Być jak Elon Musk. Recenzja gry Surviving Mars

0

Czerwona planeta czeka na odkrywców.

Lądowanie załogowej misji na Marsie to ciągle pieśń odległej przyszłości, o której od niedawna przypomina nam czerwona Tesla Roadster wystrzelona w kosmos przez Elona Muska przy pomocy rakiety Falcon Heavy. Jeżeli nie chcecie czekać dwóch dekad na lądowanie człowieka na czerwonej planecie, możecie sięgnąć po nową grę studia Paradox Interactive. Surviving Mars, bo o niej mowa, pozwoli wam na rzucenie wyzwania rzymskiemu bogu wojny. Skolonizujecie czerwoną planetę i uczynicie ją nowym rajskim ogrodem dla ludzkości, czy pozwolicie, aby kości kolonistów pokrył żelazisty czerwony pył?

TRUDNE POCZĄTKI

Do zabawy można wskoczyć od razu poprzez polecany nowicjuszom prosty start lub nową grę, która pozwala na dostosowanie kilku detali: wybranie sponsora, profilu dowódcy, logo naszej misji kosmicznej, a w końcu scenariusza fabularnego. Decyzje te determinują poziom trudności gry oraz różne premie – domyślna Międzynarodowa Misja Kosmiczna gwarantuje wysoki budżet, a dzięki Wynalazcy drony są bardziej wydajne, a stacje, w których są składane, nie wymagają zasilania i przeglądów. Wachlarz możliwości jest szeroki i zachęca do eksperymentowania, zwłaszcza jeżeli znacie już podstawy.

Przed rozpoczęciem rozgrywki można dostosować jej parametry

Zanim pierwsi ludzie postawią stopę na powierzchni czerwonej planety, konieczne będzie przygotowanie całej infrastruktury: zapewnienie kolonii zasilania, zebranie zapasów wody i tlenu, a także wzniesienie kopuł mieszkalnych. Zadanie nie jest łatwe, gdyż zasoby są ograniczone, a środowisko wrogie. Zawsze można poprosić o pomoc Ziemię, ale każdy lot na Marsa nie tylko trwa, ale także kosztuje. Początki rzeczywiście są trudne, ale główna w tym zasługa samych twórców, którzy nie pomyśleli o sensownym samouczku. Mamy wskazówki, ale są niestety zbyt skąpe, aby dawać wgląd w mechaniki, jakimi rządzi się rozgrywka. W efekcie na początku poruszamy się po omacku i na czuja.

POD KOPUŁĄ

Tlen, woda i energia elektryczna są na Marsie na wagę złota. Koloniści pozyskują też inne surowce, które niezbędne są do wznoszenia i konserwacji wyspecjalizowanej maszynerii. Bezlitosny pył wciska się wszędzie, dlatego regularne naprawy to mus. Zanim nasza pierwsza pozaziemska kolonia będzie mogła pochwalić się pełną samowystarczalnością upłynie wiele soli (marsjański odpowiednik ziemskiej doby słonecznej), w trakcie których czerwona planeta wystawi nas na wiele prób: niszczycielskie deszcze meteorytów, potężne burze pyłowe, a nawet… spotkanie z pozaziemską cywilizacją. Najbardziej dotkliwy jest brak surowców, a o zachwianie delikatnej równowagi wcale nie jest trudno.

Kopuła to dopiero pierwszy krok na drodze do stworzenia samowystarczalnego osiedla

Poprzeczkę dodatkowo podnosi przylot pierwszych kolonistów. Do życia nie wystarczy im tlen, woda i energia elektryczna. Potrzebują też jedzenia, domów i rozrywek. Pomieszczenie wszystkiego, co niezbędne do życia, w podstawowej kopule nie jest możliwe, dlatego po rozpoczęciu budowy pierwszej, myśli się o kolejnych. Jakby tego było mało, nasi koloniści to nie tylko biolodzy, geolodzy i inżynierowie, ale także zwyczajni ludzie ze zwykłymi ludzkimi przywarami – lenie, alkoholicy i hazardziści. Opisuje ich sześć kategorii, którymi są: wiek, płeć, specjalizacja, cechy negatywne i pozytywne oraz dziwactwa. Co za tym idzie, każdy ma inne potrzeby, a zaspokojenie ich wszystkich może stanowić nie lada wyzwanie. Przy tak dużej liczbie kategorii, które opisują kolonistów, zaskakuje brak bardziej rozbudowanego systemu zarządzania osadnikami. Skoro już o zarządzaniu mowa, podczas rozgrywki brakowało mi zwłaszcza możliwości zaznaczenia kilku pojazdów lub budynków i wydania zbiorowego polecenia – kiedy zepsuje się większa liczba maszyn, zmuszeni jesteśmy do żmudnego naprawiania jednej po drugiej. Podobnie sprawa ma się z dronami, które wysyłamy do napraw, wznoszenia budynków lub zbierania surowców.

Siła wiatru czy światło słoneczne – na które źródło energii postawicie?

Rozgrywkę urozmaicają nie tylko zróżnicowane scenariusze fabularne, ale także rozsiane po powierzchni Marsa anomalie, które czekają na odkrywców. Drzewo technologii składa się ze statycznych i losowych technologii, dzięki czemu każda rozgrywka będzie wyjątkowa. Nie bez znaczenia jest też to, że Surviving Mars inspirowane jest klasycznymi dziełami sci-fi autorstwa Asimova i Clarke’a, a całość jest utrzymana w retro-futurystycznym stylu, który czerpie mocno ze stylistyki pierwszej złotej epoki lotów kosmicznych, czyli lat 60-tych XX wieku. Gdybym miał się przyczepić do czegoś jeszcze, poza wymienionymi przeze mnie powyżej elementami, byłaby to przeciętna liczba budowli, z których może składać się nasza kolonia. Sztandarowy city builder, czyli kultowe Sim City wypada pod tym względem o niebo lepiej, ale nie można zapominać o tym, że wynika to w dużej mierze z marsjańskich realiów gry studia Paradox Ineractive. Niestety, efektem ubogiego asortymentu elementów jest też to, że na późniejszych etapach rozgrywki do zabawy po cichu wkrada się monotonia, która wyraźnie kontrastuje z emocjami, jakie towarzyszą pierwszym solom naszej marsjańskiej kolonii.

SOL 100. ŻYJEMY

Nie należę do grona amatorów city builderów, ale żywo interesuję się tematyką eksploracji kosmosu. Jak łatwo się domyślić, był to główny powód, dla którego sięgnąłem po Surviving Mars. Rozgrywka w nowej grze studia Paradox Interactive jest przyjemna, a pierwsze sole na czerwonym globie dostarczają licznych wrażeń. Niestety, z czasem do zabawy wkrada się monotonia, która wynika głównie z przeciętnej liczby elementów, z jakich nasza kolonia może się składać. Narzekać można też na kłopotliwe zarządzanie jednostkami i budynkami czy brak bardziej rozbudowanego systemu zarządzania kolonistami. Na szczęście, rozgrywkę urozmaicają trochę scenariusze fabularne, losowe technologie i skrywające marsjańskie tajemnice anomalie. Z kolei duża liczba opcji dostosowania gry zachęca do powrotów. Pod warunkiem, że nie odbijecie się od Surviving Mars przy pierwszym podejściu z powodu braku samouczka.

 

OCENA KOŃCOWA: 70/100

PLUSY:
+ retro-futurystyczna stylistyka
+ dużo możliwości dostosowania gry
+ Mars skrywa wiele tajemnic
MINUSY:
 brak samouczka
 mniejsze i większe niedociągnięcia
 do zabawy szybko wkrada się nuda

Grę do testów dostarczyła firma GOG.com, za co serdecznie dziękujemy!

 

Werdykt

  • Ocena
    7
Podsumowanie

Surviving Mars to ciekawy city builder w klimatach sci-fi. Szkoda tylko, że po początkowych emocjach, które związane są z zakładaniem pierwszej ludzkiej kolonii na czerwonej planecie, do rozgrywki wkrada się monotonia.

70%
70
Dobra
Dawid Sych

Od dziecka zapalony pecetowiec, a od niedawna konsolowy neofita. Kocha rozbudowane gry role-playing z masą statystyk i dziesiątkami okienek, najlepiej izometryczne i w klimacie science-fiction lub post-apo. Alergicznie reaguje na wszelkiej maści sandboksy oraz gry sportowe. Wielbiciel literatury klasycznej i amator dobrych seriali.

Zostaw komentarz