycia trzech Scavów. Od początku oblężenia miasta, w Tarkovie obowiązuje jedno prawo: albo my ich, albo oni nas. Niemal instynktownie Randall zaczął obchodzić ich z boku, podczas gdy ja układałem w głowie scenariusz starcia. Nie byli zbyt dobrze uzbrojeni, dwóch miało pistolety, jeden strzelbę, nasza akcja miała zatem szanse na powodzenie. Wszystko skończyło się zaledwie po kilku sekundach. Kiedy Randall znalazł się na pozycji, oddałem do zbieraczy kilka strzałów. Od razu ruszyli w moim kierunku, a wtedy on ściął serią dwóch, a ja zdjąłem trzeciego, tego, który stał najbliżej mnie. Przeszukaliśmy ciała zbieraczy, ale nie znaleźliśmy przy nich niczego wartościowego. Do ryzykownego raidu zmusiła ich pewnie konieczność uzupełnienia zapasów. Bez zbędnej zwłoki ruszyliśmy dalej.

Przed wejściem do fabryki postanowiliśmy zajrzeć jeszcze do pobliskiej stacji benzynowej. Paczka fajek zawsze jest w cenie, drugą można zawsze opchnąć w sklepie. Pokrzepiliśmy się odrobiną jedzenia i picia, a następnie ruszyliśmy dalej. Na pierwszy rzut oka stacja benzynowa wydawała się pusta i nic nie zapowiadało kłopotów. Niestety, półki i szuflady zostały wyczyszczone przez zbieraczy bądź innych najemników. Zrezygnowani postanowiliśmy skierować kroki do fabryki. Nagle wokół nas rozległy się strzały, a zaraz po nich dźwięk tłuczonego szkła. Wpadliśmy w zasadzkę! Najemnicy USEC, w dodatku ze znacznie lepszym sprzętem niż my. Niewiele myśląc, ruszyliśmy do tylnego wyjścia stacji benzynowej, jednocześnie oddając strzały do niewidocznego przeciwnika. Jak przez mgłę pamiętam ostre „zzzz” i ból, jaki zaczął rozchodzić się po moim ramieniu zaraz po usłyszeniu dźwięku. „Dopadli mnie” – przeszło mi przez myśl. Adrenalina i pragnienie przeżycia za wszelką cenę uderzyły mi do głowy niczym wino.

Randall wciągnął mnie za osłonę, zza której zaczęliśmy razić „useków” krótkimi seriami. Poszczęściło się nam i jeden z napastników padł. Widzieliśmy, że nie mamy co liczyć na nieśmiertelnik, który moglibyśmy opchnąć za niezłą kasę w sklepie, dlatego korzystając z zamieszania, ruszyliśmy w długą. W oddali majaczył już magazyn, przy którym znajdowało się wyjście. Dzieliło nas od niego paręset metrów. Rana strasznie mi doskwierała, ale wiedziałem, że od tego biegu zależy moje życie. Dopadliśmy kraty, za którą znajdowało się wyjście, Randall sprawdził czy za rogiem nie czeka nas niemiła niespodzianka. Kiedy okazało się, że droga jest wolna, zawołał mnie, a ja pobiegłem do wyjścia. Przeżyliśmy… ja przeżyłem ten raid. Wróciliśmy do kryjówki żywi, ale wykończeni i z pustymi rękami, ale bogatsi o nowe doświadczenie, jak mawiają: co cię nie zabije, to cie wzmocni. Kiedy wyliżę się z ran, spróbujemy ponownie.

***

Escape From Tarkov od rosyjskiego studia Battlestate Games to hardkorowy symulator wojskowy, który obecnie znajduje się na etapie zamkniętych testów beta. Tytuł oferuje obecnie cztery pokaźne lokacje i szeroką gamę wyposażenia, na którego widok amatorom militariów bez wątpienia zaświecą się oczy. Co więcej, sprzęt można modyfikować przy użyciu znalezionych dodatków. Podczas rozgrywki gracze biorą udział w rajdach – lądują po jednej stronie wybranej lokacji i muszą dotrzeć na drugą. Na mapach, poza innymi graczami, roi się też od Scavów, sterowanych przez sztuczną inteligencję zbieraczy. Wszędzie można znaleźć też wyposażenie. Zadaniem graczy nie jest zabicie jak największej liczby przeciwników, ale przede wszystkim przeżycie. Jeżeli zginiecie, całe wasze wyposażenie staje się łupem zabójcy. O śmierć nietrudno, gdyż wystarczy jeden celny strzał. Zebrane wyposażenie można wykorzystać w kolejnych rajdach lub sprzedać u sklepikarzy. Poza zdobywaniem wyposażenia, gracze awansują na kolejne poziomy doświadczenia i rozwijają swoje umiejętności, co odbywa się automatycznie poprzez wykonywanie różnych czynności. W finalnej wersji gry znajdzie się znacznie więcej lokacji, większy nacisk położony zostanie też na fabułę. Na początek tego roku planowane są otwarte testy beta. Jeżeli nie boicie się hardkorowych gier, gorąco zachęcam was do wypróbowania Escape From Tarkov. Wsiąkłem bez reszty i z niecierpliwością czekam na kolejne aktualizacje.

Grę do testów dostarczyła firma Battlestate Games, za co serdecznie dziękujemy!

Dawid Sych

Od dziecka zapalony pecetowiec, a od niedawna konsolowy neofita. Kocha rozbudowane gry role-playing z masą statystyk i dziesiątkami okienek, najlepiej izometryczne i w klimacie science-fiction lub post-apo. Alergicznie reaguje na wszelkiej maści sandboksy oraz gry sportowe. Wielbiciel literatury klasycznej i amator dobrych seriali.

Zostaw komentarz