Data publikacji:

Xbox 360 - za co zapamiętamy konsolę Microsoftu?

Oficjalne pożegnanie z konsolą Xbox 360.

Po ponad dziesięciu latach od premiery, Xbox 360 oficjalnie zamknął swój rozdział w historii branży gier komputerowych. Sprzęt giganta z Redmond przez wiele lat konkurował z PlayStation 3, które nie dawało za wygraną. Zarówno jedna, jak i druga konsola miały swoje chwile chwały i wstydu, dlatego trudno orzec jednoznaczny wyrok. Jako, że to właśnie Xbox 360 pożegnał się z taśmami produkcyjnymi, postanowiliśmy przybliżyć kilka najlepszych i najgorszych rzeczy, jakie spotkały tę konsolę.

Dashboard

Konsole poprzednich generacji zazwyczaj nie korzystały ze skomplikowanych interfejsów. W przypadku sprzętów Sony mogliśmy co najwyżej zarządzać save'ami, a gry uruchamiały się bezpośrednio po umieszczeniu płyty w napędzie. Microsoft poszedł o krok dalej. Wraz z premierą Xboksa 360 zadebiutował dashboard (aczkolwiek Microsoft kombinował z menu już w przypadku oryginalnego Xboksa), pozwalający na lepsze zarządzanie funkcjami konsoli. Początkowo był on mało skomplikowany, ale i tak wyróżniał się na tle konkurencji.

Dopiero w 2008 roku producent wypuścił aktualizację "New Xbox Experience", w której całkowicie zmodyfikowano interfejs użytkownika. Pierwszy kontakt z nowym dashboardem robił niesamowite wrażenie. Wygląd menu był bardzo nowoczesny i oferował masę możliwości. Co najważniejsze, pomimo swojego skomplikowania, cały czas był czytelny, a jego opanowanie nie przyprawiało większych problemów. Sony z pewnością zaciskało pięści, gdy patrzyło na toporne XMB (XrossMediaBar) w PlayStation 3. Jedynym minusem NXE była duża ilość reklam wyświetlana w wielu zakładkach.

Gamescore

Osoby, które przed premierą Xboksa 360 lubiły "maksować" gry, w chwili kupna konsoli ósmej generacji wchodziły do prawdziwego raju. Microsoft sprytnie wymyślił sobie, że gracze powinni konkurować ze sobą nawet, gdy nie mają uruchomionej żadnej gry. Otwarcie się na usługi internetowe było ku temu najlepszym rozwiązaniem. Dotychczas ukończenie gry na sto procent praktycznie nic nie znaczyło, dawało jedynie satysfakcję grającemu i kilku osobom w jego otoczeniu.

Dopiero na konsoli Microsoftu pełne ukończenie gry miało jakikolwiek sens. Co prawda, zdobyte gamescore nie przekładały się na żadną walutę i do niczego nie można było ich wykorzystać, ale i tak nie brakowało tzw. "łowców aczików". Użytkownicy z całego świata konkurowali o to, kto jako pierwszy zaliczy trudnego achievementa lub, który gracz szybciej zrobi "calaka". Obecnie wydaje się, że szał na punkcie gamescore mocno osłabł, ale nadal nie brakuje zapaleńców, walczących o każde dodatkowe punkty. Ze zdobywaniem punktów należało również uważać, ponieważ polowanie na "acziki" mocno uzależniało, co skutecznie psuło przyjemność z grania.

Xbox Live

Gdy Xbox 360 debiutował w 2005 roku, Internet cieszył się już dużą powszechnością. Dostęp do łącza sieciowego nie oznaczał potężnych kosztów, dzięki czemu popularność rozgrywek multiplayerowych zyskiwała na coraz większym znaczeniu. Microsoft doskonale zdawał sobie z tego sprawę, dlatego zadbał o to, żeby przyciągnąć do konsoli jak największą liczbę graczy preferujących rozgrywki internetowe.

Gigant z Redmond wiedział, że w Internecie bardzo ważna jest komunikacja pomiędzy użytkownikami. W tym celu zadbał o to, żebyśmy mogli prowadzić czaty głosowe, tworzyć kilkuosobowe grupy, a nawet rozmawiać ze znajomymi bez konieczności uruchamiania gry. W tym celu do każdego zestawu konsoli dołączany był fenomenalny headset, który podpinany był bezpośrednio do pada.

Niestety pierwsze wersje Xboksa 360 nie posiadały wbudowanego adaptera Wi-Fi. Dopiero w późniejszych latach możliwość korzystania z bezprzewodowego Internetu w konsoli stało się prawdziwym standardem. Nie zmienia to faktu, że granie w sieci na sprzęcie Microsoftu nie sprawiało żadnych problemów. Serwery w grach śmigały jak marzenie, a problemy z łącznością występowały okazjonalnie. Dzięki nieustannemu podłączeniu do sieci, producent mógł zadbać o regularne aktualizacje systemu oraz gier. Obecnie możliwość naprawiania tytułów po premierze poszła trochę za daleko, ale kilka lat temu rozwiązanie to sprawdzało się bardzo dobrze.

Warto także wspomnieć, że pełny dostęp do możliwości Xbox Live otrzymywaliśmy dopiero po wykupieniu abonamentu Gold. W ósmej generacji konsol jest to standardem zarówno u Microsoftu, jak i Sony, ale w przypadku osamotnionego Xboksa 360 decyzja o płatnym dostępie do Internetu irytowała wielu graczy. Wiele osób zastanawiających się nad kupnem konsoli, właśnie z tego względu wybierała PlayStation 3.

Kontroler

Dualshocki dołączane do konsol Sony zawsze cechowały się wysoką funkcjonalnością, ale niestety ich rozmiary pozostawiały wiele do życzenia. Microsoft na szczęście nie tworzył kontrolera pod małe, japońskie dłonie, dzięki czemu leżał on znacznie lepiej w ręku, a jego odpowiednia waga zaznacza, że nie mamy do czynienia ze zwykłą zabawką. W przypadku joypada do Xboksa 360 postanowiono również zastąpić miejscami lewy analog z "krzyżakiem", tutaj określanym jako D-Pad. Początkowo zmiana wydawała się trochę dziwna, ale ostatecznie przypadła mi do gustu.

Standardowe joypady były bezprzewodowe (aczkolwiek można było kupić wersję z kablem), więc mógł wystąpić problem z czasem pracy urządzenia. Microsoft na szczęście wybrnął z tej sytuacji, dając graczom dwie możliwości. Mogliśmy kupić specjalne akumulatory wyprodukowane przez giganta z Redmond lub nabyć zwykłe paluszki AA, wystarczające na kilkanaście godzin solidnego grania. Druga opcja wydawała się rozsądniejsza, ponieważ cena Play Charge Kit odstraszała.

Tytuły ekskluzywne

Wszystkie poprzednie przykłady miały mocny wpływ na sukces konsoli Microsoftu. Jednakże żadna platforma nie utrzymałaby się tyle lat, gdyby nie świetne tytuły ekskluzywne. Xbox 360 miał na swoim koncie całkiem sporo gier na wyłączność, z czego większość została doceniona zarówno przez recenzentów, jak i graczy.

Miłośnicy różnych gatunków mogli znaleźć coś dla siebie. Wielbiciele samochodówek otrzymali serię Forza Motorsport, osoby wolące bardziej wybuchowe tytuły, miały do wyboru cykl Gears of War lub Halo. To oczywiście tylko część przykładów, ponieważ wymienienie wszystkich istotnych exclusive'ów wydanych na Xboksie 360 mogłoby zająć zbyt dużo miejsca.

Kinect

Każdy gracz zainteresowany choć trochę realiami branży wirtualnej rzeczywistości doskonale wie, jak skończył Kinect. Urządzenie dosyć szybko przestało się cieszyć populadrnością wśród klientów oraz producentów. Microsoft nie wykorzystał potencjału, jaki drzemał w czujniku ruchu i z fenomenalnie zapowiadającej się maszyny, zrobił sprzęt przyciągający do siebie głupkowate i prymitywne "giereczki".

Pomysł na Kinecta w teorii brzmiał rewelacyjnie. Pierwsze pokazy jego możliwości powodowały opad szczęki, która niestety dosyć szybko wróciła na swoje miejsce. Wielka szkoda, że tak ambitny projekt został potraktowany po macoszemu. Obecnie ciężko jest wymienić kilka gier, w jakie naprawdę warto byłoby zagrać na Kinekcie. Mimo wszystko, sprzęt jest idealnym gadżetem na imprezach, gdzie lekko wcięte osoby próbują robić wygibasy przed telewizorem.

Autor: Łukasz Morawski