Data publikacji:

RELACJA: Poznań Game Arena 2015

Wielkopolska impreza drugi rok z rzędu udowadnia, że w Polsce nie ma sobie równych.

Liczby mówią same za siebie, według oficjalnego komunikatu prasowego organizatora, imprezę odwiedziło dokładnie 66 254 osoby, gdzie czekało na nich 800 stanowisk do gry od 130 wystawców, skondensowanych w ośmiu pawilonach Międzynarodowych Targów Poznańskich. Dane powalające, właściwie z automatu windujące targi na podium, jeśli chodzi o polskie imprezy growe. Ale nam ciągle mało!

Wielki niedoceniony?

Na PGA 2015 mogliśmy liczyć na obecność wielu czołowych producentów sprzętu dla graczy (Roccat czy SteelSeries), topowych producentów elektroniki użytkowej oraz wiele związanych z branżą sklepów internetowych. Liczne wspomniane stoiska wypełnione były komputerami oraz konsolami uzbrojonymi w największe growe hity mijającego roku. Z pozoru wszystko jest na swoim miejscu, lecz już po chwili zaczynamy dostrzegać szczególny brak czołowych wydawców na rynku polskim (na szczęście z chlubnymi wyjątkami).

Czarne konie

Wśród wspomnianych rodzynków, którzy bez wątpienia wydatnie uświetnili PGA 2015 był CD Projekt RED, dumnie promujący pierwszy dodatek do Wiedźmina 3 czy Xbox Polska, z szeregiem stoisk, gdzie mogliśmy zagrać w najnowszą odsłonę przygód Lary Croft. Szczególnie jednak cieszyła obecność Nintendo z kilkudziesięcioma konsolami Wii u i 3DS, w którego centrum znajdowała się sporych rozmiarów scena. Szczęśliwcy mogli na niej zagrać chociażby w Super Smash Bros. iście kinowym ekranie.

Na szczególną uwagę zasłużyło sobie także studio Wargaming, które po raz kolejny pokazało, jak rewelacyjne eventy potrafi organizować dla swojej oddanej społeczności. Podczas gdy poszczególni wystawcy rezerwowali miejsca wraz z innymi na wspólnych pawilonach, Czołgiści zarezerwowali sobie całą halę. W sobotę każdy uczestnik targów, na mieszczącej się tam sali widowiskowej, mógł obejrzeć na żywo prestiżowy turniej World of Tanks: Continental Rumble.

Ludzie!

Sercem każdej imprezy zawsze będą ludzie, a w przypadku Poznań Game Arena znajduje to szczególne uzasadnienie. 66 tysięcy ludzi w jednym miejscu, posiadających niezwykle zbliżone pasje i zainteresowania, wszyscy uśmiechnięci, nierzadko w przykuwającym oko cosplayu.

Szczególnie potrafił cieszyć widok naprawdę wielu rodzin z dziećmi ohoczo przechadzającymi się od stoiska do stoiska i chętnie korzystających z przygotowanych stanowisk z grami czy specjalnymi gadżetami. Rodzinna przejażdżka kolejką górską na Oculus Rift, to powoli standard. Jedyne co momentami konsternuje, to rodzinna gra w Dying Light.

Słowem podsumowania

Jeśli tylko targi udało się uzupełnić o brakujących, dużych wydawców, Poznań ma wszelkie predyspozycje, by raz do roku stawać się niekwestionowaną twierdzą graczy. Ogromny teren targów (choć na potrzeby PGA jeszcze nie całkowicie zagospodarowany) i niezwykle przyjacielska atmosfera stanowią o sile imprezy w sercu Wielkopolski. Na chwilę obecną jednym konkurentem pod względem konwencji może okazać się dla PGA jedynie Warsaw Games Week, który jednak ma sporo do udowodnienia z racji, że dopiero debiutuje. Mimo wszystko na ten moment poznańska arena gier ma palmę pierwszeństwa i otrzymuje od nas mocne cztery z plusem.

Autor: Adam Szymański