Batman: The Telltale Series Epizod 1 – recenzja

0

Interaktywny serial pełną gębą, a przy okazji kawał porządnej rozrywki.

Chociaż jestem fanem interaktywnych seriali Telltale Games, po Batmanie nie spodziewałem się zbyt wiele. Jakież było moje zdziwienie, kiedy z każdą kolejną minutą zabawy moja początkowo zimna obojętność zaczęła nabierać ciepłych kolorów gorączkowego entuzjazmu. Zanim seans dobiegł końca, byłem pewien, że najnowsza produkcja studia zasługuje na zaszczytne miejsce pomiędzy moimi ulubionymi The Wolf Among Us i Tales from the Borderlands. Ale po kolei.

Stare dobre czasy

Batman: The Telltales Series nie stanowi adaptacji żadnego komiksu, serialu animowanego, czy filmu kinowego. Twórcy postawili na oryginalną historię, która opowiada o początkach „kariery” Mrocznego Rycerza. Aby lepiej nakreślić tło fabularne zdradzę jedynie, że są to czasy, w których James Gordon nie był jeszcze komisarzem, Harvey Dent Dwiema Twarzami, a Oswald Cobblepot Pingwinem. Trudno jednak powiedzieć, żeby Batmanowi było przez to łatwiej.

Scenarzyści Telltale Games, jak zwykle zresztą, stanęli na wysokości zadania i zaserwowali nam naprawdę ciekawą intrygę. Pierwszy epizod daje dopiero jej przedsmak, ale zwrot akcji, do którego dochodzi na końcu jest tak zaskakujący, że naprawdę nie wiem, jak dotrwam do kolejnego odcinka. Zdziwiło mnie natomiast to, jak dużo czasu spędza się w skórze Bruce’a Wayne’a, który w większości gier pełni raczej funkcję niechcianego alter ego. Jak dla mnie, to bardzo miła odmiana, ponieważ w końcu mamy okazję lepiej poznać człowieka kryjącego się pod maską Nietoperza.

Rzut oka na jaskinię Batmana
Rzut oka na jaskinię Batmana

Powiew świeżości

Mechanika rozgrywki pozostała zasadniczo niezmieniona. Jest jeszcze więcej QTE i jeszcze mniej swobody. Jeżeli wcześniej Wam to nie przeszkadzało, tak jak mnie, z pewnością docenicie kunszt przejawiający się przede wszystkim w równowadze, jaką Telltale Games zachowało pomiędzy elementami zręcznościowymi i dialogami, które stanowią trzon każdej kolejnej gry studia. Twórcy włożyli jednak sporo wysiłku w to, aby nowa gra miała swój charakterystyczny rys.

Śledztwo polega na łączeniu ze sobą różnych faktów
Śledztwo polega na łączeniu ze sobą różnych faktów

Chociaż zwykle widzimy go jak spuszcza tęgi łomot przestępcom, Batman jest przede wszystkim doskonałym detektywem i niezrównanym taktykiem. Nie inaczej jest w grze studia Telltale Games. Kiedy Nietoperz dociera na miejsce zbrodni, najpierw zbiera dowody i łączy fakty, a następnie formułuje wnioski. Brzmi to skomplikowanie, ale w rzeczywistości jest bajecznie proste – wystarczy połączyć ze sobą dwa pasujące do siebie ogniwa wyświetlane na ekranie. Tak samo wygląda planowanie akcji przed finałową walką, w której Nietoperz musi unieszkodliwić kilku uzbrojonych bandytów. Nie są to może trudne zadania, ale bardzo dobrze budują klimat gry.

Batman znany jest z brutalnych metod działania
Batman znany jest z brutalnych metod działania

Największą nowością jest funkcja Crowd Play, swego rodzaju lokalny tryb wieloosobowy, który angażuje widownię w wybieranie opcji dialogowych i podejmowanie ważnych decyzji. Jak to wygląda w praktyce? Zanim rozpocznie się zabawę, trzeba zaznaczyć, że zgadzamy się na włączenie Crowd Play. Na ekranie komputera lub telewizora pojawia się wtedy specjalny kod, który należy wpisać na stronie internetowej Telltale.com/crowdplay. Widownia głosuje na konkretne odpowiedzi, ma też możliwość oceny wyborów, które zostały podjęte przez resztę.

Crowd Play w akcji
Crowd Play w akcji

Nowe szaty Nietoperza

Batman: The Telltale Series to także pierwsza gra amerykańskiego studia, która wykorzystuje nowy silnik graficzny. Może nie widać tego na pierwszy rzut oka przez technologię cel-shadingu, ale uwierzcie mi na słowo, od strony wizualnej tytuł prezentuje naprawdę przyzwoicie. W porównaniu ze starszymi produkcjami wzrosła zauważalnie przede wszystkim liczba detali.

Rozgrywka nadal opiera się przede wszystkim na dialogach i sekwencjach QTE
Rozgrywka nadal opiera się przede wszystkim na dialogach i sekwencjach QTE

Muzyka jest klimatyczna, a aktorzy głosowi spisują się bardzo dobrze. W obsadzie Batman: The Telltale Series znaleźli się Troy Baker jako Bruce Wayne, Travis Willingham jako Harvey Dent, Erin Yvette jako Vicki Vale, Enn Reitel jako Alfred Pennyworth, Murphy Guyer jako James Gordon, Richard McGonagle jako Carmine Falcone oraz Laura Bailey w roli Seliny Kyle.

Mroczny Rycerz powstaje

Chociaż jest jeszcze za wcześnie na wydanie ostatecznego werdyktu, myślę, że Batman: The Telltales Series ma poważne zadatki na to, aby stanąć wśród najlepszych tytułów studia Telltale Games, takich jak The Wolf Among Us czy Tales from the Borderlands. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: ponieważ stanowi doskonałą adaptację, która oddaje ducha komiksów, a przy okazji dodaje sporo od siebie. Mechanika rozgrywki nie uległa zmianie, ale to przecież nie wada. Jeżeli lubicie ten rodzaj rozrywki, i tak sięgniecie po grę, jeżeli nie, pewnie nawet nie czytacie tej recenzji.

Funkcja Crowd Play stanowi natomiast długo oczekiwany przez fanów powiew świeżości. Nie raz i nie dwa zdarzało się, że grając ze swoją dziewczyną w poprzednie produkcje Telltale Games dosłownie wyrywaliśmy sobie kontroler z rąk. Wraz z Batmanem problem ten odszedł na zawsze w niepamięć. Co więcej, wspólna zabawa daje naprawdę znacznie więcej frajdy, a ja sam już nie mogę doczekać się chwili, w której spróbujemy podejść do przygód Mrocznego Rycerza w większym gronie. Z niecierpliwością czekam też na drugi epizod.

P.S. Pudełkowe wydanie Batman: The Telltale Series pojawi się na polskim rynku 16. września. Tytuł ukaże się w angielskiej wersji językowej na konsolach PlayStation 4, PlayStation 3Xbox One i Xbox 360. Wewnątrz opakowania nabywcy znajdą pierwszy epizod gry oraz przepustkę sezonową na kolejne cztery odcinki, które będą pojawiały się cyklicznie aż do końca roku.


Dawid Sych

Indiana Jones i nerd w jednym. Zawsze wszystko wie i zawsze we wszystkim ma rację, więc lepiej nie wchodzić z nim w polemikę. Amator nowych technologii, dobrych książek i seriali.

Zostaw komentarz